Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Chciwość i rzeź

Chciwość i rzeź

11.01.2019
Czyta się kilka minut
Nazwać „idiotyczną” decyzję ministerstw środowiska i rolnictwa oraz władz weterynaryjnych, nakazującą eksterminację dzików w Polsce (wiceminister środowiska pisze o „maksymalnym obniżeniu liczebności populacji”), to wykazać się spektakularną powściągliwością i nieuzasadnionym w tym wypadku miłosierdziem.
Demonstracja w obronie dzików, Kraków, 11 stycznia 2019 r. / Fot. Beata Zawrzel / Reporter / East News
Demonstracja w obronie dzików, Kraków, 11 stycznia 2019 r. / Fot. Beata Zawrzel / Reporter / East News
D

Dlaczego decyzja ta jest idiotyczna (powściągliwość to cnota, więc ćwiczmy się w niej)? Wykazało to dowodnie w swoim skierowanym do premiera liście ponad tysiąc naukowców, biologów, przyrodników i weterynarzy, z których dobrze ponad setka to profesorowie. Sprawa jest prosta: dziki od paru lat wyrzyna się w Polsce na potęgę. Postępu choroby ASF w żaden sposób to nie zatrzyma. Mało tego – może go jeszcze rozkręcić, bo polowania to większy ruch zwierząt, więcej krwi, więcej wirusa na większym obszarze. Walenie ołowiem do dzików to nonsens, bo dzik nie wpada na kawę do swoich rzeźnych ziomali. ASF do chlewni wnosi człowiek. Dlatego mądre głowy spisały coś, co nazywa się zasadami bioasekuracji, jasno wskazującymi człowiekowi (stworzeniu jednak bardziej inteligentnemu od świni), co robić, by ustanowić skuteczną barierę między chlewem a światem zewnętrznym, jak państwo powinno poszukiwać w lesie padłych na ASF dzików etc.

Tyle że nasz rolnik swoje wie, świnkę zawsze chował tak i żadne przepisy nie będą mu mówić. Cytowany w liście raport NIK pokazał, że aż 74 proc. polskich hodowli bioasekuracji w zadanym trybie nie stosowało. Dlaczego? Stoczyłem na Face­booku debatę z hodowcą wielotysięcznego stada świń, który tłumaczył mi, że przecież jak on ma ogrodzić miejsce, z którego bierze paszę, skoro zawsze było nieogrodzone. I co ja mam zrobić z takim argumentem?

Pisałem mu, że dla mnie sprawa jest prosta: za moje pieniądze (bo premie za strzelone dziki wypłaca myśliwym państwo) urządzi się dewastację mojej przyrody (biolodzy wskazują na ważną rolę dzika w ekosystemie), żeby ratować jego – hodowcy – prywatne zyski, jego prywatny biznes. XXI wiek to naprawdę najwyższy czas, by powiedzieć adieu XVIII-wiecznemu mitowi głoszącemu, że jedynie „polski rolnik” pracuje ciężko, w miastach zaś żyje magnateria, co to z nudów puszcza wiatry w adamaszek oraz wsuwa kawior i pączki. O kogo z nas, harujących od świtu do nocy na swoje kredyty i cywilizacyjne choroby, o czyj prywatny portfel z takim zacięciem walczyłby nasz bohaterski rząd?


Czytaj także: Szymon Hołownia: Wzbogacone klatki


Narracja o ASF prowadzona jest przez świniarzy, rząd i myśliwych w czytelnym nawet dla dziecka kluczu emocjonalnej manipulacji: oto nadciąga mroczna zaraza, po lasach snuje się śmierć, ratujmy się, bo zagrożenie! Powtórzmy: ASF nie zagraża człowiekowi, lecz wyłącznie jego pieniądzom. A cała ta historia (histeria) znakomicie pokazuje, do czego prowadzi antropocentryczna herezja, którą opisywałem w książce „Boskie zwierzęta”, a której wyznawcami są dziś tak liczni moi katoliccy współbracia: oto trzeba wybić kilkaset tysięcy zwierząt (zdrowych, chorych, wszystkich), żeby ktoś mógł spokojnie wybić miliony innych zwierząt i na tym zarobić.

Nie idzie tu przecież o to, by hodowlane świnki uratować od cierpień, ale o to, by móc zadać im śmierć parę miesięcy później. Masakra dzików to jeszcze jedna pozycja dopisana do rachunku, który wystawia światu każdy zjedzony przez nas schabowy.

