Co się stanie, kiedy proboszcz kupi wino bez certyfikatu

Do wina dodano ekstraktu z czarnego bzu. Albo cukru. Albo alkoholu. Nie wiemy dokładnie, wiadomo natomiast, że według biskupa wszystkie msze odprawione przy użyciu takiego wina były nieważne.

22.06.2023

Czyta się kilka minut

 / fot. Andrzej Iwańczuk / REPORTER
/ fot. Andrzej Iwańczuk / REPORTER

Sprawą wina mszalnego żyje od kilku tygodni archidiecezja Kansas City w USA. 31 maja abp Joseph Naumann rozesłał do księży list, w którym ostrzegł przed stosowaniem podczas sprawowania sakramentów niewłaściwego wina. „Dwóch księży, którzy pracowali w trzech różnych parafiach, poinformowało, że wkrótce po swojej nominacji odkryli, iż przez długi czas stosowano tam wina, które stanowiły materię nieważną (invalid matter) do sprawowania Eucharystii” – napisał Naumann. W efekcie przez wiele lat także msze odprawiane w tych parafiach „były nieważne (invalid)”. Arcybiskup ocenił, że to „bardzo poważna sytuacja”, i zapowiedział, że zwróci się do Stolicy Apostolskiej z prośbą o wytyczne w sprawie „programu naprawczego”.

Jak w Wieczerniku

Zanim zastanowimy się, czy rzeczywiście wierni z diecezji Kansas przez lata uczestniczyli w pseudo-mszach, podczas których nie dochodziło do prawdziwej przemiany eucharystycznej, przyjrzyjmy się, co o winie mszalnym mówią kościelne przepisy.


EUCHARYSTIA NIE JEST ŚWIĘTYM PRZEDMIOTEM

To wydarzenie, które ujawnia, że Bóg jest realnie obecny w całym naszym życiu – pisze Piotr Sikora >>>>


Eucharystia to w nauczaniu katolickim „źródło i szczyt” życia chrześcijańskiego, dlatego do jej odprawiania podchodzi się z najwyższą powagą. Jak głosi „Ogólne wprowadzenie do Mszału Rzymskiego”, „w czasie Ostatniej Wieczerzy Chrystus ustanowił ofiarę i ucztę paschalną, w której ofiara krzyża stale uobecnia się w Kościele, ilekroć kapłan reprezentujący Chrystusa Pana czyni to samo, co sam Pan uczynił i co polecił uczniom czynić na swoją pamiątkę”. Skoro „to samo” – należy więc zastosować taki sam chleb (pszenny, niekwaszony, jak maca) i wino (z winogron), jakie według biblistów znajdowały się na stole podczas Ostatniej Wieczerzy. Jak to ujęli polscy biskupi: „Kościół troszczy się o wszystkie szczegóły dotyczące świętej celebracji Eucharystii, w sposób szczególny zaś o chleb i wino, aby spełniały zadość wszystkim wymaganiom prawa kościelnego, a przez to czyniły tę celebrację ważną i godziwą”.

Magisterium Kościoła wielokrotnie wypowiadało się na temat produktów, które nadają się do zastosowania podczas Eucharystii, a najważniejsze odnoszące się do tej kwestii przepisy zawierają: Kodeks Prawa Kanonicznego, „Wprowadzenie do Mszału” oraz watykańska instrukcja „Redemptionis sacramentum” z 2004 r. Wino powinno być „naturalne, z winogron, czyste i niezepsute, bez domieszki obcych substancji. Z troskliwością należy dbać, aby (...) było przechowywane w doskonałym stanie i nie skwaśniało. (...) Żaden pretekst nie może usprawiedliwić użycia jakichkolwiek innych napojów, które nie stanowią ważnej materii”. W 1922 r. Kongregacja Nauki Wiary pozwoliła na stosowanie wina zawierającego siarczyny, ponieważ „dodatki, których celem jest konserwacja wina, są dozwolone i nie naruszają ani ważności, ani godziwości materii”, a „całkowicie pozbawione siarczynów wina właściwie nie istnieją”. Z kolei w 1974 r. Kongregacja pozwoliła na używanie do mszy „wina słodzonego na sucho”, pod warunkiem, że zastosowano słodzenie niesfermentowanym sokiem winogronowym (dosypywać cukru nie wolno).

Rozstrzygnięcia prawne bywają niezwykle precyzyjne. W październiku 2015 r. polscy biskupi wydali „Wskazania w sprawie materii Eucharystii” i zaznaczyli m.in., że „aby mieć pewność co do jakości wina stosowanego do celebrowania Eucharystii, określa się dolną granicę ciężaru moszczu tzn. cukru naturalnego w jednym litrze moszczu w czasie zbiorów dla win mszalnych, w zależności od kraju pochodzenia wina, na 78° Oechsli, KMW-15,6, Baume-10,05, Brix/Baling-18,09, tzn. 188 g/l”. Do obowiązków proboszcza – podkreśla dokument – należy „nabywanie wina mszalnego u upoważnionego przez kurię diecezjalną producenta wina mszalnego, względnie dystrybutora, którzy przed swoim biskupem złożyli przyrzeczenie, że wytwarzane lub rozprowadzane przez nich wino spełnia wszystkie warunki”.

Najwyższe prawo

Wróćmy do diecezji Kansas. Podobna praktyka jak w Polsce obowiązuje w wielu diecezjach USA: kurie biskupie prowadzą listy certyfikowanych winnic, w których proboszczowie powinni zaopatrywać się w wino. W trzech parafiach, o których wspomniał abp Joseph Naumann, najwyraźniej tego zaniedbano. Hierarcha nie opisał, co było nie tak ze stosowanym tam winem, z dalszej części jego listu do duchowieństwa zdaje się jednak wynikać, że chodziło o domieszki ekstraktu z czarnego bzu, dodatkowy cukier lub alkohol (dodane w sposób niewłaściwy).


