Reklama

Człowiek, który widział za dużo

06.02.2018
Czyta się kilka minut
Ilekroć na europejską rzeczywistość pada ponury cień, do polskich księgarń i teatrów wraca Thomas Bernhard. Przypadek? Nie sądzę.
Thomas Bernhard, Salzburg, 1971 r. BARBARA PFLAUM / IMAGNO / FORUM

„Znowu Bernhard...”, mawia Krystian Lupa, a Krzysztof Varga kilka lat temu kasandrycznie przestrzegał: „Jeśli nie będziemy czytali Bernharda, wiek XX kiedyś do nas wróci, jeszcze bardziej spotworniały, niż go zapamiętaliśmy”. Mimo że od pierwszych spektakli Lupy, które wypromowały nad Wisłą austriackiego enfant terrible, minęło już ponad ćwierć wieku, nowego Bernharda ciągle się w Polsce publikuje i wystawia na scenie. Niedawno łódzki Teatr Jaracza pokazał „Plac Bohaterów”, a Sława Lisiecka przetłumaczyła właśnie dla Wydawnictwa Od Do dwie krótkie prozy wielkiego Austriaka: „Chodzenie” i „Amras”.

Morbus austriacus

Łódzkie przedstawienie oglądamy 30 lat po wiedeńskiej premierze, którą Bernhard przygotował z reżyserem Clausem Peymannem w 50. rocznicę Anschlussu Austrii i w stulecie narodowego Burgtheater. Kolejny raz rozbrajał tabu związku rodaków z ideologią...

18089

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Masz już konto? Zaloguj się

Dostęp trzymiesięczny
69,90 zł

Przez 92 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Dostęp roczny
199,90 zł

298,80 zł 99 zł taniej 
365 dni nieograniczonego dostępu do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Dostęp miesięczny
24,90 zł

Przez 31 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]