Zróbmy to teraz

W kwietniu na Morzu Śródziemnym w jednej katastrofie zginęło 130 migrantów. To ludobójstwo – uważa ks. Stefano Nastasi, były proboszcz parafii na Lampedusie.
Czyta się kilka minut

Idźcie na cały świat i głoście ­Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, ten się potępi. Po czym został wzięty do nieba i zasiadł po prawej stronie Boga. Oni zaś rozeszli się i przepowiadali Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły”. Jezus to samo mówi dzisiaj do Kościoła.

Paweł Apostoł: „Miłość nigdy się nie kończy. Inaczej niż dar prorokowania, który ustanie, języki, które zanikną, czy wiedza, której zabraknie. (...) Teraz więc trwają wiara, nadzieja i miłość – te trzy. Z nich zaś największa jest miłość”. A zatem ponad wszelkie znaki należy stawiać miłość, bez niej nawet wydarzenia uważane za cud cudami nie są. „Królestwo Boże nie przychodzi w sposób dostrzegalny – mówi Jezus – jest bowiem pośród was”. Do uczniów mówił: „Przyjdą czasy, kiedy będziecie pragnęli zobaczyć choć jeden dzień Syna Człowieczego, ale nie zobaczycie. I będą wam mówili: »Jest tam«, albo: »Jest tutaj«. Nie idźcie tam ani nie biegnijcie za nimi. Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca nieba aż po drugi, tak będzie z Synem Człowieczym w Jego dniu”. Jezus i Paweł mówią tu o dniu ostatecznym, ale dotyczy to również współczesnego Kościoła. Przypominają, że Boże królestwo jeszcze nie jest gotowe, wiele o tym świadczy, gdyż wciąż się tworzy.

Buduje je Chrystus i ci, którzy żyją według Ducha Jego i naszego przecież Ojca, tzn. myślą, mówią i działają jak Bóg. Czy jesteśmy już budowniczymi tej „nowej ziemi i nowego nieba”, rozpoznajemy po tym, że troszczymy się o „wszelkie stworzenie”. Po to tu jesteśmy: „Pan Bóg nie spuszczał deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by pracował na roli i kopał w ziemi studnię, aby nawodnić glebę”. Królestwa Bożego nie można, wbrew oczekiwaniu niejednego chrześcijanina, osadzić w jednym miejscu, ono „nie przychodzi w sposób dostrzegalny”, widowiskowy. Skoro już jest, to znaczy, że skończyło się oczekiwanie na jego przyjście. „Jestem” jest imieniem Boga.

Tymczasem w kwietniu na Morzu Śródziemnym w jednej katastrofie zginęło 130 migrantów. To ludobójstwo – uważa ks. Stefano Nastasi, były proboszcz parafii na Lampedusie. Mówi, że w czasie swojej tam posługi często myślał „o tych młodych, których życie skończyło się w Morzu Śródziemnym. Pewnie myśleli o nim jako morzu nadziei, a nie jak o grobie. Według ks. Nastasiego wszyscy znajdujemy się dziś na tym wywróconym przez fale pontonie i „albo wszyscy utoniemy, albo wszyscy się uratujemy”. I nie chodzi tu tylko o śmierć fizyczną. Tym, którzy umierają na progu nie tylko Europy, kiedyś trzeba będzie popatrzeć w oczy. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 20/2021