Czarujący świat nimf

"La Fida Ninfa" Vivaldiego w interpretacji debiutującego w Krakowie Ensemble Matheus pod batutą Jeana-Christophe’a Spinosiego, z zestawem olśniewających gwiazd barokowej wokalistyki, okazała się jedną z najlepszych odsłon cyklu Opera Rara.
Czyta się kilka minut

Libretto "Wiernej nimfy" skomponowanej przez Vivaldiego na inaugurację werońskiej sceny Teatro Filarmonico w 1731 roku nie wyróżnia się oryginalnością. Jest wręcz typowe dla barokowego dramatu pastoralnego - nieco naiwne i dla współczesnego odbiorcy pretensjonalne, w wielu miejscach dramaturgicznie jałowe, z niepotrzebnie rozbudowaną galerią postaci wplątanych w wielopiętrową intrygę. Ale przecież w koncertowym przywołaniu dzieła w Krakowie nie o treść chodziło. Raczej o wielobarwną i efektowną muzykę włoskiego twórcy, ukazanie kompozycji, która w operowym dorobku artysty zajmuje miejsce wyjątkowe. I to w zjawiskowym - jak się okazało - wykonaniu.

Już pierwsze dźwięki "Sinfonii" - przez wzgląd na lukę w autografie zapożyczonej przez dyrygenta z powstałej dwa lata później opery "L’Olimpiade" - apetyt na sztukę najwyższej próby gwałtownie zaostrzyły. Piano na granicy słyszalności, spójne, choć pozornie kruche brzmienie zespołu, ekstremalne tempa, które ani na moment nie sprawiały muzykom Ensemble Matheus trudności, wyrafinowana gra emocjonalnych kulminacji i lirycznych chwil wytchnienia - miały stać się atutami konsekwentnie przedstawionej przez Spinosiego koncepcji dzieła. Owszem, w kilku dramaturgicznie węzłowych fragmentach korsykański kapelmistrz hamował orkiestrę, nie pozwalał zespołowi zwiększyć wolumenu brzmienia, poskramiał temperament muzyków, nie dając tym samym dostatecznie ekspresyjnego wsparcia solistom. Lecz wątpliwych interpretacyjnie miejsc było niewiele, więc położyły się ledwie zauważalnym cieniem na wyczarowanym przez Vivaldiego (i Spinosiego) arkadyjskim krajobrazie z nimfami, pasterzami i piratami na planie pierwszym.

W odróżnieniu od poprzednich wykonań barokowych arcydzieł w cyklu Opera Rara, tym razem dobór solistów był satysfakcjonujący pod każdym względem. Nastąpiło swoiste artystyczne równouprawnienie, wszak wyśmienitym śpiewaczkom, słusznie w Krakowie hołubionym: Robercie Invernizzi czy Marii Grazii Schiavo, w "Wiernej nimfie" towarzyszyli równie znakomici śpiewacy. Pysznie skonstruowana tenorowa aria "Deh s’egli ? vero", w której ojciec nimf Narete prosi pirata Oralta o wolność, w interpretacji Tilmana Lichdi zabrzmiała szlachetnie, z odrobiną dumy i spokoju, a jednocześnie z trudnym do opanowania wzruszeniem i głęboką troską. Łagodna i ciepła barwa koreańskiego kontratenora Davida DQ Lee w roli Osmina wielokrotnie wznosiła na wyżyny subtelnej dźwiękowej retoryki. Najmniej może zachwycał chilijski bas Christian Senn jako Oralto, chociaż w ariach walecznych, pełnych fanfarowych zwrotów prezentował się przekonująco i godnie.

A śpiewaczki? Najjaśniej świeciła gwiazda Marii Grazii Schiavo. Ale też i partii wewnętrznie rozdartego Morasta kompozytor sprezentował najwięcej burzliwych fraz, fajerwerkowych koloratur i zapierających dech w piersiach fioritur. Mnie jednak włoska diva uwiodła zniewalającą delikatnością w wyciszonej, intymnej i magicznej arii "Dite, oim?!" w akcie finalnym. Roberta Invernizzi w roli nieskazitelnej moralnie nimfy Licori raczyła z kolei cudownym cantabile, barwą miękką, pełną czułości i emocjonalnej głębi. Zrazu dość spięta, z głosem zbyt rozwibrowanym, wraz z kolejnymi recytatywami i ariami coraz piękniej śpiewała partię Elpiny amerykańska mezzosopranistka Jennifer Holloway. Wszyscy zaś wyjątkowo zgodnie, bez cienia solistycznych aspiracji, zabrzmieli w ustępach ansamblowych. Szczególnie dobrze wypadł fugowany tercet "S’egli ? ver, che la sua rota".

***

Nieprzypadkowo na prezentację dramma per musica "Wierna nimfa" obrano datę 4 marca. Kraków uczcił w ten sposób jubileusz włoskiego twórcy, który przyszedł na świat w 1678 roku. A już w maju kolejna porcja operowego Vivaldiego. Tym razem "Ottone in villa" w wykonaniu energicznej formacji Il Giardino Armonico.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2010