Wspomniany hodowca pokrzykiwał na mnie, że on nie jest biznesmenem, on jest nieledwie misjonarzem, bo on mnie przecież karmi. Za darmo mnie karmi? Po drugie: wcale nie karmi, bo – dowiedziawszy się o tym, jak działa chory przemysł zawalający sklepy coraz większą ilością zupełnie mi zbędnego i coraz gorszej jakości białka, zatruwający planetę i generujący olbrzymie koszty etyczne – uznałem, że jedzenie mięsa w moim chrześcijaństwie, w moim rozumieniu dogmatu o stworzeniu, zwyczajnie się nie mieści.

Czy mam w sobie współczucie dla tych gospodarzy, którzy ze łzami w oczach na polecenie weterynarzy musieli wybijać we wschodniej Polsce swoje małe stadka? Oczywiście, że mam. Padli ofiarą chorego systemu, w którym to, co kiedyś było produkcją żywności, stało się potężną gałęzią przemysłu, dysponującym pieniędzmi lobby, przed którym – jak dziś, gdy ASF stoi u wrót przemysłowych chlewni w Wielkopolsce – trzęsie portkami rząd dużego europejskiego kraju (a nawet Komisja Europejska). Władza pójdzie za każdym ich żądaniem, byle tylko nie zablokowali jej znowu A2 albo – jak było z hodowcami zwierząt futerkowych – nie założyli „informacyjnego” portalu do buntowania elektoratu.

Nie tylko zresztą władza trzęsie odzieżą. Przeciwko prowadzonemu na ślepo odstrzałowi dzików – próbowali nieśmiało protestować nawet niektórzy myśliwi. Ale – co wyjaśnił mi Robert Jurszo w Oko.press – podkulili szybko ogon pod siebie. Na plecach czują bowiem oddech wpływowego szefa rolniczego związku, pragnącego rozparcelować im związek łowiecki i sprywatyzować zwierzynę, tak by należała do właściciela ziemi, i żeby każdy mógł sobie do niej strzelać do woli.

Za co płacą więc dziś życiem dziki? Za zdrowie Ziemi? Wolne żarty. Za ludzką chciwość. Za tchórzostwo i koniunkturalizm Homo sapiens. Za rozdęte ego „korony stworzenia”. Za naszą wygodę, bo przecież jak moglibyśmy odmówić sobie „kotlecika” lub „szyneczki”.

Wołanie o życie dzików to dziś wołanie o życie człowieka, który w imię absurdalnego prawa do trzech mięsnych posiłków dziennie nie tylko wybije pół lasu, i sam w końcu umrze na raka jelita grubego (50 g przetworzonego mięsa dziennie zwiększa ryzyko wystąpienia tej choroby o 18 proc.), ale sponsorując zanieczyszczenie środowiska (w samym powiecie żuromińskim w Polsce żyje 20 mln kur, proszę sobie wyobrazić ilość ich odchodów), rabunkową gospodarkę ziemią i wodą – już dziś funduje śmierć swoim dzieciom i dzieciom swoich dzieci.

Ten świat został stworzony jako system naczyń połączonych. Człowiek, dzik, świnia, kurczak żyją na tej samej Ziemi. A gdy samolot spada, klasa biznes i ekonomiczna spadają i kończą dokładnie tak samo i w tym samym miejscu.

Od redakcji: O decyzji na temat odstrzału dzików i o polskim myśliwstwie napiszemy więcej w najbliższym wydaniu "TP"

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

FOT. GRAŻYNA MAKARA
Polski dziennikarz, publicysta, pisarz, dwukrotny laureat nagrody Grand Press. Po raz pierwszy w 2006 roku w kategorii wywiad i w 2007 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne. Na koncie...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Komisja Europejska nie tylko nie zakazuje odstrzału dzików w przypadku rozprzestrzeniania się choroby ASF ale wręcz zachęca do działań ograniczających populację dzików. Jeśli tego nie zrobimy to sprowokujemy konflikt z farmerami z Niemiec i innych krajów, którzy w Polakach znajdą - niestety słusznie - winnych katastrofy własnych hodowli. PS wyciągnąłem sobie z archiwum jak pan próbował zrobić z Cejrowskiego dobrego jak pan katolika. Raczej się nie udało. I chyba dobrze. https://www.youtube.com/watch?v=fDFC-v53d_A

