Ryś: Co oznacza chodzenie w jarzmie

Kapłaństwo nie jest ciężkie. Celibat nie jest ciężki – dokąd przeżywamy go jako charyzmat i formę miłości.
Czyta się kilka minut
Biskup Grzegorz Ryś. Fot: Grażyna Makara

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie” – brzmi Ewangelia ogłoszona nam przez Jezusa w miniony czwartek (Mt 11, 28-30).

Każdy z nas, wierzących, chodzi w jarzmie. Mówi o tym np. Mądrość Syracha (51, 26) wtedy, gdy wzywa nas do szukania i do poddania się Bożej nauce: „Włóżcie kark wasz pod jarzmo”. Jarzmem jest kapłaństwo. W dawnym obrzędzie święceń biskup nakładał neoprezbiterowi stułę i krzyżował mu ją na piersiach, aby pamiętał, iż będzie odtąd chodził w słodkim jarzmie Chrystusa. Jarzmem jest małżeństwo. Mówi o tym wprost pierwsza prefacja mszalna przeznaczona na liturgię sakramentu małżeństwa: wychwala ona Boga, który łączy małżeństwa „słodkim jarzmem miłości”.

Bierzemy to jarzmo (wiarę, kapłaństwo, małżeństwo) z radością, zaufaniem i przekonaniem. Przychodzą jednak na nas momenty, gdy staje się ono „trudem” i „ciężarem”, którego nie sposób dźwigać. Chętnie chcielibyśmy go zrzucić z siebie. Kiedy? Dlaczego tak się dzieje?

Odpowiedź podpowiada nam, jak myślę, św. Paweł w ważnym zdaniu z Listu do Galatów (5, 1): „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli”. Mamy tu mocną intuicję co do tego, co czyni nasze jarzmo ciężarem i trudem nie do zniesienia. Otóż wcale nie jego trud i ciężar wzięte same w sobie, lecz sposób ich podejmowania. Jarzmo jest nie do uniesienia, gdy przyjmujemy je na sposób niewolnika.

Kapłaństwo nie jest ciężkie. Celibat nie jest ciężki – dokąd przeżywamy go jako charyzmat i formę miłości. Kiedy, jak niewolnicy, nie widzimy w nim już nic oprócz przepisu (bezdusznego!) prawa, staje się nie do uniesienia. Również brewiarz nie jest żadnym ciężarem, dokąd jest łaską i przywilejem spotkania Boga na modlitwie. Kiedy staje się jedynie przyjętym kiedyś zobowiązaniem, które teraz muszę wypełniać – staje się jarzmem, łatwo zrzucanym (z prostych powodów).

Małżeństwo i rodzina – czy stają się jarzmem nie do uniesienia, gdy pojawiają się w nich kolejne dzieci? Gdy pojawia się w nich choroba? Ubóstwo? Ośmielę się powiedzieć, że nie! Jeśli ciągle jeszcze są przeżywane z Chrystusem, jako sakrament, skuteczny znak łaski, źródło miłości. Kiedy jednak są już tylko faktem, prawem i dawnym zobowiązaniem, kiedy podchodzę do nich jak niewolnik, nie sposób dłużej ich dźwigać.

Wiara i nauka Boża też mogą stać się jarzmem, jeśli je zredukować wyłącznie do przepisów, norm i zakazów. Do prawa. Trudno i ciężko widzieć w nich wtedy Dobrą Nowinę.©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 31/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Chodzenie w jarzmie