Jak Kościół bawi się ofiarami

Po raz kolejny widzimy, jak chory jest polski Kościół, jak trudno przerwać jego patologiczną zabawę z ofiarami, ile w nim perwersji obszytej purpurą i klerykalnym zadufaniem w sobie.
, psychoterapeuta i publicysta „TP”
Czyta się kilka minut
Kadr z filmu braci Sekielskich „Zabawa w chowanego” (2020) / / youtube.com
Kadr z filmu braci Sekielskich „Zabawa w chowanego” (2020) / / youtube.com

Zabawa w chowanego jest potrzebna dziecku dla jego normalnego rozwoju, ale pod warunkiem, że dziecko zostanie znalezione, i że może na to liczyć. Taka zabawa uczy go zaufania do siebie i świata, daje ekscytację i nowe kompetencje, pozwala oswajać się z lękiem. O tym już dawno temu, niemalże w literacki sposób, pisał wybitny psychoanalityk Donald W. Winnicott.

Zabawa w chowanego może mieć jednak swoją ciemną stronę – kiedy zamiast dziecka chowa się ten, który miał je szukać i znaleźć. Z pespektywy dziecka to przestaje być zabawne i może doprowadzić do traumy.

Bracia Sekielscy z tytułem swojego nowego filmu o sytuacji ofiar osób duchownych, ofiar wykorzystanych zarówno przez sprawców, jak i przez system kościelny, trafili w dziesiątkę. Bo po raz kolejny okazało się, że w kościelnej „zabawie w chowanego” infantylni są zarówno przestępcy, jak i ich przełożeni chowający się przed rzeczywistością ludzkiej krzywdy w swoje pogmatwane, perwersyjne kościelne schematy myślenia, odczuwania i zachowania. Najpierw bawią się z ofiarą, mówiąc jej: „jeśli przed tobą ucieknę, nigdy mnie nie znajdziesz”. Potem bawią się z nami kościelnym zaklęciem: „nie mówię tak, nie mówię nię – dlatego niczego mi nie udowodnisz”. Smutne i porażające, że po raz kolejny, i w niedługim odstępie czasu, widzimy, jak chory jest polski Kościół, jak trudno jest przerwać jego patologiczną zabawę z ofiarami, ile w nim perwersji obszytej purpurą i klerykalnym zadufaniem w sobie.

Wszystkie kościelne media trąbią o setnej rocznicy urodzin polskiego papieża, którego słynne hasło z pierwszej jego encykliki „człowiek jest drogą Kościoła” chcieliśmy widzieć jako dziedzictwo polskiego katolicyzmu dla świata. Oglądając „Zabawę w chowanego” i mając w pamięci owo „rewolucyjne” hasło pontyfikatu „naszego” papieża, możemy dojść do wniosku, że zarówno nad Wisłą, jak i w innych miejscach świata człowiek jest drogą Kościoła, dopóki nie stanie się ofiarą księdza – za to sprawca jest drogą Kościoła, bo jest duchownym i jego urzędnikiem. Z tej drogi już dawno temu zszedł Jezus w poszukiwaniu owiec poranionych i zostawionych przez Kościół, i nie zmieni tego żadna deklaracja Episkopatu. Jeszcze wróci, żeby zająć się sprawcami przebranymi za pasterzy, którzy działają jak hieny – bo wilki nie mają w sobie takiej perwersji.


CZYTAJ TAKŻE:


PO STRONIE OFIAR | O wykorzystywaniu seksualnym nieletnich, o zmowie milczenia i innych grzechach polskiego Kościoła piszemy konsekwentnie od lat. Wybór najważniejszych tekstów „TP” z ostatniego dwudziestolecia na temat, który wstrząsa dziś Polską, w bezpłatnym i aktualizowanym internetowym wydaniu specjalnym. Czytaj na: TygodnikPowszechny.pl/postronieofiar

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 21/2020