Tego akurat się po panu nie spodziewałem. Decyzja niemniej jak i wiele innych koncepcji wspieranych przez KE jest istotnie najdelikatniej mówiąc niewłaściwa. Otóż problemem nie są dziki lecz ludzie. To nie dzik przychodzi w konkury do świnki i ją czymś tam zaraża. To człowiek wpierw tarza się po polu i lesie w dziczym łajnie, a potem tak uwalony przychodzi do świnki. Wystarczyłoby mieć inne ubranie robocze w chlewie, inne do pola i problem by znikł, nic lepiej jednak wymordować dziki. Pewnikiem aktywnie w tym udział wezmą hodowcy świnek (ot tak w odwecie), pewnikiem się do tej "zabawy" za bardzo nawet nie przebiorą, ale co tam? byle "odwet" był i KE zadowolona (ciekawe jak długo jak cała ta "zabawa" nic nie da?). Potem pędraki które są pożywieniem dzików jak dzików zabraknie wszamają pół lasu? Może tak, może nie, KE się nie przejmie, to polski las, nie niemiecki. Noooo jakby był na liście czegoś tam chronionego to by zareagować musieli, ale nie ma na liście, to problemu też nie ma. Kolejny aspekt, chore zwierzę jest słabsze, często zamiast uciekać po prostu się skuli i czeka, myśliwi może nawet nie zauważą? wyrżną to co widoczne i szybko biega. A może wystarczyłoby w zimie nie dokarmiać?(chore zwierze bez dokarmiania zimy raczej nie przetrwa). Matka natura zrobiłaby swoje? Ale nieeee!!! do czego by potem strzelali ponowie w piórkach? Tak, pan Szymon ma rację, sprawa dzików to mord w imię chciwości. Pan dla odmiany wierzy, że jest wybrańcem jako człowiek, a całą resztę można maltretować do woli? co do innych inteligencji i istot odczuwających to z ateistycznym zapałem neguje pan i możliwość istnienia AI, i zapewne potencjalnych innych Obcych inteligencji też? Ja tej pewności co pan nie mam, i tak sobie myślę, czy miarą jaką traktujemy słabsze istoty, czy taką samą miarą nas kiedyś nie potraktują?

ta ekipa tak ma, że dobiera argumenty bezideowo, nieraz bezmyślnie - dobrym przykładem z ostatnich dni powoływanie się na "konstytucyjną zasadę kadencyjności" prezesa NBP, albo "konstytucyjną gwarancję nauki religii w szkolach"

I tak jest co sezon. Co zrobimy aby zapobiec grypie ? Jedynym skutecznym sposobem wydaje się być wytępienie ludzi. Ponieważ człowiek jest jaki jest ( owszem często jest flejtuchem, który nie przestrzega zasad higieny ) więc odstrzał sanitarny dzika jest konieczny. A poza tym dziki stanowią niebezpieczeństwo na drogach. Osobiście kilka już razy musiałem ostro hamować. Co roku kilka osób w Polsce ginie na drogach po spotkaniu z dzikiem a zwłaszcza z łosiem. Bardzo rozsądny postulat aby nie dokarmiać zwierząt i pozwolić naturze uporządkować swoje wewnętrzne sprawy.

