Ćwierć wieku i co dalej?

Obchody ćwierćwiecza wolności zdominował Barack Obama. Bardzo nas chwalił, co każdy lubi.
Czyta się kilka minut

Gdyby prezydent Stanów Zjednoczonych nie przyjechał, święto minęłoby na historycznym samochwalstwie. A także na wzajemnych miałkich pretensjach. Nie było odpowiedzi na pytanie: „Co dalej?”, bo ewidentnie po wejściu do NATO i UE brakuje nam wielkiego projektu, pozostającego poza bieżącym politycznym sporem.

Ten stan chciał przełamać prezydent, występując przed Zgromadzeniem Narodowym. Historyczną część przemówienia skrócił, a skupił się na wyzwaniach przyszłości. Wymienił zagrożenia demograficzne, konieczność innowacji gospodarki, uniknięcia pułapki średniego dochodu. Proponował zacząć poważną dyskusję na temat wprowadzenia waluty euro. Podkreślał, że brak rozstrzygnięcia w tych kwestiach skazuje Polskę na wieczne pozostawanie w drugiej lidze.

Trudno było nie dostrzec, że Bronisław Komorowski wykorzystał w orędziu raport prof. Jerzego Hausnera i jego zespołu. Bardzo ważny dokument, pt. „Konkurencyjna Polska”, przygotowany zresztą na życzenie Kancelarii Prezydenta, przeszedł niemal bez echa.

Ale okazuje się, że Komorowski przeczytał go uważnie i wykorzystał w chwili, gdy wszystkie oczy były zwrócone tylko na niego. Było to wołanie o polityczną zgodę w sprawach najważniejszych. Taką, jaką mieliśmy 25 lat temu. Bo niezależnie od tego, że w 1989 r. wybory były tylko częściowo wolne, to nikt poważny, ani wtedy, ani później, nie kontestował takich spraw jak reforma gospodarcza, reforma samorządowa czy kurs euroatlantycki. A dziś wszyscy kontestują wszystko.

Kilka miesięcy temu rozmawiałem na łamach „TP” z Jerzym Hausnerem. W pewnym momencie profesor zwrócił uwagę na Niemców, którzy opracowali program przełomu energetycznego „Energiewende”. Chodzi o wykorzystanie energii odnawialnej – tak, by zwiększyć konkurencyjność gospodarki.

Nie wiem, czy „Energiewende” to program mądry, czy głupi. Czy się uda, czy nie. Chodzi o sposób działania. Wymyślamy wspólny, wielki program i realizujemy go razem. Korzyści będą nie za rok, tylko za lat dziesięć. Wyborów się na tym nie wygra, za to jest szansa, że kraj realnie się zmieni.

Słuchałem komentarzy po orędziu. Opozycja mówiła, że Komorowski zaczął kampanię wyborczą i podgryza Tuska. Tusk powtarzał, że i tak o wszystkim wiedział i nie ma się czego bać.

Sala Zgromadzenia Narodowego była pełna. Pełna głuchych, niestety.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 24/2014