Reklama

Bękarty westernu

14.01.2013
Czyta się kilka minut
Tarantino raczy nas niezliczonymi kinowymi smaczkami. „Django” w gruncie rzeczy tylko do nich się sprowadza. Kto inny jednak potrafiłby tak umiejętnie je dawkować?
Leonardo DiCaprio w filmie „Django” Fot. Materiały prasowe
N

Niby przepis jest prosty: wystarczy wziąć popularny serial „Korzenie”, zmieszać go z filmami o czarnoskórych mścicielach typu „Posse” Mario van Peeblesa, do tego dodać zgrane do imentu chwyty rodem z klasycznego westernu, przyprawić absurdalną dawką przemocy i szczyptą afroamerykańskiego kina klasy B z nurtu blaxploitation, wstrząsnąć, wymieszać – i mamy najnowszy film Quentina Tarantino. Nie trzeba dodawać, że mieszanka będzie wybuchowa. I choć po eksplozji nie pozostaje nam nic innego, jak otrzepać się, wzruszyć ramionami i pójść dalej, trzeba być nie lada specem od pirotechniki, by stworzyć z tych wszystkich składników trzygodzinny, nieprzerwanie ekscytujący fajerwerk.

***

Wiadomo nie od dziś, że twórca „Pulp Fiction” zjadł zęby na oglądaniu starych filmów, zarówno tych należących do kanonu, jak i do zapełniającej ekrany pulpy. W...

5553

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Tak, chcę
czytać więcej »

Masz już konto? Zaloguj się

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]