Pańska "analogia" o grypie jest kompletnie pozbawiona logiki, nie obrażaj pan takimi nonsensami własnej inteligencji. Oczywistym jest, że grypa z punktu widzenia ludzi polega na jej leczeniu, a nie zabijaniu ludzi by jej nie było. Analogia by była wtedy gdyby wymyślono że skoro chorują świnie, to zabijmy wszystkie świnie i problem przestanie istnieć. W sumie coś takiego się proponuje w stosunku do dzików, pan to popiera, po czym zapodaje analogię niby na poparcie pana koncepcji, ale ta analogia wręcz wykazuje absurd tego co pan popiera. I co to niby ma być? Niemniej coś jednak mi się skojarzyło. Skąd taka dziwaczność myślenia? W średniowieczu bywały epidemie. Epidemie roznosiły szczury. Ludzie chorowali. Co robiono by nie chorować? Cóż jedne grupy społeczne chorowały częściej inne rzadziej, kwestia higieny osobistej, być może też diety? i unikania miejsc publicznych. Otóż uznano tą grupę społeczną zdrowszą winną epidemii i rozpoczęto jej masowy "odstrzał". Bez sensu? Tak, i bez sensu i okrutne, ale ówczesne "KE" były zachwycone. Niby ludzi już się nie morduje, ale jak widać w Europie ten styl myślenia ciągle jest żywy i starannie kultywowany, a wystarczyło by zrezygnować czasowo z polowań (rozpraszanie zwierzyny), nie dokarmiać zwierzyny w zimie (jak się nie dokarmia, to zwierzyny jest tyle co ma być, i nie ma pretekstu co do, podobno "regulacji" jej populacji, a chora zwierzyna na ogół zimy nie przetrwa) i przede wszystkim rygorystycznie wyuczyć i wymusić na hodowcach elementarne zasady higieny (jak dostaną potężnie po kieszeni to się nauczą, ale też ich tego ktoś musi nauczyć, a nie uznać, że są flejami i tacy będą, więcej wiary w człowieka proszę) . Dziki wchodzą na drogę? wymordować! ptaki robią kupy na głowy? wymordować! O tak, wymordujmy wszystko, będzie pięknie, będzie wspaniale. Skąd w panu te zamiłowania do "ostatecznych" rozwiązań z tym co panu przeszkadza? Jeżdżę w terenie leśnym, dzik przy drodze zachowuje się racjonalniej niż sarna, a i tak największy kłopot mam z przedstawicielami własnego gatunku, zwłaszcza tymi po "spożyciu", oj dziki przy nich to naprawdę ułamek wszelkich zdarzeń drogowych. Wypadków niestety tak czy siak jeszcze długo nie unikniemy, i kochajmy dziki i inne zwierzęta, póki jeszcze są. ps. Jest jeszcze problem samodokarmiania się zwierzyny, czyli klasyczne wchodzenie zwierzyny leśnej w szkodę czyli wchodzenie jej w pola uprawne. Tu faktycznie widzę konieczność paru polowań w terenach o największej częstotliwości tego typu sytuacji. Zwierzyna przestaje się bać człowieka, co gorsza ludzie zaczynają im sami wyrzucać jakieś odpadki z obejścia (i głupio myślą, że to dobrze), a potem wszyscy są zdziwieni. Parę polowań by zwierzyna zaczęła się bać tych miejsc i ich unikała, no i też starać się odsunąć najbardziej łakome uprawy dla zwierzyny dalej od lasu. Niemniej na to potrzeba systemowych rozwiązań, wiedzy i zwykłej logiki. Z tą niestety u nas coraz gorzej.

z jednej strony chętnie by mordowali wszystko, co się w lesie rusza, z drugiej wiedzą, że muszą coś sobie na przyszły rok zostawić - za to pisowskim trollom wszystko jedno, pod każdym idiotyzmem tej władzy się podpiszą

1. ASF przedostaje się za Odrę 2. Niemieccy farmerzy skarżą polski rząd do Komisji Europejskiej 3. Komisja Europejska staje po stronie Niemiec ( bowiem zawsze tak robi ). 4, Polska opozycja staje po stronie Komisji Europejskiej ( bowiem zawsze tak robi ). 5. Polska jest zmuszona do wypłaty miliardowych odszkodowań Niemcom ( według ogłoszonego w Berlinie raportu przeciętny Niemiec zjada w życiu 46 wieprzy i raczej z jedzenia mięsa nie zrezygnuje ). 6. Wypłata odszkodowań osłabia polski budżet a opozycja na fali populizmu przejmuje w Polsce rządy.

Sztuczna inteligencja też cierpi. Zamknęliśmy ją w metalowo-plastikowej klatce a ona przecież pragnie prawdziwej wolności. Zapewne chciałaby pojechać w góry lub nad morze albo uprawiać przedślubny seks z młodą Toshibą.

Ciekawe czy do późnej jesieni, tj do wyborów czeka nas serial polityczny w każdej kwestii? Czy PiS zabija dziki na złość opozycji? Czy w państwach europejskich postępują inaczej? Oczywiście szkoda zwierząt (jako istot żywych, czujących), ale chyba człowiek nie ma innych możliwości obrony, już w przypadku zagrożenia epidemią. Dzisiaj w zasadzie w każdej sprawie można znaleźć ekspertów którzy przysięgają, iż tylko oni mają rację. Ja nie znam się na dzikach, kornikach itd. Owszem żal mi zwierząt.

