30 lat ze spamem

1 maja 1978 r., czas, w którym komputery zajmowały całe pomieszczenia. Einar Stefferud - jeden z twórców wielu standardów informatycznych dzisiejszego internetu - rozsyła przez ARPANET, przodka dzisiejszej sieci, zaproszenia na swoje urodziny do tysiąca osób.
Czyta się kilka minut
spam... / ryc. TP /
spam... / ryc. TP /

Czy wszyscy przyszli - nie wiadomo. Natomiast ogromna ilość adresatów odpowiedziała zgryźliwymi komentarzami, które zablokowały twardy dysk Stefferuda. Od tego wydarzenia datuje się historię spamu - niechcianej poczty elektronicznej, która w przyszłości miała się stać zmorą sieci. Dwa dni później Gary Thuerk wysłał pierwszy spam reklamowy - reklamę producenta minikomputerów DEC.

Jak to się stało, że niechciana poczta odziedziczyła nazwę po amerykańskiej mielonce wieprzowej firmy Hormel ? Zaczęto ją tak nazywać na początku lat 80. w środowisku uczestników sieciowych gier i list dyskusyjnych, a do opinii publicznej trafiła wraz z pierwszą dużą aferą: w kwietniu 1994 r. firma adwokacka Canter&Siegel użyła skryptu, który wysłał jej reklamę na wszystkie listy dyskusyjne Usenetu. Masowa odpowiedź użytkowników spowodowała, że dostawca usług sieciowych zablokował skrzynki adwokatów.

Dziś niektórzy szacują, że co drugi wysyłany na świecie e-mail jest spamem. Walczący z nim projekt spamcop.net zarejestrował przez ostatni rok średnio 17 niechcianych maili na sekundę. Wraz z rozwojem rozwiązań blokujących spam rośnie też jego ilość - spamerzy muszą wysyłać go kilkadziesiąt razy więcej, by dotrzeć do tej samej liczby odbiorców. Błędne koło się zamyka.

Spamowanie jest przestępstwem - zabrania go i prawo unijne, i polskie. Jest groźny nie tylko dlatego, że denerwuje i zapycha skrzynki. W spamie giną często ważne wiadomości, traci się przez niego czas. A co najważniejsze - masy spamu blokują łącza i serwery. Często niedoskonałe filtry antyspamowe zatrzymują istotne wiadomości. W 2006 r. koszta spamu szacowano na 255 mln dolarów dla prywatnych użytkowników i aż 8,9 mld dolarów dla firm tylko w USA.

Wreszcie: spamerzy odsprzedają sobie bazy danych, czyli handlują danymi osobowymi. Skąd je biorą? Od czasów Stefferuda wiele się zmieniło: programy zwane kosiarkami (harvester) przeglądają sieć w poszukiwaniu znaków @ i kolekcjonują znalezione w niej adresy (to dlatego więcej spamu dostaniemy, jeśli nasz adres widnieje na stronie www). Inne programy "zgadują" adresy w różnych domenach, generując losowe kombinacje liter. Wysyłka też jest automatyczna. Spamerzy wyspecjalizowali się w oszustwach: oto w niechcianym mailu trafiamy na informację, że jeśli nie życzymy sobie dostawać więcej takiej poczty, powinniśmy wejść na wskazaną stronę i podać nasz adres. Jeśli to zrobimy, właśnie potwierdziliśmy, że nasz e-mail w bazie spamera jest prawdziwy. Także oszustwa roznoszą się przez spam: mechanizm "wygrałeś milion dolarów, musisz tylko wpłacić sto" trafił do spamu ze zwykłej poczty. W 2006 r. aż 8 proc. użytkowników dokonywało zamówień z oferty spamerów. Najgorsze, że do nawału spamu przykładają rękę także jego ofiary - czyli my. Przesłałeś dalej bzdurną informację o wirusie "znicz olimpijski" lub o tym, że trzeba sobie wykasować z komputera plik sulfnbk.exe ? Albo krążące od lat po sieci apele o oddawanie krwi? Spamowałeś. Jeśli do tego nie skasowałeś z nagłówka maila listy dotychczasowych odbiorców, pomogłeś spamerom - takie maile prawie zawsze do nich trafiają, wraz z porcją kolejnych sprawdzonych adresów.

Najgorszym efektem spamu jest to, że traci się przezeń zaufanie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 18/2008