Zamiast tronu – żłób

W świątyni to Bóg otrzymuje chwałę. Bóg objawiony w Jezusie Chrystusie nie szuka jednak swojej chwały, lecz mojego zbawienia.
Czyta się kilka minut
Bp Grzegorz Ryś / / Fot. Grażyna Makara
Bp Grzegorz Ryś / / Fot. Grażyna Makara

W ostatnim tygodniu dane mi było przepiękne doświadczenie. 

Prowadziłem po Ziemi Świętej pielgrzymkę zorganizowaną przez Braterstwo Chorych i Niepełnosprawnych – 39 „niepełnosprawnych” (w większości na wózkach) i 46 „sprawnych”. Oba słowa zapisuję w cudzysłowie, gdyż jeszcze raz z całą ostrością mogłem zobaczyć, że sprawność człowieka nie sprowadza się do jego mięśni. Jest natomiast przede wszystkim sprawnością serca; a tej nasi „niepełnosprawni” Bracia i Siostry dali nam, niemal na każdym kroku, lekcję niewyobrażalną.

Byliśmy m.in. w Betlejem, odprawialiśmy Eucharystię na Polu Pasterzy. Czytaliśmy fragment rozdziału 2. Łukaszowej Ewangelii: „I ten [będzie] wam znak: znajdziecie Niemowlę… leżące w żłobie” (w. 12). Jezus leżący w żłobie nie jest wcale łatwym znakiem – niezależnie od tego, jak dalece go oswoiliśmy. Jest znakiem wymagającym uporczywej i pogłębionej refleksji. I konsekwentnej decyzji. Przykładem takiej refleksji jest w tamtej scenie Maryja, która „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (w. 19). „Zachowywała” – gdyż nie od razu wszystko rozumiała. Nie rozumiejąc jednak nie rezygnowała, przeczuwając i mając w sobie pewność co do ważności tego znaku. Równocześnie wszystko, co widziała, rodziło znaki zapytania. Miało się wręcz nijak do obietnicy otrzymanej dziewięć miesięcy wcześniej, podczas Zwiastowania: oto Ten, który miał być wielki, i który miał otrzymać tron swego ojca, Dawida, właśnie nie gdzie indziej, tylko w mieście Dawida – Betlejem – został odrzucony. Zamiast tronu dostał żłób! Bo zabrakło dlań miejsca w gospodzie. W domu Pradziada. Wśród swoich, we własnej rodzinie…

Jeszcze trudniejsza do przetrawienia jest duchowa/alegoryczna warstwa tego tekstu. Ojcowie Kościoła lubili mówić o żłobie jako symbolu grzechu! Do czego bowiem wraca każde zwierzę? Jasełkowy wół i osioł wcześniej czy później wraca zawsze do żłobu. A do czego wraca człowiek? Niestety, wcześniej czy później wracamy do swojego grzechu. Czasami wręcz jesteśmy do niego przywiązani; zmagamy się z nim, chcielibyśmy się od niego uwolnić, ale on nas „trzyma”, nieraz powracając do nas gorzką czkawką po latach. Grzech – żłób. Jezus złożony w tak rozumianym „żłobie” – oto dopiero nieoczywisty znak. Święty, Święty, Święty Bóg! Jak może leżeć w pośrodku naszego/mojego grzechu? Czyż Boga nie powinno się raczej szukać w świątyni? W Miejscu najświętszym? Dlaczego Bóg wybiera żłób, a nie świątynię? Dlaczego nie pozwoli się zamknąć w „kościółku” (choćby w tabernakulum), lecz chce być położony w samym środku mojego grzechu?

Odpowiedź jest pewnie taka: w świątyni to Bóg otrzymuje chwałę. Bóg objawiony w Jezusie Chrystusie nie szuka jednak swojej chwały, lecz mojego zbawienia. Nie interesuje Go własna chwała wyśpiewywana Mu w miejscu dla Niego zarezerwowanym; interesuje Go moje wyzwolenie. I wewnętrzna przemiana.

Tego nie idzie pojąć inaczej niż sercem. Maryja ma rację: rozważa to wszystko w swoim sercu. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2016