Abp Ryś: Przyjaciel

Dzięki Liturgii ­usłyszeliśmy ostatnio skierowane do nas takie słowo Jezusa: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to, będziecie błogosławieni, gdy to będziecie czynić” (J 13, 16-17).
Czyta się kilka minut
Biskup Grzegorz Ryś. Fot: Grażyna Makara /
Biskup Grzegorz Ryś. Fot: Grażyna Makara /

Nasz Pan zaprasza nas do życia w uniżeniu – do postawy sługi (przy czym grecki tekst Jana jest o wiele mocniejszy – pada w nim słowo doulos, to znaczy „niewolnik”) oraz postawy posłańca (grec. apostolos; niektórzy tłumaczą: „ambasador”), czyli osoby, której całe znaczenie i powaga są niemal jedynie odbiciem tego, kto jej udzielił mandatu.

Niewolnik i posłaniec – czy to jest dla nas, dzisiaj, atrakcyjny pomysł? Na miarę naszych aspiracji? Ambicji? Kompetencji? I czy to jest wszystko, co Jezus ma nam do zaproponowania?!

Nie! Kiedy próbuje wytłumaczyć Dwunastu swoje intencje i ich najgłębsze uzasadnienie, mówi tak: „Nie mówię o was wszystkich. Ja wiem, kogo wybrałem; lecz trzeba, aby się wypełniło Pismo: »Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę«” (J 13, 18).

Trzeba iść za tym cytatem i sięgnąć do jego źródła. Jest nim Psalm 41 – zapis modlitwy człowieka przechodzącego ciężką chorobę, a z nią, jeszcze cięższą, samotność: opuścili go wszyscy; nieprzyjaciele czekają na jego śmierć; odwiedzają go jedynie dwulicowi sąsiedzi, którzy usta mają pełne równie gładkich, co pustych frazesów; za to w sercach kryją złość. Psalmisty nie dziwi postawa tych, którzy go nienawidzą („obmyślają moją zgubę”); jego prawdziwy ból i zaskoczenie oddaje werset dziesiąty: „Nawet mój przyjaciel, któremu ufałem i który chleb mój jadł, podniósł na mnie piętę”. To właśnie ten werset przytacza Jezus.

Jakby chciał powiedzieć: „potrzebuję Was do misji jako niewolników i posłańców, ale dla Mnie zawsze wpierw pozostajecie przyjaciółmi”. To jest wasza pierwsza tożsamość. To jest godność, która Was definiuje w moich oczach: przyjaciele!

To właśnie – jak mi się wydaje – stanowi prawdziwy klucz do przeczytania interesującej nas perykopy: Jezus nie szuka przecież niewolników dla Siebie. Sam – z wyboru – jest Niewolnikiem (zapłacono za Niego cenę niewolnika: ­30 srebrników; umrze śmiercią niewolnika: na krzyżu). I nigdy nikogo w ten sposób nie traktuje. Jezus szuka przyjaciół, którzy – w imię przyjaźni właśnie – potrafią wejść w Jego misję. Misję, której nie można wykonać inaczej niż w duchu pokory.

Ten, kto odkrył zaoferowaną mu przez Jezusa przyjaźń, nie zżyma się na żadne uniżenie. Jest jak święty Augustyn, który w „Wyznaniach” mówi do Jezusa: „Ty możesz nazwać mnie swoim przyjacielem; ja wiem, że jestem twoim sługą”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 21/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Przyjaciel