Ale książki

Czesław Miłosz: I KSIĄŻKI MAJĄ SWÓJ LOS - krakowski Festiwal Miłosza właśnie dobiegł końca; był wcale udany, jeśli za miernik wziąć liczbę uczestników spotkań i dyskusji w futurystycznym namiocie na placu Szczepańskim czy wieczoru poetyckiego w kościele Bożego Ciała. Jak to wygląda w innych miastach - nie wiem. Tym jednak, co na pewno zostanie po obchodach stulecia urodzin Poety, będą książki.
Czyta się kilka minut

"Ale książki będą na półkach, prawdziwe istoty, / Które zjawiły się raz, świeże, jeszcze wilgotne, / Niby lśniące kasztany pod drzewem w jesieni..." - pisał Miłosz. W roku jubileuszu zjawi się ich wiele: jednotomowe wydanie wierszy zebranych Miłosza, jego biografia autorstwa Andrzeja Franaszka, zapowiadane na jesień kalendarium w opracowaniu Agnieszki Kosińskiej, wznowienie monografii napisanej przez Aleksandra Fiuta - i cała biblioteczka firmowana przez "Zeszyty Literackie".

Jedno ze spotkań na placu Szczepańskim dotyczyło właśnie wydawnictw przygotowanych przez warszawski kwartalnik. O dwóch tomach listów szczególnie ważnych w biografii autora "Ocalenia", czyli wydanej właśnie korespondencji Miłosz-Konstanty Jeleński oraz przygotowywanym "portrecie podwójnym" Miłosza i Jarosława Iwaszkiewicza, napisać trzeba osobno. Podobnie - o drugim tomie szkiców Miłosza o Rosji, poświęconym tym razem jej pisarzom. Dziś - o książce najmniej oczywistej, niejednorodnej, złożonej z listów i tekstów, które w "Zeszytach" miały swój pierwodruk, ale zawierającej też rzeczy dotąd nieznane. Wiele w niej wątków - i niejedna tajemnica.

Tak jest od samego początku, od otwierającego tom, nigdy nie publikowanego wiersza "Do Heloizy". To wiersz miłosny, a ściślej, by sięgnąć po słowa poety - "pożegnanie po trzech latach wielkiego szczęścia". Miał się pierwotnie znaleźć w tomie "Nieobjęta ziemia", powstałym, jak dziś wiemy, pod znakiem tej właśnie miłości. Heloiza i tutaj, i w książce Franaszka pozostaje jednak, na własne życzenie, anonimowa.

Fascynująca jest "Powieść o poezji", skomponowana wedle pomysłu Wojciecha Karpińskiego z listów Miłosza, Jeleńskiego, Aleksandra Wata i Jana Brzękowskiego. To historia powstawania francuskiej "Antologii poezji polskiej", której pomysłodawcą i redaktorem był Jeleński. Korespondencja w jej sprawie trwała trzy lata, a rezultat - tom opublikowany w 1965 roku przez wydawnictwo Seuil - do dzisiaj budzi podziw. Poznanie kulisów jej powstania ten podziw jeszcze zwiększa: dla starań Jeleńskiego o pozyskanie do współpracy wybitnych poetów francuskich, przede wszystkim zaś dla pełnego pasji i pietyzmu zaangażowania w sprawę zarówno redaktora, jak i wspierających go poetów.

Pamiętamy wiersz Miłosza "Do Tadeusza Różewicza, poety", powitanie współbrata w poetyckiej konfraterni. Tutaj też jest powitanie "nowego poety polskiego": szkic o Mironie Białoszewskim, opublikowany jesienią 1956 r. w "Kulturze". Jest świadectwo przyjaźni z Józefem Wittlinem i z Josifem Brodskim, a także świadectwo troski Miłosza o spuściznę Aleksandra Wata, zwłaszcza o jego "pamiętnik mówiony".

Uważność, jaką Miłosz okazywał innym, bywała równoważona działaniami jego z kolei przyjaciół. Czytamy więc o "spisku" Aleksandra Schenkera i ks. Józefa Sadzika zawiązanym w połowie lat 70., który doprowadził do opublikowania zbioru wierszy Miłosza w amerykańskim Ann Arbor (Giedroyc "Wierszy zebranych" wydać nie chciał, podobnie zresztą jak "Mojego wieku" Wata...). Także - o staraniach Jeleńskiego, by wydany już po Noblu francuski wybór wierszy Miłosza przybrał postać możliwie najdoskonalszą. Sporą niespodzianką jest wreszcie udostępniony przez Renatę Gorczyńską - autorkę świetnych rozmów z Miłoszem - zapis nowojorskiego spotkania ze stycznia 1984 r., podczas którego Gorczyńska, Miłosz i Jan Kott zadawali 90-letniemu wówczas Wacławowi Solskiemu pytania na temat jego młodzieńczej działalności rewolucyjnej i akcesu do komunizmu, z którym zresztą zerwał już w latach 20.

"Ale książki będą na półkach, dobrze urodzone, / Z ludzi, choć też z jasności, wysokości" - wiersz, który powtórnie tu cytuję, książkę zamyka. Bowiem i on miał pierwodruk na łamach "Zeszytów Literackich"... (Zeszyty Literackie, Warszawa 2011, ss. 252.)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2011