Jezus umarł jako liberalny heretyk. A my chcemy, by w Kościele było po staremu

Wygodniej nam czcić Chrystusa na kolanach, w pojedynkę, w złotym tabernakulum, a nie w grzesznych naszych siostrach i braciach.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Arcybiskup Sydney Anthony Fisher w liście na uroczystość Bożego Ciała zaapelował do wiernych o odnowienie kultu Eucharystii przez adorację, większy szacunek dla Najświętszego Sakramentu, a zachowanie postawy klęczącej uważa za odwieczny, „najważniejszy znak czci wobec Boga”. Czy rzeczywiście tak pojmowany kult Eucharystii jest tym, czego dzisiaj Kościołowi, zwłaszcza w naszym kraju, najbardziej potrzeba? 

Kult mamy rozwinięty aż nadto, ale kościoły i tak nam pustoszeją. Może więc nie o taki kult, zawężony do adoracji Hostii i jej spożywania na klęczkach i „do ust” chodzi, ale o rzecz podstawową, o zerwaną więź między Kościołem i Chrystusem, o ponowne powiązanie Chrystusa z Jego dzisiejszymi siostrami i braćmi, czyli o dzisiejszy, nie wczorajszy Kościół. O to, by Jezus przemówił do ludzi ich językiem. 

Jezus przecież umierał nie po to, aby wszystko pozostało po staremu. Przeciwnie, umarł jako liberalny heretyk, odstępca od prawdziwej wiary. Czy przypadkiem my dzisiaj, odrzucając choćby synod, nie zachowujemy się jak ci, którzy gardzą „nowym winem”, bo „stare jest lepsze” tylko dlatego, że stare.

A w gruncie rzeczy chodzi o to, by trzymać Chrystusa jak najdalej od naszych spraw. Chcemy Go czcić na kolanach, w pojedynkę, jako „słodkiego więźnia miłości” w złotym tabernakulum, a nie w grzesznych naszych siostrach i braciach.

Jezus, jak dawniej, tak i dzisiaj stawia religijność z głowy na nogi. To On klęka przed uczniami, w tym przed Judą Iskariotą, i myje im nogi. Nie obrzędowo, symbolicznie, ale dosłownie, fizycznie. Dlatego przystępowanie do Stołu Pańskiego nie może być prywatną, pobożną praktyką, pięknym nabożeństwem z konieczności realizowanym w grupie obcych sobie osób, ale komunią z nimi jako siostrami i braćmi. 

Eucharystia, aby mogła zaistnieć, potrzebuje Kościoła, wspólnoty wspólnot, a nie zgromadzenia interesantów, którzy przyszli załatwić swoje prywatne sprawy i denerwują się, że inni przeszkadzają im w robieniu interesu z Bogiem, wyrażającego się w stwierdzeniu: Ależ mi się dobrze modli! 

Być może dlatego msza trydencka, dla sprawowania której wierni są zbędni, a język polski rozprasza, ma wciąż wzięcie. A przecież Eucharystia jest komunią nie tylko z Chrystusem, ale i z Kościołem jednocześnie. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 26/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Liberalny heretyk