Podróż przez Polskę śladami jej jazzowej historii zaprowadzi nas w różne miejsca. Wszystko zależy od tego, jaki klucz zwiedzania przyjmiemy. W poszukiwaniu przeszłości warto udać się do Krakowa albo wybrać odwrotny kierunek i – jadąc do Sopotu – przypomnieć sobie o legendarnym Ogólnopolskim Festiwalu Muzyki Jazzowej z 1956 roku. Jeśli interesują nas jazzowe biografie, przystankiem obowiązkowym jest Poznań – miejsce urodzenia Krzysztofa Komedy, lub Rzeszów, gdzie na świat przyszedł Tomasz Stańko. Dla wielu melomanów polski jazz najlepiej brzmi nad Odrą, inni poszukują koncertów na światowym poziomie w stolicy. A co, jeśli powiem Państwu, że w 2026 roku stolicą polskiego jazzu jest Bielsko-Biała? Bo gdy patrząc na mapę Polski szukamy zarówno jazzowej historii, jak i przyszłości tej muzyki, to znajdziemy ją właśnie tam.
Edukacja jazzowa: jak kształcić słuchaczy
Nieocenioną rolę w wychowaniu kolejnych pokoleń muzyków jazzowych odgrywa, obchodząca w 2026 roku swoje 80-lecie, bielska szkoła muzyczna. Absolwentami Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych im. S. Moniuszki są najbardziej cenieni muzycy jazzowi młodego pokolenia, a wśród nich między innymi: Tymon Kosma (wibrafon), Marta Wajdzik (saksofon altowy i sopranowy), Jan Pieniążek (perkusja) czy Hania Derej (fortepian). Stoją oni jednak na ramionach swoich wielkich poprzedników. Początki jazzu w „bielskim Muzyku” to bowiem lata 60., kiedy ówczesny dyrektor szkoły, Kazimierz Duda, postanowił wprowadzić do programu edukacyjnego jazz jako nową formę zespołowego muzykowania.
Wtedy swój pierwszy kwartet stworzył dziś już legendarny dyrygent, kompozytor i aranżer, a wówczas jeden z uczniów szkoły – Andrzej Zubek. Zespół występował w składzie: Andrzej Zubek – fortepian, Bronisław Skawina – trąbka, Bronisław Suchanek – kontrabas, Kazimierz Jonkisz – perkusja, a opiekunem przedsięwzięcia był wspomniany dyrektor szkoły, Kazimierz Duda. W owej dekadzie funkcjonował w Polsce jeden, główny konkurs jazzowy, na którym warto było się pokazać. Sukces na nim oznaczał szybką drogę do kariery i kwartet Andrzeja Zubka postanowił spróbować swoich sił. W 1967 roku na IV Krajowym Festiwalu Zespołów i Wokalistów Jazzowych „Jazz nad Odrą” zespół otrzymał wyróżnienie i został okrzyknięty „rewelacją” ówczesnej edycji.
Był to początek fascynującej drogi artystycznej każdego z muzyków tworzących tę grupę i ważny sygnał dla bielskiego środowiska jazzowego. Historia zatoczyła także symboliczne koło: dziś konkursów jazzowych w Polsce jest znacznie więcej, a jednym z kluczowych jest ten odbywający się w Bielsku-Białej, w ramach Bielskiej Zadymki Jazzowej. Przewodniczącym obrad jury Konkursu im. Jana Ptaszyna Wróblewskiego od kilku lat jest właśnie Andrzej Zubek.
Jazzowa symbioza: współpraca środowiska muzycznego
Rok 2026 to nie tylko rok jubileuszu 80-lecia bielskiej szkoły muzycznej, lecz także 28. edycji kultowej Bielskiej Zadymki Jazzowej. Twórcy tego festiwalu to absolwenci szkoły muzycznej, a część z nich zasila dzisiejsze grono pedagogiczne placówki. Nie da się dobitniej pokazać, jak kluczową rolę w życiu kulturalnym miasta odgrywa edukacja muzyczna. Ale dobrze prowadzona edukacja to nie jedyny element, który składa się na sukces Bielska-Białej jako Polskiej Stolicy Kultury. Innym ważnym elementem jest tworzenie przestrzeni dla rozwoju artystycznego poza szkołą. Taką funkcję, między innymi, pełni właśnie ten festiwal, którego nieodłączną częścią są jam sessions.
