Człowieczy los

Wydane na DVD arcydzieło Michała Kałatazowa ogląda się dzisiaj inaczej niż przed laty. Film z 1957 r. przestał być artystycznym argumentem w ideologicznym sporze. Nie ma ZSRR, został tylko jeden z najbardziej poruszających melodramatów w dziejach kina: smagana wiatrem, piękna twarz Weroniki - Tatiany Samojłowej i klucz żurawi na niebie.
Czyta się kilka minut

"Lecą żurawie" inaugurują celnie pomyślaną, zakrojoną na wiele miesięcy serię wydawniczą. W marcu ukaże się jeszcze sześciogodzinna epopeja Siergieja Gierasimowa oparta na "Cichym Donie" Michała Szołochowa, a w kwietniu zabawne "Siedemnaście mgnień wiosny" z 1973 r. - kultowa historia sowieckiego Klossa. Sukces festiwalu "Sputnik nad Waszawą" oraz znakomite rosyjskie filmy z ostatnich lat (ostatnio porażający "Ładunek 200" Bałabanowa) przetarły szlak dla filmowych wspomnień. Kino radzieckie zawsze miało w Polsce zarówno zacietrzewionych oponentów, jak i licznych zwolenników. Pośród propagandowej filmowej nędzy kino ZSRR kojarzyło się u nas z arcydziełami Andrieja Tarkowskiego, a także z pozycjami tak klasycznymi jak "Lecą żurawie" - filmem, który wywalczył dla kinematografii ZSRR Złotą Palmę w Cannes. Nic się pod tym względem nie zmieniło. Do tej posępnej historii chce się wracać.

Weronika i Borys biegną co sił w nogach po opustoszałych ulicach Moskwy. Potem widzą na niebie sznur żurawi. Chcieliby pofrunąć razem z nimi, bo czują, że im także rosną skrzydła. Są młodzi, chcą być szczęśliwi. Ale wybuchła wojna. Borys zgłasza się na ochotnika do wojska. Weronika nie potrafi czekać zbyt długo: wyszła za innego - nieszczęśliwie. A potem już tylko tęskni do tego, co kiedyś było piękne.

W czasie chruszczowowskiej odwilży film Kałatazowa, oparty na motywach sztuki Wiktora Rozowa, pokazywał wojnę przez pryzmat historii miłosnej. Krytycy pisali, że z ekranu nareszcie przemówił człowiek. "Lecą żurawie" to także majstersztyk formalny: zdjęcia Sergieja Urusewskiego wyprzedziły swój czas. Po filmie Kałatazowa pozostaje przede wszystkim pamięć obrazów: spacer kochanków nasłonecznionymi ulicami Moskwy, porażająca scena miłosna w czasie bombardowania, scena śmierci Borysa w brzezinie. Mężczyzna umiera, wyobrażając sobie ślub z Weroniką, a w tle słychać rzężenie innego, błagającego o pomoc, konającego żołnierza. W innym miejscu o pomoc błagają smutne oczy Weroniki.

Jednak nikt nie przyjdzie z ratunkiem. Na niebie nie ma żurawi.

Seria "KLASYKA KINA RADZIECKIEGO": "Lecą żurawie", "Cichy Don" (31 marca), "Siedemnaście mgnień wiosny" (10 kwietnia), "Jak tu cicho o zmierzchu" (czerwiec), "Ballada o żołnierzu" (sierpień), "Los człowieka" (wrzesień), "Oni walczyli za ojczyznę" (październik). Dystrybucja: Epelpol.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 13/2008