Asceza w chrześcijaństwie to nie sztuka dla sztuki. Czemu ma służyć?

Świętość nie musi być powiązana z cudami i zadziwianiem tłumów. Wystarczy dać swoje życie, żeby inni mieli życie. Święci są wśród nas, często nieodkryci.
Czyta się kilka minut
Ks. Adam Boniecki, wrzesień 2021 r. // fot. Grażyna Makara
Ks. Adam Boniecki, wrzesień 2021 r. // fot. Grażyna Makara

Historia medytacji XX wieku, o której w tym numerze pisze Maciej Bielawski, wiele mówi o możliwościach człowieka i o granicach ludzkich możliwości, znacznie szerszych, niż się potocznie wydaje. Słowem, mówi o człowieku rzeczy, których najczęściej nie zauważamy. Fascynacja Wschodem – zrozumiała choćby ze względu na kulturową odmienność – nie powinna przyćmiewać zainteresowania medytacją rodzimej strefy kulturowej, choć poznanie innej tradycji niż własna wyostrza wzrok i pomaga zauważyć coś, co we własnej było niedostrzegane lub uważane za oczywiste.

Co jest istotą chrześcijańskiej ascezy

Czy zdolność do medytacji jest cechą człowieka jako takiego, czy też wytworem ewolucji, a może tylko właściwością niektórych ludzkich egzemplarzy? Ludzi medytujących było na świecie mnóstwo, ale trudno obronić się przed wrażeniem, że tych, co nie medytowali, było znacznie więcej. Punktem wyjścia jest samo pojęcie. Myślę, że jeśli za medytację uznamy każde myślenie wychodzące poza biologiczną egzystencję, wtedy grono medytujących w statystykach się powiększy. Może nawet uznamy, że wszyscy ludzie, choćby najprościej, tę praktykę uprawiają.

Wszystkie szkoły czy próby medytacji są dowodem niezwykłego wysiłku opanowania ciała, podporządkowania go wyższym władzom istniejącym w człowieku. We władzy ducha nad ciałem różne szkoły ascetyczne osiągały nieprawdopodobne wręcz wyniki. Chrześcijaństwo jednak, choć także czerpie z doświadczeń Wschodu, nacisk kładzie nie tyle na ascezę w sensie doskonalenia cielesnych uzdolnień, co na miłość bliźniego. Jest taka opowieść – chyba nie legenda – o św. Franciszku, którego kiedyś zbudziły pojękiwania któregoś z młodych braci.

Okazało się, że ów młodociany adept Franciszkowej szkoły ascetycznej nie mógł wytrzymać głodu, wyniku praktykowanych we wspólnocie postów. Wtedy Franciszek wstał i nie wdając się w ascetyczne dyskursy, rozpalił ogień, ugotował krzepiący posiłek i dał go jęczącemu braciszkowi. Ponad wszystko miłość: taki jest morał tej opowieści, ale i istota chrześcijańskiej ascezy. Nie jest ona sztuką dla sztuki, ale środkiem służącym miłości bliźniego.

Czy świętość musi łączyć się z ascezą?

Chrześcijańska asceza przejęła i może przejmować wiele z doświadczeń wszelkich społeczeństw i religii, zawsze jednak pod warunkiem, że pierwsze miejsce będzie zajmowała miłość. Niewątpliwie do niejednego wspólnego z innymi tradycjami wniosku doszliśmy, nie wiedząc o ich doświadczeniach. Są święci, którzy tak opanowali naturalne możliwości ciała, że widziano w tym zjawiska nadprzyrodzone. Są też święci, w których życiu nic takiego nie znajdujemy. Dlatego Kościół podkreśla, że heroiczny stopień miłości wcale nie musi być powiązany z nadzwyczajnością, cudami i zadziwianiem tłumów, że wystarczy dać swoje życie, żeby inni mieli życie, że święci są wśród nas, często nieodkryci.

Świętość bynajmniej nie musi łączyć się z ascezą, a nawet z medytowaniem, choć w życiu wielu świętych się łączyła. Święci to nie tylko abnegaci, zaniedbujący swoje zdrowie biedacy z wyboru, ale ludzie tacy jak inni, obecni w życiu, czynni, zasłużeni. Są święci, których życiorys mieści się na stroniczce maszynopisu, i są tacy, o których można napisać (i napisano) całe tomy. Nie ma to nic wspólnego z ich świętością. Ważne, by tego nie mieszać, by osiągnięć w sztuce bycia człowiekiem nie utożsamiać ze świętością.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 47/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Sztuka bycia człowiekiem