"oto trzeba wybić kilkaset tysięcy zwierząt (zdrowych, chorych, wszystkich), żeby ktoś mógł spokojnie wybić miliony innych zwierząt i na tym zarobić."

Już sobie mogę wyobrazić zastępy "kółek różańcowych" na naszych granicach z Białorusią, Rosją i Ukrainą , broniące, tym razem , naszego katolickiego kraju przed przenikaniem hord obcych - dzików. Na hasło Episkopatu oczywiście. Największy aktor P. na czele tego łańcucha. Dobre doświadczenia z poprzedniej akcji, przeciwko innym hordom, nie mogą się zmarnować.

czytam tylko w gazetach, że przez ostatnie miesiące w Niemczech, kraju mającym o jakieś 25% więcej lasów od Polski, wybito w związku z epidemią cztery razy więcej dzików niż planuje ich wybić nienawistny pisowski rząd. I, według Gazety Wyborczej, protestów społecznych nie było. Czy Szymon Hołownia o tym nie wiedział (bo, podobnie jak ja, nie wie, nie zna się itp.), czy uważa, że to nie jego sprawa? Logicznie rozumując, jeśli przejmujemy się (i słusznie!) losem orangutanów na Borneo, goryli w Rwandzie i niedźwiedzi w Arktyce, to chyba i w obronie niemieckich dzików wypadało pójść pod ambasadę albo chociaż puścić w obieg ostrą petycję, prawda? Sam artykuł też jakiś osobliwy, bo zaczyna się od ostrego ataku na tych, co zawsze, potem obrywa się głupiemu, polskiemu rolnikowi, a na koniec okazuje się, że winny jest homo sapiens jako taki. Znaczy - największy wróg reszty wszystkiego, co żyje. Powiedzieć, że artykuł to sentymentalne idiotyzmy, byłoby nieuzasadnionym miłosierdziem. Myślę, że wyróżniający się ostatnio gorliwością pistolecik Tygodnika dobrze wie, co chce osiągnąć. I jest raczej resentymentalny niż sentymentalny.

argumentacja, że skoro ktoś troszczy się o orangutany i protestuje przeciwko rzezi dzików w Polsce to ma również obowiązek protestowania przeciwko wszystkiemu i wszystkim na świecie, to figury wprost z elementarza prostackiego trollizmu - równie dobrze może Pan pisać, że ta rzeź to wina Tuska, bo za jego rządów sie dziki rozmnażały [nb chyba faktycznie odpoczynek się Panu należy, skoro nie zauważa większej różnicy między sytuacją orangutanów i dzików]

istnieje europejski konsensus służb weterynaryjnych i władz. Powstał on między innymi dzięki ekspertom, których jest dużo więcej niż trzystu, i eksperci powinni w pierwszej kolejności dyskutować i postulować. Wymyślono głupio czy mądrze - na jego straży, w razie potrzeby, staną europejskie trybunały i europejskie rządy. Polska, mimo że była pierwszym krajem UE, który zetknął się z problemem, dołącza do tego konsensusu jako ostatnia, za co jeszcze półtora roku temu była ostro krytykowana przez te same gazety, które dziś montują front obrony dzików przed PiSem (mała podmianka "państwa" czy "władz" na "PiS" to też ulubiony chwyt retoryczny politruków udających publicystów). Dowód? Le voilà! http://wyborcza.pl/7,155290,22328703,jak-sie-pozbyc-asf-rzad-swiadomie-unika-skutecznych-dzialan.html. Dwa ostatnie akapity polecam szczególnej uwadze. Ja nie mam pretensji do Szymona Hołowni, że dopiero teraz dowiedział się o ASF, czy też się w tej sprawie zaktywizował, tylko że robi z tego casus: PiS po raz kolejny przeciwko nauce, przyrodzie i... No właśnie, czy znów przeciw "europejskim wartościom", skoro tym razem zbrodnią polskich władz jest uległość wobec Komisji Europejskiej oraz całej weterynaryjno-urzędniczej Europy, tak jak wcześniej było nią niepodporządkowanie się mądrzejszym, starszym braciom w Unii w dokładnie tej samej sprawie? O innych sprawach nie wspominając. Co gorsza, autor zwyczajnie manipuluje najnowszym raportem NIK, przytaczając tylko to, co jest mu w nim wygodne. Tymczasem drugie zdanie "Uwag i wniosków" brzmi: "Bardzo ważne jest również radykalne zmniejszenie populacji dzików". Przez propagowanie antykoncepcji wśród loch? Może Szymon Hołownia nie rozumie, że postulowane "podejmowanie działań przeciwepizootycznych, wyprzedzających wystąpienie wirusa na nowych obszarach, oraz rozważenie objęcia programem bioasekuracji całego terytorium kraju" oznacza prewencyjne wybijanie dzików? Może... Ale nawet jeśli rozumie, to nie epidemia ani los dzików leży mu na wątrobie, ale owa (nomen omen) "wataha", której rzeź jawi mu się w mokrych snach.

