Brytyjczyk wszech czasów

Popełniał błędy, do których sam się potem przyznawał, za to nie bał się podejmować decyzji i łatwo nie rezygnował. Może w tym leży siła jego postaci, może dlatego Brytyjczycy uznają, że był największy.
Czyta się kilka minut

10 najważniejszych przemówień, 10 ulubionych drinków, 10 ulubionych bohaterów historycznych (wśród nich: admirał Nelson, Lawrence z Arabii i – nietypowo dla Brytyjczyka – Napoleon Bonaparte): w 50. rocznicę śmierci Winstona Churchilla brytyjskie media pełne są anegdot, analiz i wspomnień. Niektóre odkrywcze: jak to, że bardzo lubił zwierzęta i w 1891 r. jako nastolatek, aby kupić psa (buldoga Dodo), sprzedał swój rower.

Dziś na Wyspach Churchill uważany jest za najwybitniejszego Brytyjczyka wszech czasów. Tymczasem jego kariera pełna była także chwil trudnych; czasem wypadał na boczny tor, np. po klęsce na półwyspie Gallipoli w 1915 r., gdy zrezygnował z funkcji Pierwszego Lorda Admiralicji. Był przy tym człowiekiem wielu pasji. Choć znany jest jako polityk, był też znakomitym dziennikarzem i pisarzem. W 1953 r. otrzymał literacką Nagrodę Nobla za „mistrzostwo opisu historycznego (...) i doskonałe przemowy w obronie wysokich ludzkich wartości”.

Najważniejszym czasem, w którym ze zręcznego i przewidującego polityka zamienił się w męża stanu, była II wojna światowa. Zdeterminowany, by walczyć z Niemcami do końca, w pierwszym przemówieniu mówił, że „nie ma nic do zaoferowania, tylko krew, trud, łzy i pot” – i skutecznie podrywał tym do walki i wyrzeczeń. W Polsce pamięta się jego słowa o bitwie o Anglię, w której tak ważną rolę odegrali polscy lotnicy: powiedział wtedy, że „nigdy w historii wojen tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”. Jednocześnie jest przez Polaków pamiętany jako polityk, który zgodził się na oddanie polskiego sojusznika Stalinowi – już na konferencji w Teheranie w 1943 r. (szkoda, że nie wszystkie brytyjskie archiwa z tego czasu są dziś odtajnione).

Popełniał błędy, do których sam się potem przyznawał, za to nie bał się podejmować decyzji i łatwo nie rezygnował. Może w tym leży siła jego postaci, może dlatego Brytyjczycy uznają, że był największy.

A co do ulubionych drinków: co prawda mocna głowa Churchilla jest przysłowiowa, ale okazuje się, że choć pił często, to nie pił dużo. Jego ulubioną szklaneczkę whisky (był to popularny Johnnie Walker) w większości wypełniała woda.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 06/2015