Każde jam session to okazja dla uczniów szkoły muzycznej do tego, by znaleźć się na scenie z najlepszymi muzykami jazzowymi z Polski i ze świata. To działanie, które sprawia, że kultura staje się dostępna i na wyciągnięcie ręki. Młodzi muzycy nie muszą wyjeżdżać do Warszawy, Londynu czy Nowego Jorku, by na etapie szkolnej edukacji spróbować swoich sił w improwizacji. Dodatkowo, nieodłącznym elementem Zadymki jest także Festiwalowa Scena Promocji, czyli koncerty młodych muzyków organizowane w różnych nieoczywistych przestrzeniach miasta, jak galeria handlowa. Dzięki temu uczniowie szkoły muzycznej mogą pokazać się szerokiej publiczności, wychodząc ze swoją muzyką do mieszkańców Bielska-Białej.

Zresztą to jedno z podstawowych założeń Zadymki: mianowicie jazz ma być blisko ludzi, ma stać się elementem życia codziennego mieszkańców. Efekty widzimy dosłownie na ulicach: 25 czerwca 2021 roku w ramach 23. edycji imprezy odbyło się uroczyste odsłonięcie instalacji przestrzennej symbolizującej jazz na nowo powstałym Rondzie Bielskiego Jazzu w centrum miasta. W odsłonięciu ważącej 1,4 tony instalacji brał udział światowej sławy trębacz, Wynton Marsalis – wówczas artysta rezydent 23. edycji festiwalu.
Takich momentów w przeciągu 28-letniej historii Zadymki było znacznie więcej, bo do Bielska-Białej przyjeżdżały i przyjeżdżają wciąż największe gwiazdy światowego jazzu. Richard Galliano, Terence Blanchard, Charlie Haden, Wayne Shorter, Dee Dee Bridgewater, Ahmad Jamal, Pat Metheny, Dave Holland, Herbie Hancock, Esperanza Spalding… to tylko niektóre nazwiska z bardzo długiej listy, składającej się na imponującą historię festiwalu.
Warto dodać, że organizatorzy bardzo pilnują, by w napiętym grafiku największych festiwalowych gwiazd zawsze znalazło się miejsce na przeprowadzenie warsztatów dla uczniów bielskiej szkoły muzycznej podczas każdej zadymkowej edycji. Uczniowie za to z własnej woli odwdzięczają się organizatorom, działając przy festiwalu jako wolontariusze. Ich pomoc jest nieoceniona, tym bardziej że od kilku już lat Zadymka podzieliła swoje działania na dwie części, tworząc zimową i letnią odsłonę festiwalu. Pracy jest zatem dużo.
Co więcej, coraz częściej działania festiwalowe wychodzą także poza Bielsko-Białą. Każdej zimowej edycji przyświeca bowiem hasło „Śląsk z góry na dół”, czyli cykl koncertów organizowanych w unikatowych miejscach regionu. Zimowe edycje Zadymki rozpoczynają się 320 metrów pod ziemią, w historycznej Kopalni Guido w Zabrzu, a kończą na wysokości 1028 metrów nad poziomem morza, koncertem w schronisku na Szyndzielni. W tym roku wśród artystów, którzy wystąpili w tych nietypowych lokalizacjach, znaleźli się Maciej Kądziela, Natalia Kordiak, Czesław Mozil i Paulina Przybysz, a także zespół Veeble.
