Nie pchajmy się „do niebios bram”. Na razie Bóg chce nas mieć tutaj

Idąc za radą Izajasza, wbijmy sobie do głowy pytanie, które Bóg stawia każdemu z ludzi: „Kogo mam posłać i kto Nam pójdzie?”
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Jeremiasz miał tysiąc powodów do narzekania. Jako zdecydowany reformator religijno-polityczny nie bał się konfliktów zarówno z establishmentem polityczno-religijnym, jak też z rodakami. Z tego powodu torturowany, więziony, deportowany, zmuszany do ukrywania się i konspirowania, na koniec został ukamienowany. 

Tym, co pozwoliło mu w tym wszystkim „zachować duszę”, było wypływające z wiary przekonanie, że wszystko, co go spotyka, to nie zrządzenie ślepego losu. Nie za karę znalazł się tu, a nie gdzie indziej, ale został posłany, żeby tym, którzy odeszli od Boga, przypomnieć, że Bóg pozostał im wierny. Dlatego nie poszedł z innymi do Babilonu, został w kraju z garstką niedobitków, którzy mu za tę wierność odpłacili, jak odpłacili.

Jeremiasz nie był narcyzem oczarowującym siebie wydumanymi sukcesami. W sprawach istotnych dla kraju twardo stał przy swoim zdaniu, ale nie unikał kompromisów. Mylił się, ale za błędy słono płacił. Godząc się na coś, czemuś się sprzeciwiając, pozostając czy uciekając, nie szukał wygodniejszego miejsca do życia. Robił to, co w świetle swego rozeznania uznał za konieczne, gdyż zgodne z wolą Boga. Wszystko po to, żeby wiedzieli, że „jest prorok w Izraelu”.

Dlatego prześladowanym radzi już na zapas, jakby awansem: „Śpiewajcie Panu, wysławiajcie Pana! Uratował bowiem życie ubogiego z ręki złoczyńców”. Bywa jednak, że największym „złoczyńcą”, krzywdzicielem dla człowieka jest on sam, a nie kto inny.

Co by nie powiedzieć o tym miejscu, w którym żyjemy, to „walcząc ze złem, nie opieraliśmy się aż do krwi”, może więc dajmy spokój ze skarżeniem się Bogu: „Przemień, o Jezu, smutny ten czas, / O Jezu, pociesz nas”. I nie pchajmy się „do niebios bram”, bo jak na razie Bóg chce nas mieć tutaj, gdzie jesteśmy. Nie po to, by „wytrwać mężnie prób ziemskich czas”, ale by tam, gdzie zło, działo się dobro. Ostrożnie też z tymi „próbami”. 

Z opowiadania o Abrahamie i Izaaku wiemy, że Pan Bóg nie przeprowadza na ludziach eksperymentów, przecież zna nas na wylot. Eksperymentowanie na ludziach jest nieludzkie, a więc i nieboskie. Dlatego i my nie eksperymentujmy na Bogu. Idąc za radą Izajasza, wbijmy sobie do głowy pytanie, które Bóg stawia każdemu z ludzi: „Kogo mam posłać i kto Nam pójdzie?”. I odpowiedzmy: „Oto jestem! Poślij mnie!”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 25/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Nie wyręczajmy się Bogiem