Anna Bedyńska: Śmierć oswojona

„Śmierć oswojona” to cykl zdjęć, który dokumentuje zwyczaj przygotowywania ubrań do trumny, pozwalający ludziom oswajać się z umieraniem.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Anna Bedyńska / AGENCJA GAZETA
/ Fot. Anna Bedyńska / AGENCJA GAZETA

Śmierć nie jest dla nich tematem tabu: fantazjują na jej temat, przygotowują się. Niektórzy robią to, by ulżyć bliskim, którzy będą ich chować. Inni – gdyż tak nakazuje tradycja. Wśród bohaterów są tacy, którzy ubrania do trumny mają zupełnie nowe, inni wybierają te sprawdzone i używane, jeszcze inni zabierają ze sobą to, co dla nich cenne. Kobiety szykują sukienki, garsonki, często mają nakrycia głowy. Obowiązkowy jest różaniec i modlitewnik, czasem wizerunki patronów. Niektórzy wierzą, że zmarłemu przydać się może kawałek chleba, dlatego chowają skibkę za pazuchę.


Projekt fotograficzny Anny Bedyńskiej datuje się od 2005 r. i nie jest zamknięty. Autorka wciąż poszukuje osób, które chcą wziąć w nim udział, i prosi o kontakt pocztą elektroniczną: anna.bedynska@gmail.com lub listownie pod adresem redakcji „TP” z dopiskiem „Śmierć oswojona”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 44/2013