Czterech śpiących mocno śpi

W portalu Gazeta.pl dobra wiadomość i sygnał choroby. Dobra wiadomość: prezydent Gronkiewicz-Waltz nie dopuści do powrotu pomnika postawionego „wyzwolicielom” z Armii Czerwonej w Warszawie (mieście zdradzonym przez Stalina).
Czyta się kilka minut

Sygnał choroby: „Decyzja zapadła w dyskrecji”, zapewnia „anonimowy rozmówca z PO”. Dlaczego? „PO sporów ideologicznych nie chce, bo w opinii jej liderów psują partyjne notowania” – pada ważny argument. „Czterech śpiących” usunięto, kiedy zaczęto budowę drugiej linii metra, obiecując, że pomnik wróci. Wtedy debata była jawna, podobnie jak uchwała Rady Warszawy. Przez te kilka lat tak w oczach PO zgłupieliśmy, że jawność decyzji nam szkodzi. A cóż dopiero waśnie na inny temat niż szkodliwość prawicy!

Prowadzenie sporów tak zwanych ideologicznych, czyli po prostu ideowych, czyni nas pełniejszymi ludźmi. Myśl kształtuje się w zmaganiach. Jest oczywiste, że polityce potrzeba czegoś więcej niż sporów o idee, a ludzie mający gębę pełną frazesów i nieumiejący otworzyć kranu są politykami fatalnymi. To odrzuciwszy, nie kupujmy jako rozwiązania rządów ludzi uznających brak refleksji za cnotę.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 37/2014