Kluby jazzowe: miejsca, gdzie muzyka pulsuje w rytmie miasta
Podstawą funkcjonowania festiwalu jazzowego są jednak kluby jazzowe, a Bielsko-Biała ma długą i ciekawą historię tego typu przybytków. Skupiając się na okresie powojennym, opowieść o jazzowych klubach miasta należy zacząć od przełomu lat 60. i 70., kiedy do Bielska-Białej z koncertami przyjeżdżali Tomasz Stańko, Mieczysław Kosz czy Zbigniew Seifert. Grali wówczas w klubie Merkury (MHD) przy ulicy Barlickiego. Innym miejscem, gdzie również odbywały się koncerty, był klub Banialuka. Były to jednak sytuacje okazjonalne. Prawdziwą historię jazzowych klubów w Bielsku rozpoczął miłośnik muzyki improwizowanej, Jerzy Rocławski.
Już w szkole średniej zainteresował się jazzem, choć droga do tej miłości prowadziła przez płyty Czesława Niemena. Jako dwudziestoletni chłopak jeździł do stolicy i chłonął koncerty na Jazz Jamboree oraz nocne jam sessions w warszawskich klubach. Ta atmosfera na tyle go wciągnęła, że postanowił przenieść te odczucia z Warszawy do Bielska-Białej. W 1977 roku stworzył miejsce, którego początkowym założeniem było wspólne słuchanie płyt. Klub ten nazwał Piątawka, po części od tytułu utworu Zbigniewa Namysłowskiego, a po części dlatego, że to właśnie w piątki, o godzinie piątej po południu, całkiem pokaźne grono miłośników muzyki zbierało się, by razem słuchać nagrań Milesa Davisa, Johna Coltrane’a czy Charliego Parkera.
Początkowo robili to w siedzibie WSS „Społem” na Placu Wolności, a po dwóch latach takich spotkań Piątawka przeniosła się do gmachu Spółdzielni Mieszkaniowej „Strzecha” na rogu ulic Cieszyńskiej i Jesionowej. Działania klubu cieszyły się coraz większą popularnością, wokół Piątawki zaczęło tworzyć się określone środowisko. Wymieniali się płytami, rozmawiali o jazzie, słuchali i chcieli więcej. W 1979 roku w Piątawce odbył się pierwszy koncert – wystąpiła wówczas Grażyna Łobaszewska z zespołem Crash. Dało to początek legendarnym koncertom – na przestrzeni lat w Piątawce występowali między innymi: Ewa Bem, Tomasz Stańko, Andrzej Zaucha, Stanisław Sojka, zespół Laboratorium, ale także Maanam czy Dżem, słowem – miejsce stało się kultowe i ponadgatunkowe. Piątawkę w swoich audycjach „Trzy kwadranse jazzu” chwalił Jan Ptaszyn Wróblewski, doceniając, że bielski jazz trafił pod „Strzechę”.
W latach 90. kultowym miejscem dla bielskiego jazzu stała się Piwnica Zamkowa, w której spotykała się cała bohema artystyczna miasta. Inspiracje krakowską Piwnicą Pod Baranami były ewidentne – do tego stopnia, że pierwszy koncert promujący ideę powstania Piwnicy Zamkowej odbył się 15 grudnia 1996 roku w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej z udziałem specjalnego gościa, Piotra Skrzyneckiego. Ostatecznie lokal otwarto w 1998 roku i to właśnie tam, na fali twórczej atmosfery wieczorków towarzyskich, narodził się pomysł stworzenia Bielskiej Zadymki.
Wiązało się to z działalnością Stowarzyszenia Sztuka-Teatr, które swoją siedzibę miało właśnie w Piwnicy Zamkowej. Jerzy Batycki, prezes zarządu i aktor z wykształcenia, powołał je do życia po to, by rozwijać życie teatralne miasta, jednak siła i potencjał bielskiego środowiska jazzowego były na tyle inspirujące, że po dziś dzień zamiast tworzyć spektakle teatralne, Stowarzyszenie Sztuka-Teatr zajmuje się organizacją festiwalu. Jerzy Batycki pozostaje jego dyrektorem i dobrym duchem. Początkowo Bielska Zadymka Jazzowa była związana z Piwnicą Zamkową; to tam w pierwszych latach festiwalu spotykały się najważniejsze nazwiska polskiego jazzu (między innymi Jan Ptaszyn Wróblewski, tak blisko z Zadymką związany).