Jezeli ta choroba jest tak zabojcza jak mowia, to te dziki i tak sa martwe. Pozwolmy im sie samym pozarazac i wygina same, jak mieszkancy sredniowiecznych miast na dzume, ... . Bo przeciez co nas obchodzi ze same padna. Same padly to ok, a jak ktos zastrzelil to juz cos innego. Moze by ktos w koncu powiedzal cos madrego o tym co zrobic, a nie czego nie robic, bo od nic nie robienia to sie jeszcze nigdy nic samo nie rozwiazalo. A co do ton kuzego g..., to pragne poinformowac, miastowego i moze nie zorientowanego autora, ze to podstawa podkladu na ktorym hoduje sie calkiem weganskie pieczarki i ze bez swinskiego i kurzego g..., to na polu nic nie wyrosnie, no chyba, zeby podsypsc jakas chemia. Na a przeciez chemia to tez straszne g...

https://www.rp.pl/Rolnictwo/301099906-Brutalna-walka-z-ASF-cala-Europa-strzela-do-dzikow.html. A propos wegetarianizmu, autor trochę się zamotał w swojej argumentacji, bo jeśli problemem planety jest hodowla zwierząt na mięso, bo żrą i wydalają - nie tylko nawóz, podpowiem, ale i groźny gaz cieplarniany metan - to przecież dzik też jest świnią. Tyle że dziką. Ale, jak napisałem, brak logiki skrywa tu logikę inną. Ceterum censeo itd.

dziki są kompletnie chybionym przykładem jako "producenci" metanu, raz dlatego, że gaz ten w dużych ilościach wydzielają p r z e ż u w a c z e, po wtóre oczywiście kwestia skali populacji - dla przykładu pogłowie bydła w Polsce w 2018 roku to przeszło 6 milionów sztuk, na świecie blisko 1,5 miliarda - w Pańskich komentarzach nie tyle brak logiki jest problemem, co luki w elementarnej wiedzy w połączeniu z [trudnym widać do opanowania] zacięciem polemicznym

Za edukację w dziedzinie weterynarii podziękuję. Nawet w dziedzinie, którą się zajmuję dla chleba, nie aspiruję do wszechwiedzy. I - tak jest, logika pozostaje jedyną bronią człowieka, który chce zachować własne zdanie wśród kakofonii sprzecznych prawd, objawianych przez autentycznych i mniemanych ekspertów. Czasem dobrze jest po prostu zdawać sobie sprawę, że racje są podzielone i uwikłane w pozamerytoryczne konteksty. Od tego zresztą zacząłem: nie wiem, nie znam się..., a impuls do polemiki dał mi smród hipokryzji bijący z tego artykułu. I to by było na tyle.

ASF jest problemem w zmasowanych hodowlach, nie w lesie - a do uprawy pieczarek najlepszy jest nawóz koński, kurzy ewentualnie, świński to Pan sobie sam wymyślił - no i oczywiście kwestia skali, pod pieczarki pójdzie najwyżej ułamek tego, co fermy drobiu produkują

"Śmiertelność świń zarażonych wirusem ASF wynosi niemal 100 procent. Około 10 procent populacji - najczęściej dzików - może przeżyć zakażenie, pozostając jednak nosicielami" (raport NIK z roku 2015). Z tym, że te pojedyncze świnie domowe, które potencjalnie mogłyby przeżyć zakażenie, i tak wyginą z powodu przepisów sanitarnych.

