2012: rok Syrii

Syria: obok wyborów prezydenckich w USA i Rosji (i rosyjskiego "przebudzenia"), obok ciągu dalszego kryzysu finansowo-gospodarczego na Zachodzie, obok eksperymentu, jakim jest polityczna przebudowa Egiptu, Tunezji i Libii - to Syria będzie w 2012 r. jednym z głównych punktów zapalnych świata.
Czyta się kilka minut

Od 10 miesięcy kraj ten jest w stanie permanentnej rewolucji. To, co zaczęło się od pokojowych protestów na fali "Arabskiej Wiosny", miejscami przerodziło się już w zbrojne powstanie - jako reakcja na okrucieństwo "szwadronów śmierci" prezydenta Baszara Al-Assada (ich bilans to według ONZ ponad 5 tys. zabitych; z tendencją rosnącą, bo codziennie ginie kilkanaście osób). Zwłaszcza w półtoramilionowym mieście Homs, "stolicy" rewolty, niektóre dzielnice to - jak donoszą nieliczni zachodni reporterzy - "wolne strefy", bronione przez ochotnicze milicje. Ale większość kraju pozostaje pod kontrolą Assada: dyktator jest zbyt silny i zdeterminowany, by mogli go obalić nieliczni zbrojni buntownicy - albo pokojowe demonstracje, nawet liczne; tylko w miniony piątek w wielu miastach demonstrowało pół miliona ludzi. Jednak Assad jest zarazem za słaby, by mógł zdławić tę "pełzającą" rewoltę. Choć nie ma powrotu do stanu sprzed marca 2011 r., to nie wiadomo, jak długo może trwać obecny pat - i ile jeszcze ofiar "wytrzyma" społeczność międzynarodowa, w tym Liga Arabska, której "misję obserwacyjną" Assad w końcu wpuścił.

Syria to nie Libia: tu międzynarodowa interwencja nie wchodzi w grę, a wpływy USA i Europy są więcej niż skromne. I nie chodzi nawet o polityczną wolę (czy jej brak). Wszelkie scenariusze na przyszłość Syrii - nadal z Assadem bądź po jego upadku - to zgadywanka. Syria to koktajl religijno-etniczny; lojalności grupowe bardziej przypominają tu Liban niż Libię. A przede wszystkim: o ile Libia leży na uboczu świata arabskiego, o tyle Syria jest w centrum blis­kowschodniego kotła, gdzie lokalne potęgi (Turcja, Izrael, Iran, Arabia Saudyjska) gotowe są rozgrywać swe interesy, jeśli trzeba będzie, "do ostatniego Syryjczyka". Również dlatego stawką jest tu nie tylko przyszłość Syrii i Syryjczyków, ale i Bliskiego Wschodu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 02/2012