Zemsta marszałka

Ani skryte za faryzejskimi uśmiechami ciosy partyjnych konkurentów, ani wypuszczane przez wrogów z opozycji zatrute strzały – nie szkodzą Radkowi Sikorskiemu tak, jak szkodzi mu własny niepohamowany język.
Czyta się kilka minut

Wyjeżdżam z kraju – usta marszałka są na ustach wszystkich. Po tygodniach wracam, jest to samo. Zupełnie jakby RS się mścił na sobie i swojej partii. Radosław Sikorski to polityk, który zmienia klubowe barwy. Lecz jednak odróżnia się on od parlamentarnej szarzyzny. Starannym oczytaniem, ważnymi analizami i mowami wygłaszanymi ze swadą. Wróżono mu międzynarodową karierę. To nie wyszło i Sikorskiego osadzono w fotelu marszałka Sejmu. Choć to fotel drugiej osoby w państwie, to pije go wyraźnie. Jest za wąski dla takiego temperamentu.

Sikorski nie ma cierpliwości, by przeczekać, aż fortuna się odwróci. Absorbuje wszystkich niezbyt mądrymi wypowiedziami, które są potem wałkowane od świtu do zmroku. Przyznaje się do fascynacji Margaret Thatcher, do lektur Kisiela, Giedroycia, Hume’a, Smitha, Burke’a oraz de Tocqueville’a. Ale zamiast tam szukać inspiracji, szuka ich we Fredrowskich komediach. Jakby nagle miał ambicję w mowności pokonać samego Józefa Papkina.

Szkoda, Mocium Panie! ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 13/2015