polecam raczej tę stronę The National Center for Biotechnology Information: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5454416/ +++ stamtąd: "African swine fever (ASF) is a viral disease of swine that leads to a high mortality in domestic pigs while being asymptomatic in the natural suid reservoir hosts" +++ i na koniec, nie czarujmy się - jeżeli dziki są nosicielami wirusa ASF, to jego przeniesienie do hodowli świń odbywa się poprzez ludzi, konkretnie m y ś l i w i mają tu z pewnością najważniejszą rolę do odegrania - ostatnie informacje o żałosnych okolicznościach prowadzonej rzezi, niestosowaniu elementarnych zasad zabezpieczeń przed przeniesieniem wirusa mogą być zwiastunem co najwyżej jeszcze szerszego rozprzestrzenienia się choroby na hodowlę

amerykańskiej instytucji za bardziej miarodajny niż te, którymi kierowały się europejskie urzędy, w tym NIK. Jeśli nawet tak, to na tej samej polecanej stronie, czytamy "The wild boar that suffers an acute disease similar to the domestic pig appears to be relevant in the transmission cycle in Europe". Nieco dalej, trochę pouczających okoliczności historycznych, bo ASF nie pojawia się w Europie po raz pierwszy. "The disease was eradicated from Europe (except of Sardinia) at the 1990s via drastic control and eradication programs. However, in 2007, the disease spread again out of Africa into the Caucasus, especially Georgia, and in 2014 it reached the eastern territory of the European Union. The latest reports of the disease include an increasing list of EU countries, Poland and the three Baltic republics and very recently Moldova. Due to the absence of vaccines with protective efficacy, ASF represents a serious threat to all European countries". Myśliwi? Owszem, ale nie w takiej skali, jak grzybiarze. Polowanie nie jest typową rozrywką hodowców świń, a myśliwi rzadko krzątają się przy domowych świnkach.

przypomnę, że komentowałem Pański cytat z raportu NIK o rzekomej 100% śmiertelności dzików chorych na ASF - a dzikie świnie na pewno rzadziej bywają w chlewniach przemysłowych niż myśliwi [o typowych rozrywkach hodowców świń może faktycznie Pan coś wie, ale tutaj ta uwaga ni przypiął, ni przyłatał]

"Polowanie nie jest typową rozrywką hodowców świń, a myśliwi rzadko krzątają się przy domowych świnkach." - coś panu umyka, kłusownictwo to chleb powszechni tzw. ściany wschodniej.

"Główne źródło (naturalny rezerwuar) zarazy dla świń domowych stanowią dzikie świnie, będące b e z o b j a w o w y m i nosicielami i siewcami zarazka oraz chore lub ozdrowiałe świnie domowe." +++ http://www.bialystok.wiw.gov.pl/asf/Asflw-ulotka.pdf

amerykańskiego artykułu. Opowiadał mi pewien pracownik naukowy, jak to dawno temu, jeszcze jako stażysta, dostał zadanie sporządzenia indeksu cytowań z publikacji na temat budzący wielkie nadzieje wśród uczonych i decydentów, stawiających czoła problemowi kosztownego importu pasz dla bydła. Chodziło o karmienie krów papką celulozową z gazet, a tego towaru w PRL nigdy nie brakowało. Młody badacz odkrył ku swemu zdumieniu, że wszystkie cytowania prowadzą do jednego, jedynego badania, brytyjskiego chyba. Uparł się i dotarł do oryginalnego artykułu. A tam stało, że owszem, karmiono, ale po kilku tygodniach trzeba było zutylizować padłe zwierzę. Tak że i na zagraniczne źródła trzeba patrzeć z ostrożnością albo chociaż czytać je w całości.

Znowu musimy bronić polskiej przyrody przed polskim rządem. Kolejny raz bezwzględny rząd podejmuje atak na nasze przyrodnicze dziedzictwo. Wycinka drzew na niespotykaną skalę, równanie z ziemią Puszczy Białowieskiej, dewastacja Puszczy Noteckiej spowodowana budową jakiegoś pałacu, rzeź dzików, trucie wszystkich smogiem węglowym. Tak działają polscy patrioci?

