Behar, Bechukotaj

Księga Kapłańska 25, 1-27, 34
Czyta się kilka minut

Przesłanie ostatniego z czytań Księgi Kapłańskiej jest jasne. Pan mówi do swojego Narodu: jeżeli będziecie postępować "wedle moich ustaw", wówczas czekają was dobra wszelakie, jeżeli jednak "nie będziecie Mnie słuchać", spadną na was same nieszczęścia. Dopiero gdy lud wiele już wycier­pi, "przypomnę sobie moje przymierze z Jakubem, przymierze z Izaakiem i przymierze z Abrahamem... Przypomnę sobie na ich korzyść o przymierzu z ich przodkami".

Wypowiedź zbudowna jest wedle prostej zasady: grzech w sposób nieuchronny wywoła karę. Cierpienie i śmierć, jakie spadną na naród wybrany, będą wynikiem nieposłuszeństwa. Ale cierpienie stanowić ma nie tylko karę: przez udręki i rozpacz ludzie dojdą do zrozumienia błędów i tego, czym jest przymierze z Bogiem. Dopiero wtedy Bóg zatrzyma spadające na Żydów nieszczęścia i przywróci Izraelowi jego pozycję.

Zniszczenie ma swój kres. Ten rodzaj teodycei jest od tysięcy lat fundamentem myśli religijnej, powtarzanym i przetwa­rzanym w różnych krajach i okolicznościach. Zarówno w czasie prześladowań podczas krucjat, jak i po ostatniej wielkiej wojnie. Czy to znaczy, że wszelkie zło, jakie spada na naród Izraela, znajduje usprawiedliwienie? To groźne pytanie, które odbiera wielu ludziom wiarę w Boga. Bo Bóg ukazuje się przede wszystkim w swojej bezwględności i surowości.

W Księdze Jeremiasza powraca motyw kary za grzechy. Jeremiasz prosi Boga o karę nie według gniewu, ale według miary. Mędrcy żydowscy, szukając nowego obrazu Pana, przesuwają akcenty. Surowość sądu równoważy stwierdzenie średniowiecznego rabina z Prowansji, który w słowach Jeremiasza: "będzie karał wedle słusznej miary", odnajduje myśl, "tyle, ile możemy znieść", czyli spadnie kara wedle naszych możliwości. Straszny ból i cierpienia, zamiast naprawiać, niszczą dusze. Bóg - uspokaja rabin - dlatego ukarze nie wedle swej złości i gwałtowności, nie wedle złych czynów, jakich Izrael się dopuścił, ale stosownie do sił ludzkich. We­dle dawnych komentatorów Tory, którzy Bogu przypisują nieco bardziej życzliwy stosunek do ludzi, Izrael "będzie cierpiał­ kary dla nauki, ale zostanie ocalony". Czyli surowość osądu będzie równoważona troską o przetrwanie narodu, a trwanie narodu gwarantują jego Ojcowie, z którymi Pan zawarł wieczne Przymierze. Zginą poszczególne jednostki, wiele dóbr zostanie utraconych, ale Izrael się ostanie.

Autorzy Talmudycznych rozpraw dodają jeszcze, że cierpie­niu ludu towarzyszy cierpienie Boga. On nie cierpi za nasze grzechy jak Sługa Pański. Taki obraz Boga jest w judaizmie niemożliwy do przyjęcia. Natomiast przypisuje się Stwórcy cierpienie z powodu kary, jaką na grzeszny lud musi nałożyć. Jest w tym obrazowaniu tak podobny do naszego ideału człowieczeństwa. Baal Szem Tow, twórca chasydzymu, powia­dał: "Gdy ojciec karze swoje dziecko, cierpienia, jakie sobie zadaje, są zdecydowanie większe niż te, jakie odczuwa dziecko. Tak samo jest z Bogiem; Jego ból jest większy niż nasz ból". Bóg, jak czytamy, naśladuje czułego ojca. Najbar­dziej poruszający obraz znalazłem w traktacie Talmudycznym. Dotyczy bezpośrednio czasów zniszczenia Pierwszej Świątyni. "Rabbi Izaak ben Samuel powiedział w imieniu Rawa: Noc ma trzy straże i każdej pilnuje Święty Jedyny, błogosławiony On, siedzi i ryczy jak lew, powiadając: Biada moim dzieciom, z powodu których zniszczyłem Mój dom i spaliłem swoją świątynię i wygnałem ich pośród narodów świata... Biada ojcu, który wygnał swoje dzieci i biada dzie­ciom, którzy zostali odegnani od stołu swego ojca!".

Oto okazuje się, że Pan cierpi z powodu swoich wyroków, lecz musi karać, bo takie przymierze zawarł ze swym ludem. Musi cierpieć z powodu jego grzechów, a zsyłając nieszczę­ścia, hamuje swoją surowość. Obraz ten każe wiernym odwrócić się od siebie, nie swoim, ale bólem Boga przejąć. Tak oto teodycea, którą przywołuje wiele razy Biblia, zostaje niemal odwrócona: to Bóg jest godzien współczucia, bo podważyliśmy Przymierze i skrzywdziliśmy Go grzechami i nieuwagą. To my, którzy swym cierpieniem­ odbieramy Bogu pragnienie surowości i żądzę zemsty, chcemy go po ludzku pocie­szać i podtrzymywać w akcie Przymierza.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2009