Żale i niepokoje

Z żalem przyjęliśmy wiadomość, że prezydent Ameryki nie przyjedzie.
Czyta się kilka minut

Z kompanią tutejszą tworzyłby komplet, a komplety są zawsze łatwiejsze – jak wiadomo – w katalogowaniu. Z kolei z niepokojem przyjęliśmy ostrzeżenie obecnego szefa Kancelarii Premiera, że ścieki warszawskie płyną Wisłą do Krakowa. Dla prawdziwych analityków, ale i fizyków jest to doprawdy złowrogi znak, że w Polsce prócz prawa kodeksowego nie działa też prawo grawitacji. To jest możliwe. Na tle tego typu rewelacji spodziewać się należy rychłego złożenia Ameryce oferty sprzedaży Grenlandii przez Polskę. Całkiem być może, że podczas wizyty wiceprezydenta taki sygnał został do naszych aliantów wysłany. Zaiste wydaje się, że Grenlandia jest nam zbędna. W tej mnogości zdarzeń i fantazji edukacyjnych z pokorą przyjmujemy informację, że lasy amazońskie są wyprodukowane z materiałów ogniotrwałych.

Jeśli idzie o politykę, jesteśmy nie tyle rozżaleni czy zaniepokojeni, ile zdziwieni, jak bardzo głęboko niektórzy nasi przywódcy partyjni wpadli w przekonanie, że wyborcy są stadem niekojarzącym. Wydane niedawno polecenie, by w nadchodzących wyborach oddać głos na ludzi o odmiennych poglądach, jest zaskakujące na wielu płaszczyznach. Z tradycyjnie pojętej logiki aktu głosowania, z prastarej teorii, z której wynikało oddawanie głosu na ludzi najbliższych światopoglądowo wybierającemu, nic już nie zostało. Mamy tu do czynienia z narzucaną koncepcją, taką jak z ową Wisłą płynącą z północy na południe. Niby to bezbrzeżnie głupie, ale jak się okazuje – możliwe, a dla wielu oczywiste i niepodlegające dyskusji. Zjawisko to może świadczyć o nieprawdziwości opinii, że w Polsce nie ma autorytetów. Są.

Nie tak dawno ukuliśmy na własny użytek definicję, wydawało nam się: idealną i niesłychanie odkrywczą, że oto lewicowe poglądy polegają na byciu antyprawicowym, prawicowe zaś na byciu antylewicowym. Tym pięknym zdaniem zdefniowaliśmy istotę widzenia światopoglądowego w Polsce, wraz z jego intelektualnym podglebiem. Uznaliśmy takoż, że ta formułka jest założeniem teologii na tutejszym poziomie. Marzyliśmy, by ów nasz wkład w zaawansowane analizy społeczno-religijno-polityczne był zauważany w naukowym, punktowanym piśmiennictwie tak krajowym, jak i międzynarodowym. Nie minęło tak znowu dużo czasu, gdy się okazało, że nie mamy racji. Że rzeczywistość wyprzedziła nasz konserwatyzm i zniknęła za rogiem epoki. Nikt już nie jest w stanie nam wytłumaczyć, co to znaczy być lewicowym bądź prawicowym, ani – co to jest ideowość.

Ponieważ niejako wysiłek badawczy mamy już za sobą, wypada teraz odetchnąć i zająć się sprawami luźniejszymi. Oto z ciekawością poznalibyśmy nastroje panujące wśród badaczy opinii publicznej. Publikowane co rusz sondaże sprawiają wrażenie bardzo tanich w produkcji, tworzonych frontem do klienta. Czytanie dziś sondaży weszło do tej kategorii rozrywek, w której leżą gotowe do czytania stenogramy z przemówień Dudy bądź Morawieckiego, instrukcje wyborcze Schetyny oraz oczywiście gołe fotki przedstawicieli polskiego wymiaru sprawiedliwości. W obsłudze tego magazynku znajdujemy kłopotliwą intelektualnie łatwość. Jak by – to jest jakieś zadanie – ubrać to w efektowną parabolę? To zadanie ponad siły. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 36/2019