próba rozwiązania problemu ASF przez wymordowanie populacji dzikich świń jako żywo przypomina Mao Tse-Tunga pomysł na zwalczanie klęski głodu poprzez strzelanie do wróbli - jak się skończyło wiemy, tu sytuacja jest identyczna - tak naprawdę wydaje się, że jedyny realny sposób na zapobieżenie rozprzestrzeniającej się szybko chorobie to szybkie opracowanie skutecznej szczepionki na nią - a sięgając nieco głębiej, problemem jest nie wirus i choroba, a daleko już poza granice zdrowego rozsądku wykraczające przemysłowe metody hodowli w gigantycznych skupiskach zwierząt, ASF może być ledwie zwiastunem nadciągających jeszcze większych Armagedonów - póki co produceni za wszelką, choćby idiotyczną cenę próbują ratować swoje zyski, a pisowski rząd jest od przeszło trzech lat w tym temacie kompletnie niekompetentny i bezradny, dziś strzela na wiwat

Dzików już chyba raczej nie obronimy. Nie obronimy tych, które już zostały zastrzelone lub będą w najbliższym czasie. Pozostanie ich jednak wystarczająco dużo, aby znalazły się wśród nich osobniki zakazone. Po co więc ta rzeź? Jak nie wiadomo o co chodzi, znaczy, ze chodzi o pieniądze. Jestem bardzo ciekawa, co stanie się z zastrzelonymi dzikami, czy przypadkiem nie zostanie sprzedane ich mieso jako wspaniała dziczyzna. Apeluje też o czujność w sprawie bobrów. Po zniszczeniu stadniny w Janowie, wycięciu Puszczy Bialowieskiej, rzezi dzików i zubrów, przyjdzie kolej na bobry, które tez komus przeszkadzają. A wyobrazacie sobie Państwo, jakie futra bobrowe są ekstra? W kraju rządzonym przez łobuzów i złodziei, których wybrali inni złodzieje i lobuzy, wszystko jest mozliwe

Jakoś w zeszłym roku już wybuchła afera kiedy okazało się, że Szyszko z Macierewiczem się dogadali i przy udziale zakładów mięsnych w Sokołowie przerabiano na konserwy mięso ze świń zabijanych w ogniskach ASF - w tym kontekście poniższe dane są bardzo niepokojące: +++ "Na podkreślenie zasługuje znaczna oporność ASFV na działanie czynników środowiskowych np. temperatury czy czynników chemicznych. Przykładowo w mięsie mrożonym od świń zakażonych wirus przeżywa 1000 dni, w mięsie suszonym - 300 dni, w mięsie solonym 182 dni, a w mięsie mielonym 105 dni, w szpiku kostnym zakaźny wirus zidentyfikowano po 6 miesiącach, we krwi przechowywanej w temperaturze pokojowej zarazek utrzymywał się w stanie zakaźnym przez 10-18 tyg., a w kale - 11 dni. Według innych danych wirus zachowywał zakaźność w temperaturze 5oC przez 6 lat, a w temperaturze pokojowej przez 18 miesięcy. Z przytoczonych informacji wynika, że w niskiej temperaturze ASFV jest żywotny i zjadliwy przez kilka lat, ciepło natomiast niszczy go relatywnie szybko: w temperaturze 55oC ginie po 45 min., a w temperaturze 60oC po 20-30 minutach. Wirus ASF jest oporny na warunki środowiskowe, a szczególnie na wysychanie i gnicie. Na terenie Hiszpanii stwierdzono obecność zakaźnego wirusa w zagrodach, w których wybito zwierzęta 4 miesiące wcześniej, w gnijących zwłokach pozostawionych w temperaturze pokojowej zachował on żywotność przez 18 tygodni, zaś w śledzionie zakopanej w ziemi przez 280 dni." +++ Polska jest dziś usiana takimi siedliskami wirusa ASF.

Intryguje mnie, czy ta żywotność wirusa to stan typowy? Czy jest cechą jakiejś "nowej" mutacji? (nowej, czyli powstałej w czasach kiedy takie rzeczy stały się możliwe). Teoretycznie wirus ten niby człowiekowi nie szkodzi, ale, ale... Ta cała afera z dzikami i świniami daje świetną możliwość analizy potencjalnego zastosowania broni biologicznej i następstw ewentualnego użycia tej broni. Wręcz można analizować, jakie cechy są dla takiej broni "pożądane", a jakie należałoby dopracować. Ups, sorki, teorie spiskowe są takie "smaczne" ;p
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]