RADZIK: KIM JESTEM BEZ NIEDZIELNEJ MSZY

Co to znaczy: przekazać wiarę? Czy można to mierzyć frekwencją w czasach, gdy Kościół nie jest przestrzenią bezpieczną? >>>>


Świadomość, że przez lata uczestniczyło się w nieważnych liturgiach, musi być dewastująca dla duchowości wiernych. Czy jednak katolicy z Kansas rzeczywiście znajdują się w takiej sytuacji? Ks. dr hab. Marek Blaza, jezuita, teolog specjalizujący się m.in. w sakramentologii, uważa, że sformułowania zastosowane w liście abp. Naumanna mogą wywołać niepotrzebny niepokój.

– To przykład sytuacji, w której prawo kanoniczne próbuje wejść na teren teologii dogmatycznej – mówi w rozmowie z „Tygodnikiem”. – Dochodzi do groteski, bo zaczynamy mówić o fizyce Eucharystii, a powinniśmy o metafizyce, o misterium. Kanoniści nie są przecież od tego, aby wyznaczać ramy dla działania Ducha Świętego: próby dokonania tego prowadzą wręcz do ośmieszania chrześcijaństwa.

Ks. Blazę dziwi, że arcybiskup użył sformułowania „nieważność” w odniesieniu do materii eucharystycznej oraz samych mszy. – Wydaje się, że należało raczej powiedzieć, iż materia była wątpliwa (łac. materia dubia), a nie nieważna (invalida). Nie widzę też powodu, by od razu podważać ważności samej Eucharystii. W nazistowskich obozach koncentracyjnych więźniowie wytwarzali wino do odprawienia potajemnych mszy z rodzynek. Czy naprawdę uważamy, że zasadna byłaby teraz kanoniczna refleksja, czy tamte obozowe eucharystie były (nie)ważne?

– Trzeba zachować zdrowy rozsądek – podkreśla jezuita. – Jeśli zastosowane wino nie spełnia wymagań kanonicznych, mówiłbym o materii wątpliwej. Tam, gdzie istnieje wątpliwość, nie można stwierdzić jednoznacznie, że sakrament nie zaistniał. Oczywiście, żeby nie było wątpliwości, powinno się używać materii pewnej.

Czy wierni z Kansas mogą więc czuć się bezpiecznie? – „Ważność” (validitas) Eucharystii jest terminem prawnym. Czym innym jest „owocność” (fructuositas) – tłumaczy ks. Blaza. – Może się zdarzyć, że nie dojdzie do konsekracji darów eucharystycznych, ale ich przyjęcie pozostanie owocne. Weźmy taki przykład: mszę celebruje mężczyzna, symulant, który nie został wyświęcony na kapłana. Nie konsekruje on hostii, ale rozdaje je zgromadzonym jako Ciało Pańskie. I co, Pan Bóg miałby nie udzielić tym ludziom łaski sakramentalnej? Przyjęcie takiej komunii, mimo że nie zaszła konsekracja, przynosi takie same skutki, jakby to był prawdziwy sakrament. Bóg jest ponad przepisami, normami i standardami.


OSZAJCA: JAKI KOŚCIÓŁ, TAKA WIARA. I ODWROTNIE

Parafia ma przed sobą przyszłość tylko pod warunkiem, że pomoże człowiekowi odnaleźć punkt odniesienia w Chrystusie, a przestanie być miejscem prowadzenia handlu wymiennego z Bogiem >>>>


– Podobną kwestię roztrząsał w XIII w. św. Tomasz z Akwinu – opowiada jezuita. – Zastanawiał się nad przypadkiem, w którym mszę by odprawiał ksiądz nieważnie ochrzczony, o czym nikt by nie wiedział [nie jest to bynajmniej wydumany kazus: w USA w 2020 r. ujawniono dwa przypadki nieważnie ochrzczonych, a więc także wyświęconych księży – MaM]. I Akwinata dochodzi do wniosku, że Chrystus, „Najwyższy Kapłan, uzupełni ów brak i że nie pozwoliłby na to, aby pozostało to ukryte do tego stopnia, żeby mogło stanowić niebezpieczeństwo dla Kościoła”. A św. Albert Wielki pisał o takim nieochrzczonym kapłanie, że „żadnego znamienia święceń nie posiada: niemniej jednak sądzę, że udziela sakramentów nie ze swojej władzy, lecz z władzy Kościoła (...). Zstępuje bowiem wtedy z mocy Ducha Świętego ożywiającego Kościół władza na niego, nie w ten sposób, że Kościół zostaje oszukany, że jego usprawiedliwia niewiedza niepokonalna”. Dlaczego Chrystus miałby pozbawić wszystkich wiernych swojej łaski ze względu na tego człowieka? Pamiętajmy, że w ostatnim kanonie Kodeksu Prawa Kanonicznego (1752) napisano, że „salus animarum suprema lex”. Czyli: najwyższym prawem jest zbawienie dusz. W jego świetle powinniśmy patrzeć na wszystkie pozostałe przepisy. Prawo jest dla człowieka, a nie człowiek dla prawa.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarz działu „Wiara”, zajmujący się również tematami historycznymi oraz dotyczącymi zdrowia. Należy do zespołu redaktorów prowadzących wydania drukowane „Tygodnika” i zespołu wydawców strony internetowej TygodnikPowszechny.pl. Z „Tygodnikiem” związany… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2023