Z czasem drogi Stowarzyszenia i Piwnicy Zamkowej się rozeszły, ale sztuka nie znosi próżni. Klubowa mapa Bielska-Białej w XXI wieku zaczęła być bardziej zróżnicowana i – z uwagi na trudności rynkowe – chwiejna, ale powstało kilka miejsc, które wyraźnie zaznaczyły się na jazzowej mapie miasta. Przede wszystkim wymienić należy Metrum Jazz Club. Ten elegancki lokal powstał w 2016 roku w odrestaurowanym, XIX-wiecznym budynku, będącym kiedyś częścią kompleksu fabryczno-willowego należącego do Adolfa Manhardta i Ferdynanda Hahnela.
Pierwszy koncert w klubie Metrum (od początku zaprzyjaźnionym z Zadymką) zagrał Jan Ptaszyn Wróblewski ze swoim kwartetem, symbolicznie nawiązując do początków Bielskiej Zadymki Jazzowej w Piwnicy Zamkowej. Po 9 latach i ta historia musiała się jednak zakończyć – w 2025 roku właściciele, Bogna i Marian Kozłowscy, poinformowali o zamknięciu klubu. Tegoroczna edycja Zadymki stara się wypełnić tę lukę i klub festiwalowy umieszcza w lokalu z ponad 130-letnią historią (a takich zabytków w Bielsku-Białej przecież nie brakuje). Patria – niegdyś Cafe Bauer, a jeszcze wcześniej Cafe de l’Europe – to klub przypominający o przedwojennych tradycjach dancingowych, nieodłącznie związanych z brzmieniem jazzu tradycyjnego.
Nie jeden, a dwa festiwale jazzowe
Tomasz Stańko pojawiał się w Bielsku-Białej niejednokrotnie, poczynając już od końca lat 60. i koncertów w klubie Merkury, aż po udział w pierwszej edycji Bielskiej Zadymki w 1999 roku. Z początkiem XXI stulecia zaś legendarny trębacz otrzymał propozycję organizowania festiwalu jazzowego w Bielsku-Białej, na którą to propozycję przystał, proponując zupełnie inny profil muzyczny.
Bielska Jesień Jazzowa skupiona jest przede wszystkim na europejskich tradycjach jazzowych, bogatym katalogu wytwórni ECM, a także nowych formach wyrazu z pogranicza jazzu, muzyki eksperymentalnej i współczesnej. Program festiwalu współgra z artystyczną filozofią mistrza Stańki i proponuje występy takich muzyków jak Raphael Rogiński, Shai Maestro, Joe Lovano czy Maria Schneider. Od 2018 roku, po śmierci kompozytora, festiwal nosi jego imię. Bielska Jesień Jazzowa i Bielska Zadymka Jazzowa doskonale się uzupełniają, a dopiero udział w obu wydarzeniach daje pełne wyobrażenie o tym, czym jest ta muzyka dzisiaj.
Jazz jest stałym elementem krajobrazu kulturowego Bielska-Białej. W ramach wydarzeń zaplanowanych wokół Polskiej Stolicy Kultury organizatorzy wzięli to pod uwagę, planując szereg aktywności związanych z bielską sceną jazzową. Wśród nich między innymi letnia odsłona Zadymki. Wszystkich miłośników muzyki improwizowanej i różnych jej oblicz, chcących odkrywać najciekawsze nazwiska młodych artystek i artystów, ale też posłuchać największych mistrzów światowego jazzu, zachęcam do odwiedzenia Polskiej Stolicy Kultury 2026 roku i spędzenia wartościowego czasu z muzyką w Bielsku-Białej.
Autorka jest dziennikarką Radia 357
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















