Reklama

Co z muzeum Grażyny Kulczyk?

Co z muzeum Grażyny Kulczyk?

30.11.2015
Czyta się kilka minut
Przed kilkoma dniami Grażyna Kulczyk ogłosiła, że zamierza stworzyć w Warszawie Muzeum Sztuki Współczesnej i Performansu.
Andrzej Wróblewski, „Matka z zabitym dzieckiem” Fot. Kolekcja Grażyny Kulczyk
K

Kolekcjonerka jest gotowa nabyć teren pod muzeum, sfinansować budowę gmachu oraz przekazać tam swoje zbiory. Oczekuje w zamian, że miasto będzie uczestniczyło w utrzymaniu instytucji. „Chciałabym, żeby muzeum zainaugurowało działalność 11 listopada 2018 r., na stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości” – podkreśla w rozmowie dla „Forbesa”. Czy to realny termin? I czy w ogóle placówka powstanie?

Muzeum w Warszawie to kolejna już próba podejmowana przez kolekcjonerkę. Wcześniej miało ono działać w Poznaniu, obok Starego Browaru. Jego projekt wykonał wybitny japoński architekt Tadao Ando, jednak ówczesne władze miasta nie były zainteresowane. Obecne są gotowe do rozmów. Prezydent Jacek Jaśkowiak podkreśla nawet: „Będę zabiegał, żeby kolekcja została w Poznaniu. Bardzo mi na tym zależy”. Nie wszyscy są podobnego zdania. „Poznań potrzebuje muzeum sztuki współczesnej, ale bez udziału Grażyny Kulczyk. Jej galeria prezentowałaby bardzo wysmakowane projekty, unikające jak ognia problemów społecznych” – mówi Mikołaj Iwański, ekonomista i aktywista. Pojawiają się także głosy odrzucające pomysł ulokowania muzeum w Warszawie (i w ogóle ideę muzeum prywatnego). Nie bagatelizowałbym zastrzeżeń i wątpliwości, a sama dyskusja wiele mówi o oczekiwaniach wobec instytucji sztuki w Polsce.

Grażyna Kulczyk twierdzi, że do Poznania nie ma już powrotu. Stolica daje większe możliwości. Tu jest centrum życia kulturalnego i liczna publiczność. Te słowa, choć racjonalne, to jeszcze jeden sygnał, że coś niedobrego ma miejsce w polskiej kulturze (i nie tylko). Silne centrum prowincjonalizuje resztę kraju.

O samej kolekcji Grażyny Kulczyk, zawierającej ok. 600 prac, wiadomo wiele. Niewątpliwie jest to najwybitniejszy zbiór sztuki współczesnej w Polsce. Wielkim atutem tej kolekcji są prace artystów zagranicznych. Żadne muzeum w Polsce nie będzie miało środków, by stworzyć zbiór podobnej rangi. Tylko na jakich zasadach ta kolekcja zostanie przekazana? W depozyt czy jako darowizna? Cała czy częściowo? Ile autonomii będzie miała instytucja wobec kolekcjonerki i jej spadkobierców? Jakie będą relacje między muzeum a władzami miasta? Na te pytania trzeba odpowiedzieć, wyzbywając się myślenia „albo-albo”: muzeum prywatne albo publiczne, muzeum sztuki albo centrum aktywnej sztuki społecznej. Każde z nich pełni inne funkcje i może być potrzebne różnym grupom odbiorów. Że to oczywistość? Jednak by to przyznać, trzeba na chwilę zapomnieć o słuszności własnych przekonań i zacząć rozmawiać o tym, co potrzebne i co w danym momencie możliwe. ©

Autor artykułu

Krytyk sztuki, dziennikarz, redaktor, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Laureat Nagrody Krytyki Artystycznej im. Jerzego Stajudy za 2013 rok.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]