„Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości (…). To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego” (J 15, 9-15) – niezwykłe słowa, jakie wypowiedział do nas Jezus dzięki liturgii w minioną środę.
Jest to przecież niezwykłe doświadczenie – usłyszeć kogoś (Kogoś!), kto staje naprzeciw mnie i – patrząc mi w oczy – mówi dwukrotnie: kocham cię! Wszyscy wiemy, że nic ważniejszego nie może wydarzyć się w naszym życiu. To nie jest zdanie, które można by zlekceważyć – wzruszyć ramionami – w żaden sposób nie odnieść się do niego.
„Umiłowałem was!” – mówi Jezus. Mówi to dwa razy – być może także dlatego, że ma na myśli dwa rodzaje miłości. Najpierw mówi, że kocha nas jak ojciec: „jak Mnie umiłował OJCIEC, TAK i Ja was umiłowałem”. Chwilę potem, że kocha nas jak przyjaciel: „jesteście przyjaciółmi moimi”, „nazwałem was przyjaciółmi”.
To dwa różne doświadczenia: miłość ojca i miłość przyjaciela. Jezus mówi, że w miłość ojca wpisane są przykazania: ojciec – właśnie dlatego, że kocha – daje przykazania. Przekazuje zasady, wprowadza w świat wartości, opisuje prawa i obowiązki, wychowuje, uczy odróżniać dobro od zła.
Miłość przyjaciela niczego nie nakazuje – raczej dzieli się swoimi przekonaniami, wszystkim, co ma i kim jest, w co wierzy („oznajmiłem wam wszystko, co otrzymałem”). Miłość przyjaźni nie domaga się posłuszeństwa – liczy na wspólnotę wartości i celów. Miłość przyjaźni gotowa jest także – gdy trzeba – oddać życie!
Jezus jest dla nas jak ojciec – w tradycji Kościoła odnoszono nieraz do Niego tytuł „paterfamilias”, to znaczy „ojciec rodziny”. Pismo nazywa Go „nowym Adamem”, a więc Ojcem całej odnowionej ludzkości. Jest też naszym Przyjacielem. Jego przyjaźń wytrzymuje każdą próbę – nazywany jest w Ewangelii „Przyjacielem celników i grzeszników” (Mt 11, 19; Łk 7, 35). Dlatego gotów był iść do grobu swego przyjaciela Łazarza, wiedząc, że w ten sposób ryzykuje własne życie (zob. J 11, 8).
Jednym z najpiękniejszych doświadczeń w naszym życiu jest to, gdy te dwie miłości schodzą się w jednej osobie – na przykład wtedy, gdy twój ojciec staje się twoim przyjacielem. Ufam, że macie takie doświadczenie. Ja mam… Przyjaźń ojca i syna / matki i córki jest darem niezwykłym – jest przepiękną relacją dwojga dojrzałych osób. Do takiej relacji zaprasza nas Jezus.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















