Bój o wartości

Węgrzy, jak donoszą media, wzbraniają się przyjąć obcych, ponieważ ci „są zagrożeniem dla chrześcijańskiej kultury”.
Czyta się kilka minut

​Jakby ktoś nie wiedział – Węgrzy prawie nie chodzą do kościołów. Zapewne większa gorliwość religijna byłaby lepszą odpowiedzią na słabość kultury chrześcijańskiej niż hucpa z uchodźcami. I w Polsce nie brakuje głosów, że uchodźcy podgryzaliby nasze chrześcijańskie korzenie. Byłoby uczciwiej powiedzieć, że jesteśmy na „nie” z lęku o wartości konsumpcyjne. Boimy się (i Węgrzy, którzy uchodźców widzą na własne oczy, i Polacy, którzy właśnie odwrotnie: nie widzą), że będziemy biedniejsi, jeśli okażemy się gościnni.

Nieładnie tak mówić? No, nieładnie, ale jesteśmy narodami, które jako taki dobrobyt osiągnęły niedawno, i nie wiadomo na jak długo. Wolno nam się o dobrobyt bać (choć w żadnym kraju Europy imigranci nie doprowadzili do zubożenia!). Ukryć wartości konsumpcyjne pod hasłem „chrześcijańskie” to jednak żenująca wpadka. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 37/2015