Reklama

Anglista nie dla szkoły

Anglista nie dla szkoły

30.03.2018
Czyta się kilka minut
Sześćdziesiąt trzy wakaty w mazowieckim, ponad dwadzieścia w śląskim, pomorskim i małopolskim.
D

Doniesienie „Dziennika Gazety Prawnej” o niedoborze nauczycieli angielskiego w szkołach może dziwić – zwłaszcza w zestawieniu z informacjami o kadrowych cięciach jako pokłosiu reformy oświaty PiS.

W przypadku anglistów mowy o zdziwieniu nie ma: od lat wielu z nich, ciesząc się rynkowym wzięciem, traktuje pracę w oświacie jako ostateczność. Efekt: zajęcia z angielskiego w szkołach publicznych bywają fikcją, bo nauczyciele zmieniają się nawet w ciągu roku, a edukacyjny sukces młodego pokolenia (władającego tym językiem nie gorzej niż rówieśnicy z Zachodu) to zasługa szkół prywatnych i korepetytorów.

Sytuacji nie polepszy symboliczna podwyżka nauczycielskich pensji. Ani pojawienie się w efekcie reformy oświaty instytucji „nauczyciela obwoźnego” – zmuszonego do pracy w kilku szkołach, by wyrobić etat. Dla anglisty szkoła publiczna pozostanie miejscem ostatniego wyboru. Dla ucznia – ostatnim miejscem, w którym nauczyłby się angielskiego.©(P)

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

To nie jest wina systemu edukacji tylko nieudolnosci i braku kompetencji w kierowaniu pracą nauczycieli wielu dyrektorów szkół.niestety mało który nauczyciel potrafi zarządzać firmą jaką jest szkoła.proces rekrutacji to smiech na sali,a o dbaniu i wspieraniu pracownika w ogóle nie ma mowy.i to rzadko jest kwestia finansowa bo idąc do pracy do szkoły nauczyciele wiedzą w co się pakują.w małych miasteczkach etaty czekają na członków rodzin urzędników,o godzinach pracy decydują przyjaciele królika,czyli zazwyczaj panie, które są w szkole od zawsze i wszystko zależy od ich humorów...długo by wyliczać.każda osoba która poradzi sobie na rynku pracy ucieka gdzie może,a angliści radzą sobie całkiem nieźle.

Chyba jednak system (nie od dziś - niestety) winien jest temu,że angielskiego i kilku innych przedmiotów uczą się dzieci w grupach "dzielonych" dopiero powyżej 24 osób. W większosci takich klas uczniowie, nawet najniższych klas prezentują przynajmniej trzy różne poziomy wiedzy i umiejętności. I nie da się tak skutecznie nauczyć wszystkich - a moim zdaniem - wręcz nikogo. Jak liczne są grupy w szkołach językowych - to oczywiście pytanie retoryczne

Mamy rok 2019 i nadal bez zmian w temacie. Ale uważam, że jeśli ktoś czuję pasję do zawodu, warto zakasać rękawy i szukać sobie dodatkowych zajęć. Mamy XXI wiek! Jest mnóstwo możliwości, które daje nam praca anglisty. Czy to tłumaczenia, czy copywriting czy korepetycje. Rejestrując się na stronie Angielski Prywatnie znalazłam uczniów, którzy dziś, dzięki lekcjach ze mną, zdecydowali się pójść w kierunku lingwistycznym. Dzięki takim uczniom na nowo odkryłam radość z pracy i czuję, że to co robie przynosi mi satysfakcję. Tego życze każdemu z Was:)
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]