Zakazany owoc

Mimo protestów i wezwań do bojkotu film Rona Howarda "Kod da Vinci bije wszelkie rekordy oglądalności i przyniósł już kilkaset milionów dolarów zysku. Kolejny raz potwierdza się, że zakazy i protesty mają zazwyczaj skutek odwrotny do zamierzonego.
Czyta się kilka minut

Nie ma na to rady: zakazany owoc smakuje najlepiej, a popularność książki i zakrojona na gigantyczną skalę reklama filmu zrobiły swoje. Sądzę jednak, że to nie tylko sprawa zakazów czy reklamy. Zważywszy, że innym rekordzistą była niedawno "Pasja" Mela Gibsona, wolno przypuszczać, że moc fascynującą ma w sobie zagadka początków chrześcijaństwa. Religia, która wywodzi się od wędrownego Nauczyciela i kilkunastu rybaków w małym kraiku na peryferiach cesarstwa, i która w ciągu następnych wieków ogarnęła cały świat, jest zaiste fenomenem zdumiewającym. To dlatego każde sugestywne przybliżenie początków wciąż budzi ciekawość.

Można się irytować, że Dan Brown, autor "Kodu Leonarda da Vinci", zbudował swoją fikcję w sposób drastycznie sprzeczny z historyczną wiedzą o opowiadanych przez siebie wydarzeniach, ale zamiast irytacji lepsze wydaje się pójście za ciosem i pokazanie, jak to z początkami chrześcijaństwa było naprawdę. Zrobił to np. profesor Bart D. Ehrman w książce "Prawda i fikcja w »Kodzie Leonarda Da Vinci«", którą, zwłaszcza po lekturze "Kodu...", czyta się z wielkim zainteresowaniem. Jednym słowem, książka Browna i film Howarda powinny pobudzić nas, chrześcijan, najpierw do uświadomienia sobie własnej ignorancji, a potem do zgłębiania początków naszej historii. A jeśli ktoś poprzestanie na "wiedzy" płynącej z "Kodu..."? No, to trudno...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 23/2006