Zlikwidujmy schody z nawy do prezbiterium

Msze są przegadane, prześpiewane, pozbawione chwil milczenia, jakbyśmy nienawidzili ciszy. Dzieje się tak nie bez powodu.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Synody, jubileusze, odpusty, święto parafii, sakramenty z Eucharystią na czele: mówi się, że wszystko to rozpada się w zastraszającym tempie, ale czy naprawdę ten rozpad to jakaś nowość? Niektórzy starają się ten proces zatrzymać, odrzucając sobór, synody i kwestionując prawomocność ostatniego konklawe. Wracając do trydenckiego rytuału i łaciny, mszę trydencką uważają za „mszę wszech czasów”, a podawanie hostii na rękę za grzech śmiertelny. 

Niektórzy prezbiterzy, choć nie wiedzą, dlaczego to robią, przywracają po konsekracji chleba łączenie kciuka z palcem wskazującym czy żegnanie się hostią przed jej zjedzeniem. Dzieje się tak być może dlatego, że mszę traktujemy jako ofiarę za nasze grzechy albo w jakiejś intencji i odprawiamy ją dla Boga, a nie dla ludzi. Machinalnie, byle szybciej, byle po kolei, żeby tylko była „ważna”. Nawet pozdrawiając zebranych: „Pan z wami”, ksiądz na nich nie popatrzy. Podobnie na ambonie. 

Słowem, msze są przegadane, prześpiewane, bez chwili milczenia, jakbyśmy nienawidzili ciszy, której wprost domagają się rubryki. Dzieje się tak nie bez powodu.

Cisza jest niebezpieczna – nie demony budzi, ale anioły. Nie bez powodu Franciszek cytuje Wisławę Szymborską: „Nic bardziej zwierzęcego / niż czyste sumienie / na trzeciej planecie Słońca”. Parafrazując słowa Jana od Krzyża, można powiedzieć, że dla zapatrzonego w siebie konsumenta świętych obrzędów anioł ciszy i wyciągnięta na znak pokoju ręka jawi się nie jako przejaw życzliwości, ale jako przejaw agresji. Zobowiązuje do odpowiedzialności za niego. 

Wygląda więc na to, że kryzys zaczął się, gdy Kościół przestawał być Ciałem Chrystusa, a sakramenty zaczęły się stawać strumieniami łask – narzędziem zbawienia. Paweł mówi: „podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscy bowiem w jednym Duchu zostaliśmy ochrzczeni, aby stanowić jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscy też zostaliśmy napojeni jednym Duchem. Ciało bowiem to nie jeden członek, lecz liczne członki. Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi Jego członkami”. Czas już zlikwidować schody z nawy do prezbiterium. Stół jest dla wszystkich.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 4/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Zlikwidować schody