Zgon na pogrzebie. Ile kosztuje dziś ostatnie pożegnanie?

Zasiłek pogrzebowy nie był waloryzowany od 14 lat. Jak urealnić jego wysokość i jednocześnie nie doprowadzić do sytuacji podobnej do tej, jaką na rynku mieszkaniowym wywołał tani kredyt 2 proc. - czyli do ostrej podwyżki cen?
Czyta się kilka minut
Ekspozycja w domu pogrzebowym. Warszawa, 18 maja 2024 r. // Fot. Wojciech Olkuśnik / East News
Ekspozycja w domu pogrzebowym. Warszawa, 18 maja 2024 r. // Fot. Wojciech Olkuśnik / East News

Pod koniec grudnia rząd przygotował projekt nowelizacji ustawy emerytalnej, który zakłada podwyższenie jednorazowego zasiłku pogrzebowego z 4 do 7 tysięcy złotych. Podwyżka świadczenia, które przysługuje każdemu ubezpieczonemu Polakowi, to krok we właściwą stronę, bo ceny w zakładach pogrzebowych rosną od lat, a ostania zmiana kwoty tego zasiłku miała miejsce w marcu 2011 roku. 

Interesującym rozwiązaniem jest także mechanizm stałej weryfikacji wysokości tego świadczenia, który będzie bazować na danych z GUS. Szkoda tylko, że w projekcie nie udało się umieścić rozwiązań, które powstrzymałyby branżę pogrzebową przed skonsumowaniem tej podwyżki.

Ile kosztuje pogrzeb

Odejście bliskiej osoby wiąże się z problemami, które wykraczają poza kwestie finansowe, ale w przygotowaniach do pogrzebu nie da się uniknąć rozmowy o pieniądzach. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej jesienią ub. roku podawało, że w zależności od regionu kraju średni koszt pogrzebu w Polsce, wliczając w to budowę granitowego nagrobka, waha się od 11,3 tys. zł do 14,3 tys. zł - w przypadku kremacji. Gdy w rachubę wchodzi tradycyjny pochówek ziemny i do listy wydatków dochodzi trumna, ceny rosną już do poziomu 12,1- 14,3 tys. zł .

W tym samym opracowaniu resort wskazywał, że ponad połowę tej kwoty pochłaniają bezpośrednie przygotowania do ceremonii, a to już bezpośrednio prowadzi do szokującej dla wielu konstatacji, że nawet w najbardziej oszczędnym scenariuszu pogrzeb oznacza dziś wydatek na poziomie około 6-7 tys. zł - i to nie licząc kosztów związanych z uczestnictwem duchownych w ceremonii. W dużych miastach trudno zmieścić się nawet w 8 tysiącach. Zasiłek pogrzebowy w dotychczasowej wysokości 4 tys. zł, który ZUS wypłaca organizującemu pochówek (może to być także osoba niespokrewniona ze zmarłym) nie pokrywa dziś zatem nawet kosztów skromnego pogrzebu.

Za rok zasiłek pogrzebowy ma wzrosnąć. Czy w górę pójdą także ceny pogrzebów?

W rządowym projekcie przewidziano podniesienie wysokości zasiłku do siedmiu tysięcy złotych, co teoretycznie pozwoliłoby najgorzej sytuowanym zorganizować ostatnie pożegnanie bliskiego wyłącznie z pieniędzy wypłaconych przez ZUS (warto podkreślić, że gdy najbliżsi nie są w stanie sfinansować pogrzebu, mogą wystąpić o dodatkowe wsparcie do miejscowego ośrodka pomocy społecznej, choć w tym przypadku trzeba liczyć się z odmową).

W praktyce będzie to jednak niewykonalne, jest bowiem niemal pewne, że po wejściu noweli w życie wzrosną także ceny w zakładach pogrzebowych. Licząc się z taką ewentualnością, rząd zakładał początkowo stworzenie osobnego koszyka usług funeralnych GUS, który zliczałby dynamikę ich cen i pozwalał na coroczną waloryzację zasiłku o inflację. W kolejnych wersjach projektu, głownie wskutek protestów resortu finansów, zarzucono ten pomysł. Najnowsza, datowana na 30 grudnia, zakłada za to, że wysokość zasiłku pogrzebowego będzie cyklicznie weryfikowana w oparciu o dane z GUS i na tej podstawie rządzący będą decydować o ewentualnej podwyżce świadczenia. W ten sposób rząd chce pohamować apetyty branży pogrzebowej na skonsumowanie całej podwyżki.

W branży pogrzebowej wolny rynek nie działa 

W Polsce działa obecnie około trzech tysięcy zakładów pogrzebowych, w których pracuje blisko sto tysięcy osób. Przy skali zgonów, których w naszym kraju notuje się około 400 tysięcy rocznie (w 2023 roku było ich ponad 409 tysięcy) sam zasiłek z ZUS zapewnia tej branży około 1,6 mld zł rocznie. Cechą charakterystyczną tego sektora od lat pozostaje jednak działalność w szarej strefie. Polska Izba Branży Pogrzebowej szacuje, że na organizację pogrzebów Polacy co roku wydają „pod stołem” około dwóch miliardów złotych; w ten sposób organizatorzy ceremonii i płacący za pochówek próbują wspólnie obniżyć jego koszty. 

Przy tak dużej liczbie oferentów ceny usług funeralnych teoretycznie powinna regulować wolnorynkowa konkurencja. W praktyce zakłady pogrzebowe działają w modelu zbliżonym do oligopolu. W małych miejscowościach miejsca starcza zwykle na jeden zakład. W większych jest ich więcej, ale usilnie dbają o to, by nie konkurować ceną. Normą w branży jest niepublikowanie cenników w sieci. Oficjalnie po to, by – jak wyjaśnia na swojej stronie jeden ze stołecznych zakładów – nie mijać się z oczekiwaniami klientów, którzy „decydują się na jakąś usługę, po czym zgłaszają takie potrzeby, jakich zwyczajnie nie da się zrealizować w podstawowej cenie – powstaje tutaj pole do zupełnie niepotrzebnego konfliktu”.

W rzeczywistości pola do konfliktu nie ma wcale. Ogłuszeni stratą bliskiego klienci zwykle nie mają chęci do porównywania cen w poszczególnych domach pogrzebowych, zwłaszcza że trzeba w tym celu pofatygować się osobiście do każdego. Często czują wręcz zakłopotanie, gdy rozmowa o godnym pożegnaniu zmarłego schodzi na poziom finansów. Niewiele osób, jak mówią sami pracownicy zakładów pogrzebowych, ma np. odwagę wybrać dla zmarłego najtańszą trumnę, największym powodzeniem cieszą się te ze średniej półki. 

Jak zatem urealnić cenne wsparcie, jakim jest ze strony państwa zasiłek pogrzebowy i zarazem nie doprowadzić do sytuacji podobnej do tej, jaką na rynku mieszkaniowym wywołał tani kredyt 2 proc. - czyli do ostrej podwyżki cen? Rozwiązaniem mogłoby być dopisanie do ustawy progu kosztów ceremonii, powyżej którego ZUS mógłby odmówić wypłaty świadczenia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”