Zanim się zacznie

Piąta rano jest dopiero i słońce jeszcze chowa się za Mareszką. Cisza jest bezwietrzna i zimna. No nie, ptactwo oczywiście ćwierka, pogwizduje i kwili w zielonkawym półmroku.
Czyta się kilka minut
Andrzej Stasiuk /
Andrzej Stasiuk /

Ale ono tak zawsze od miesiąca, czy więcej. Człowiek się już przyzwyczaił i to ich nawoływanie partnerów w celu przedłużenia gatunku też wydaje się do tej ciszy przynależne. Ćwierkają, znaczy świat będzie trwał. Tak sobie myślę popijając kawę i nasłuchując. Widać światu się chce i nie kręci nosem. Robi się piąta i świat postanawia: no, zaczynamy. Chmury dyskretnie, ledwo-ledwo suną na północny zachód. Czyli tam w górze jednak ciut musi wiać. Ale tu w dole nic. Nieruchomość. Coś się czasem poruszy, zakolebie, ale to tylko od ptasiej obecności. Przysiadło i zaraz poleciało. Krzyżodziób na przykład. Ale nie bardzo jeszcze widać o tej porze. Kozły za to słychać. Poszczekują w lesie. Jeden z jednej, drugi z drugiej strony doliny. Niesie się w tej ciszy, ale jakoś tak bezgłośnie, bezdźwięcznie. Jakby niosło się od zawsze i w tę ciszę bez śladu wniknęło.

I weź tu, człowieku, pisz felieton. Reaguj na bieżące, naród i ojczyznę za puls trzymaj. Rób sobie transfuzję z aktualności. Śledź poczynania w polityce, kulturze, życiu społecznym. Przejmuj się tym, co tam który luminarz albo luminarka powiedzieli oraz wykonali. Albo zauważ na przykład, że po kościołach śluby niesakramentalne w obecności wyświęconych księży oraz najwyższych państwowych dostojników się odbywają. W dodatku nieżyjący je biorą. W dodatku nieżyjący, którzy już raz ślub wzięli. Szczerze mówiąc, trudno cokolwiek z tego zrozumieć. I co? Dostojnicy im później życzenia składają? Prezenty dają? Koperty? Szybkowar, mebel albo elektronikę jakąś? Przecież im się to nie przyda, bo wtedy nie było do czego tej elektroniki podłączyć, a mebel mógł dramatycznie w gust epoki nie trafić. Szczerze mówiąc mnie to przerasta. Jak wiele zresztą rzeczy, na które jako felietonista powinienem reagować.

Stąd moje wstawanie przed piątą. Żeby zdążyć, nim to wszystko się zacznie. Całe to wariactwo. O piątej rano nikt raczej ślubu nie bierze. W ogóle o piątej mało kto co robi, czyli pora jest dość bezpieczna. Nie ma pogrzebów, nie ma ekshumacji. Co najwyżej ktoś się rodzi albo ktoś umiera. O piątej naród i ojczyzna są spokojne. Można rzec, że zalega nad ojczyzną i narodem cisza podobna do tej nad moją wsią. Śpią jeszcze luminarze i luminarki. Śnią im się czyny, które podejmą zaraz po wstaniu, oraz słowa, które wypowiedzą.

Dlatego myślę, że to jest najlepsza pora dla ojczyzny i narodu. Ptak przysiada, kozioł poszczekuje. Niebo się całkiem zaciągnęło i zaczyna kropić deszcz. Naród i ojczyzna tkwią sobie spokojnie za pazuchą świata. Spokojne, śpiące, pochrapujące, jeszcze z boku na bok, pod kołdrą, na wznak, na brzuchu, w kłębek, czy jak tam sobie naród i ojczyna lubią. Zatopione, niewyemancypowane, zjednane z kosmosem, ze sobą pogodzone. Jeszcze tylko przez godzinę, dwie, wprawdzie, ale dobre przecież i to, zanim się znowu wszystko zacznie. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2016