Bal kostiumowy

Nadeszła teraz pora zdejmowania kostiumów. Były wśród nich lepsze i gorsze, czyli bardziej śmieszne. Kaczyński objawił się jako polityk delikatny i czuły, mówiący komunały, ale bez inwektyw, przyjaciel sąsiadów zachodnich i wschodnich, zakorzeniony w unijnej Europie, wyciszony i tak lewicowy, że aż mu uschła prawica, ta skrajna. Napieralski przebrał się za gejzer, wybuchający z taką częstotliwością jak Old Faithful w parku Yellowstone. Ostentacyjnie młody, sprężysty, intelektualny, gimnastyczny, szafujący bruderszaftami, tańczący z dzieciątkami, upojony sam sobą jak winem. Pawlak przebrał się za pana Zapominalskiego. Zapomniał, że nie wypada omawiać publicznie nowej koalicji, jeżeli samemu jest się jeszcze w poprzedniej. Tylko Komorowski za nikogo się nie przebierał i był taki jak zawsze. Jedni uważają to za minus, ja - za duży plus.
Czyta się kilka minut

A Polacy to kupują. Polacy kupują wszystko, co ma związek z tak zwaną nowoczesnością (zwłaszcza w USA). Media zaś wmówiły im, że wszelkie wybory na Zachodzie to tylko show, konkurs piękności i dobrze wyreżyserowane widowisko. Więc oni robią, co mogą.

Kłamczuszki

Ciekawe zjawisko objawiło się w tych wyborach. To znaczy istniało już sporo lat, ale w ilości raczej śladowej. Załatwiano je eufemizmem: PiS jest zwykle niedoszacowany w sondażach. Więc mało kto to rozumiał.

Tym razem wystąpiło w całej okazałości. Ogromna liczba badanych ukrywała to, na kogo głosowała. Podawała nazwę innej partii. Ciekawe, dlaczego? Czyżby się tej swojej partii wstydzili?

Oj, kłamczuszki, kłamczuszki!...

Tęsknota

Zwłaszcza w ostatnim tygodniu przed wyborami wiała z ekranów telewizyjnych jakaś wielka, rozkołysana, nieukojona medialna tęsknota. Żeby któryś z dwóch czołowych kandydatów (obojętne który) palnął takie głupstwo, że wszyscy aż zaniemówią. Żeby tak się ośmieszył, aby każdy zaproszony polityk, socjolog, astrolog czy dendrolog mógł to komentować przynajmniej ze dwie godziny. Żeby to nie była wpadka, tylko wielka wpada, wpadziocha, wpadlina. Żeby można to było sfotografować z dołu, z góry, en face i z profilu, podłożyć muzyczkę i nadawać to jakieś siedem razy dziennie jako przerywnik.

I co? I na dobrą sprawę - nic. Została tylko ta ogromna, niezaspokojona, nienasycona, nieugaszona tęsknota...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 28/2010