Reklama

Ballada o bezmiejscowych

Ballada o bezmiejscowych

15.03.2021
Czyta się kilka minut
„Nomadland” celowo zaciera granice między dokumentem a inscenizacją. Stąd zanurzenie w pejzażu, lokalnym klimacie, w prozaicznych detalach nomadycznej codzienności.
Frances McDormand w filmie „Nomadland”, reż. Chloé Zhao MATERIAŁY PRASOWE
W

W zbiorowych wyobrażeniach o Ameryce króluje mitologia drogi. Mobilność wpisana była w tę kulturę od pionierskich początków, a jej romantyczny obraz utrwalali bitnicy, hipisi, folkowi pieśniarze i oczywiście kino, z westernem i filmem drogi na czele.

A przecież bywały czasy, kiedy wyruszano przed siebie nie tyle z potrzeby wolności, ruchu, przestrzeni czy powrotu do natury, co pod wpływem ekonomicznego przymusu. Czyli mówiąc najkrócej: z głodu. Taki obraz migracji przyniosły przede wszystkim lata Wielkiego Kryzysu, zapisane w „Gronach gniewu” Johna Steinbecka i fotografiach Dorothei Lange. Kryzys finansowy po 2008 r. ujawnił istnienie nowej generacji amerykańskich koczowników, opisanych przez Jessikę Bruder w reporterskiej książce „Nomadland. W drodze za pracą”.

Największym szokiem dla niezorientowanego w temacie czytelnika mógł być wiek współczesnych nomadów. Niby...

7449

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

niż gruby schudnie', i tak to jest z Ameryką i jej mieszkańcami - książka opisuje dość ciekawie pewien margines [jednak] amerykańskiej rzeczywistości, ludzi w większości na własne bardziej czy mniej świadome życzenie po raz kolejny w historii tego kraju odtwarzających sceny migracji za pracą lub za alternatywnym sposobem życia - i radzą sobie oni całkiem nieźle, myślę, że pomaga im ten charakterystyczny fenomen amerykańskiego niepoddawania się, przekonania, że własny los jest w naszych rękach, coś co na przykład w Polsce dość skutecznie wyprała ze zbiorowej świadomości komuna - do kompletu radzę sięgnąć po "Elegię dla bidoków" J.D.Vance'a, tłumaczy wiele tego, co w "Nomadlandzie" zostało niedopowiedziane

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]