„A skąd pochodzi mądrość?”

Najważniejszy w Księdze Hioba jest rozdział 28., zaczynający się od słów: „Istnieje kopalnia srebra, i miejsca, gdzie płuczą złoto”.
Czyta się kilka minut

W tym rozdziale opisane są zdumiewające wynalazki i technologiczne osiągnięcia. Ludzie regulują rzeki, zagospodarowują pustynie, wydobywają kruszce, przetapiają je, budują domy i okręty. Lecz pomimo odkrywczości, człowiek staje przed pytaniem: „A skąd pochodzi mądrość?” (28, 12). Nie jesteśmy w stanie pojąć sensu własnego istnienia. Jak Hiob, który wierzy w to, że Bóg rządzi światem, ale nie pojmuje, dlaczego na niego spadają wszystkie te cierpienia. Bohater Księgi pyta mórz, Księżyca, gwiazd, ale w nich nie znajduje ukojenia. Tylko Bóg mówi do człowieka: „Bojaźń Boża – zaiste mądrością, roztropnością zaś – zła unikanie” (28, 28).

Wbrew pozorom i wbrew wszelkim komentarzom nie jest to, powiadał Jeszajahu Leibowic, odpowiedź na ból i bunt Hioba. Po tych wszystkich rozmowach z przyjaciółmi, po długim i solennym wyjaśnieniu udzielonym przez Elihu, objawia się Hiobowi Bóg. Udziela mu odpowiedzi, a Hiob uważa ją za wystarczającą. Zakończenie Księgi jest dobrze znane. Bóg potępia przyjaciół Hioba i powiada, że nie mówili o Nim prawdy. Z kolei Hiob, podobnie jak Mojżesz, zostaje nazwany „sługą Pańskim”.

Niby wszystko kończy się szczęśliwie: Hiob zasobny w dobra ziemskie żyje bardzo długo otoczony licznym potomstwem. Otrzymał od Boga odpowiedź na swoje gniewne słowa. Ale mimo to pozostajemy z zasadniczą wątpliwością. Nie dowiadujemy się, skąd pochodzi mądrość. Bóg nie odnosi się do kwestii wiary, sprawiedliwości, kar i nagród. Nie przybliża nas do tajemnicy cierpienia. Zamiast tego zostaje odsłonięta rzeczywistość kosmiczna i ziemska w całej swej potędze. Jak pisał Leibowic w tomie „Pięć ksiąg wiary”, „pokazane zostają potworne zjawiska tego świata, ale brak nawet wzmianki o jakiejkolwiek celowości niezwykłego dzieła stworzenia, o jakiejkolwiek intencji kryjącej się za jego monstrualnościami”.

Co więc z tego wynika? Izraelski filozof i biolog wyjaśniał sens Księgi Hioba odwołując się do słów największego z filozofów żydowskich, do Mojżesza Majmonidesa.

Hiob zmienia swój obraz Boga. Powiada: „dotąd Ciebie znałem ze słyszenia”, teraz zobaczył go własnym wzrokiem. Znał „ze słyszenia” – to oznacza: znał poprzez wychowanie. Znał z cudzych opowieści. Miał ograniczony i na swój sposób ułomny obraz boskości. Zobaczył Boga – to znaczy dotarł do Niego możliwie najbliżej, zobaczył, że świat, jakikolwiek by był, znajduje się pod Jego opieką. Leibowic myśl rozwija dalej. Ta rzeczywistość, którą dojrzał Hiob, nie jest nastawiona na zaspokojenie potrzeb i spełnianie życzeń jego czy jakiegokolwiek z ludzi. „Kiedy w ten sposób »wzrok Hioba ujrzał Boga«, Hiob zrozumiał, iż tylko do niego samego należy decyzja, czy przyjąć na siebie wiarę w Boga i służyć Mu na tym świecie takim, jaki jest, nie dla własnej, Hiobowej, korzyści, lecz jedynie dlatego, że Bóg jest Bogiem. To objawienie boże, które »ujrzał« Hiob, świadczy o tym, iż poznał on Boga nie jako łaskawego i sprawiedliwego, litościwie udzielającego nagrody i karzącego, lecz po prostu Boga [prawdziwego]. I to jest właśnie poznanie Boga jako takiego, którego boskość w niczym nie jest uzależniona od istnienia świata”.

Leibowic, by wyjaśnić sens Księgi, sięga do myśli protestanckiego teologa Karla Bartha i cytuje jego słowa, nazywając je wspaniałymi. „Bóg nie odpowiada Hiobowi na jego pytania, gdyż On sam – Bóg – stanowi odpowiedź”. Wobec takiej odpowiedzi milkną wszelkie pytania odnoszące się do funkcji Boga. Nie można o nim mówić jak o opiekunie, stróżu naszych dzieł. Nie sposób w ludzkim i znanym nam sensie mówić o Jego władzy. Niczego nam nie objaśnia. W stosunku do tego świata Bóg nie wypełnia żadnego obowiązku.

Bóg oczekuje i wymaga od ludzi, pisał Leibowic, wiary bezinteresownej. Gdzie indziej wspominał, że człowiek musi być dobry, i bynajmniej nie po to, by coś w zamian otrzymać, lecz dlatego, że dobro jest wartością podstawową. Hiob pojął istotę wiary i w tym sensie uzyskał odpowiedź, albo dokładniej: zrozumiał sens objawienia.

Leibowic nie tylko mówił o dwóch rodzajach wiary: interesownej i bezinteresownej, nie tylko oddzielał od siebie „miłość bożą” i „bojaźń bożą”, ale też okazuje się apologetą wolności. To, czy przyjmiemy na siebie zobowiązania bezinteresownej wiary, zależy tylko od nas. Nie ma tu żadnego przymusu. Nie ma żadnej konieczności. Wiara jest wezwaniem, zobowiązaniem, ale nie nakazem. Dlaczego ktoś bierze ją na siebie? Leibowic nie odpowiada na to pytanie. Może odpowiedź znał tylko św. Augustyn.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 49/2012