Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Chewie, jesteśmy w domu

Chewie, jesteśmy w domu

17.04.2015
Czyta się kilka minut
Drugi zwiastun najnowszej, siódmej części "Gwiezdnych Wojen", właśnie miał swoją premierę.
Chewbacca i Han Solo w zwiastunie siódmej części Gwiezdnych Wojen
Chewbacca i Han Solo w zwiastunie siódmej części Gwiezdnych Wojen
Z

Zaczyna się, jak jeden z tych filmów, w których weteran wojny wraca rdzewiejącym buickiem do chaty na prerii albo wśród kukurydzianych pól Kentucky. Szerokie ujęcie, piaszczyste wzgórza, mała sylwetka pojazdu sunąca w tumanach kurzu równolegle do horyzontu. Tylko że kamera się przesuwa i stopniowo odsłania pokiereszowaną sylwetę wraku olbrzymiego, zarytego w piachu Gwiezdnego Niszczyciela. Są ciary? Są. I nie ustępują, gdy w następnym ujęciu widzimy równie pokiereszowany, dobrze znany czarny hełm z maską, a w tle o rodzinnej przypadłości opowiada nam starszy o wiele lat Luke Skywalker.

Reżyser J. J. Abrams, jak zauważa Wired, na spotkanie z fanami Star Wars w Anaheim dostarczył nie tylko pizzę dla tłumu koczującego przez wiele godzin w kolejce. Przyjechał z nowym, drugim teaserem siódmej części Gwiezdnych Wojen, która ma nosić tytuł „Przebudzenie Mocy” (pierwszy teaser, przypomnijmy, wzbudził emocje głównie za sprawą zakapturzonej postaci z mieczem świetlnym wyposażonym w świetlny jelec).

Nie ma chyba drugiej takiej produkcji w popkulturze, której takie zastępy fanów tak uważnie patrzyłyby na ręce. Klasyczne trzy części z lat 1977-1983 – „Nowa nadzieja”, „Imperium kontratakuje” i „Powrót Jedi” – uznawane są zwykle za platoński ideał, a wyprodukowane w latach 1999-2005 trzy pierwsze części sagi („Mroczne widmo”, „Atak klonów” i „Zemsta Sithów”) obarczone zostały falą hejtu, którą trudno z czymkolwiek porównać. Trudno się nie zgodzić, że sprawiały wrażenie próby adaptacji opowieści z Odległej Galaktyki na potrzeby wielbicieli sag o młodocianych wampirach z liceum. A nieszczęsny Jar Jar Binks doczekał się statusu jednej z najbardziej nienawidzonych postaci popkultury. Przed J. J. Abramsem nie lada zadanie, ale wokół nowego teasera zdaje się zbierać fala uznania.

To, co sprawia, że na siódmą część sagi czekam z naprawdę wielkim apetytem, widać dokładnie w przywołanym na początku pierwszym ujęciu. To nostalgia. Dokładnie to, czego fanom wychowanym na klasycznych Gwiezdnych Wojnach zabrakło w nowych częściach, gdzie świat Gwiezdnych Wojen wyglądał jak srebra rodowe oczyszczone w jakimś chemicznym superśrodku: wszystko na pełen połysk, cacuszko, a jednak to nie to. Tymczasem „Przebudzeniu Mocy” można chyba wróżyć sukces: bo wracając do opowieści sprzed lat, odruchowo ma się nadzieję zobaczyć patynę. A mówimy przecież o opowieści rozciągniętej już na cztery dekady. To dwa pokolenia.

Patynę i nostalgię powrotu nowy teaser obiecuje jednoznacznie. Na nich zbudowana jest siła jego pointy. Ale na sukces „Przebudzenia Mocy” można mieć nadzieję nie tylko ze względu na fakt, że będzie R2D2, że Luke’owi sypnął się wreszcie zarost, i że Harrison Ford z wiekiem fantastycznie zyskuje – a nie ma wielu przyjemniejszych motywów popkulturowych niż „powrót starego bohatera po latach” (nota bene: na pierwszy rzut oka wygląda na to, że Chewbacce nie przybył ani jeden siwy włos). Mam tę nadzieję także dlatego, że kino wyrosło już trochę z fetyszyzowania efektów specjalnych, na który to fetyszyzm cierpiały trzy „nowe” części. W czasach, gdy hollywoodzkie komputery potrafią wygenerować wszystko, to nie efekty są już najważniejsze, lecz – zawsze koniec końców najważniejsza w popkulturze – opowieść. I na to bardzo liczę.

Z resztą, zobaczcie Państwo sami.

Dopiero kwiecień, a my już się nie możemy doczekać Bożego Narodzenia.

PS. Dyskutowaliśmy niedawno z redakcyjną koleżanką o cyfrowych remake’ach klasycznych „Gwiezdnych Wojen”. „Chodzi ci o ten remake, który był w kinach, jak byłam dzieciakiem?” – rzuciła w pewnym momencie. Wtedy dotarło do mnie, że gdy ja byłem dzieciakiem, w kinach był „Powrót Jedi”. To w temacie patyny…

Wpis pochodzi z bloga Małgorzaty Fugiel-Kuźmińskiej i Michała Kuźmińskiego "Popkulturalni". Autorzy niedawno wydali książkę kryminalną "Śleboda".

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zastępca redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”, dziennikarz, kierownik wydania internetowego „Tygodnika”, twórca i wieloletni kierownik działu „Nauka”. W 2016 r. nominowany do...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

raczej będziemy mieli do czynienia z "politycznie poprawną" papką w stylu Myszki Miki, a potencjał na film jest wielki, już w grach mamy ciekawe rozwinięcie koncepcji Sithów skrótowo zawarte w cytacie: "Spokój to kłamstwo, jest tylko pasja. Dzięki pasji, osiągam siłę. Dzięki sile, osiągam potęgę. Dzięki potędze, osiągam zwycięstwo. Dzięki zwycięstwu zrywam łańcuchy. Moc mnie wyzwoli." Do tego dodać postacie w stylu Revana i Malgusa i efekt jest taki, że Sithowie mają więcej fanów niż mdli Jedi. Dodatkowo fakt, że dla sporej grupy "Imperium kontratakuje" jest najlepszym filmem serii sprawia, że w imię "politycznej poprawności" raczej nikt już nie odważy się więcej wyjść poza mdłe stereotypy. Zresztą trailer potwierdza to dobitnie, jak już trailer jest taki szablonowo wyjęty z podręcznika do "politycznej poprawności" to czego więcej oczekiwać po filmie?

jak nie było tak nie ma :-(
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]