Reklama

Zachwyty „zwykłego czytelnika”

Zachwyty „zwykłego czytelnika”

11.05.2010
Czyta się kilka minut
"Esej poufały" zachowuje równowagę między rozważaniami emocjonalnymi a intelektualnymi, między beztroską zabawą, czułym wyznaniem a wykładem akademickim.
"

"Boże, nie pozwól mi tylko napisać książki o książkach" - błagał kiedyś Georg Christoph Lichtenberg, ale przecież nie mógł przewidzieć, że dwa wieki później ukażą się eseje Anne Fadiman. Zapoznać mógł się z nimi Orhan Pamuk, lecz trudno uwierzyć, by do tego doszło, skoro w dalszym ciągu uważa tego rodzaju literaturę za nadętą i niestrawną. Nic bardziej mylnego. "Ex libris" dowodzi, że można opowiadać o czytaniu książek co najmniej tak samo frapująco jak o Stambule, natomiast drugi tom esejów Fadiman - że najbanalniejsze tematy pod wprawnym piórem i z pomocą właściwie wykorzystanej bibliografii przedmiotu zmieniają się w porywające historie.

Anne Fadiman jest amerykańską eseistką, dziennikarką (prawie 10 lat przepracowała dla magazynu "Life") i redaktorką. Jej ojciec, Clinton Fadiman, również przez lata pracował jako dziennikarz i redaktor, pisał książki, a także prowadził radiowe i telewizyjne programy poświęcone literaturze. Żoną Clintona była Annalee Fadiman, która przed urodzeniem Anne i Kima pracowała jako korespondentka wojenna i scenarzystka. Wspominam o rodzicach autorki nie tyle z powodu ich intelektualnych osiągnięć, ale dlatego, że są oni jednymi z głównych - obok męża George’a, dwojga dzieci oraz brata Kima - bohaterów szkiców ich córki. Oba zbiory właśnie wydanych u nas esejów Fadiman, "Ex libris" (1998, I wyd. polskie 2004) oraz "W ogóle i w szczególe" (2007), łączą perspektywę osobistą, zgoła intymne autobiograficzne wyznanie, z pełną błyskotliwego humoru, erudycyjną (nigdy przeintelektualizowaną ani hermetyczną!) opowieścią o pisarzach i czytelnikach, ale też o wyprawach polarnych, wojnach kulturowych, seryjnych mordercach ze starożytnej Attyki, kolekcjonowaniu motyli, produkcji i konsumpcji lodów czy amerykańskiej fladze, tym "barwionym kawałku bawełny", który po 11 września 2001 roku zyskał zupełnie nowe znaczenie.

Metodę pisarską Fadiman doskonale podsumowuje podtytuł drugiego ze zbiorów, tj. "eseje poufałe" (ang. familiar essays). Termin ten - jak przyznaje sama autorka - nie jest dziś w powszechnym użyciu, gdyż współczesny czytelnik ma do czynienia przede wszystkim z dwoma rodzajami eseju: krytycznym ("intelekt góruje nad sercem") lub osobistym ("serce góruje nad intelektem"). Autor walczący o przetrwanie eseju poufałego powinien zachować równowagę między rozważaniami emocjonalnymi a intelektualnymi. Między beztroską zabawą, czułym wyznaniem a wyczerpującym wykładem akademickim. Fadiman przyznaje, że swoją książką nie tylko zamierza sprzeciwić się tym, którzy wieszczą śmierć eseju poufałego (należał do nich także ojciec autorki), ale też "wyznać miłość do tego gatunku, a jednocześnie dać wyraz własnemu charakterowi, który jest mieszanką narcyzmu i ciekawości, niewygodną być może w wielu okolicznościach, ale w tej jednej po prostu idealną".

Niedościgłym mistrzem tej formy opowiadania jest dla autorki "Ex libris" Charles Lamb (1775-1834), angielski poeta i eseista, twórca przede wszystkim "Essays of Elia", dzieła założycielskiego dla nowoczesnego eseju poufałego. Niestety Lamb jest u nas autorem praktycznie nieznanym; wierzę jednak, że "W owczej skórze" - esej, w którym autorka zajmująco opowiada o rodzinnej tragedii Lamba, jego skomplikowanej relacji z siostrą, przyjaźni z Coleridge’em, przede wszystkim zaś o owych 52 wielkich tekstach napisanych pod pseudonimem, a traktujących o kominiarzach, wiedźmach czy pieczonym prosięciu - doprowadzi do translatorskiego i wydawniczego poruszenia.

Lamb to jedna z najbliższych Anne Fadiman osób, więc traktowany jest prawie jak jeden z członków rodziny i - podobnie jak oni - powraca w wielu tekstach. Ten osobisty stosunek do literatury i wszystkiego, co ma z nią związek, szczególnie widoczny jest w wyznaniach "zwykłego czytelnika", który przemawia do nas w "Ex libris". Chyba każdy nałogowy pożeracz książek czytając kolejne eseje z tego tomu wykrzykuje (lub przynajmniej notuje ołówkiem na marginesach): "Dokładnie! Mam tak samo!". Niewdzięczny jest los recenzenta, który winien zdać rzeczową relację z lektury, a przecież na usta cisną mu się przede wszystkim egzaltowane, szczenięce wyznania miłosne. Bo też trudno zachować dystans i nie myśleć o własnych czytelniczych przygodach, kiedy Fadiman opisuje zaślubiny księgozbiorów (połączenie bibliotek obojga małżonków jest "przejściem na wyższy poziom intymności", a także - przez niemożliwe do odwrócenia wymieszanie woluminów - gwarancją wspólnego pożycia), wizyty w antykwariatach i księgarniach kończące się kilogramami dźwiganych do domu książek (prawda, że to nasza ulubiona gimnastyka, a zarazem główna przyczyna rodzinnej dziury budżetowej?), Specjalną Półkę z tomami poświęconymi tematyce niemającej wiele wspólnego z resztą naszego księgozbioru ("nadzwyczaj obszerna Specjalna Półka Philipa Larkina uginała się pod pornografią, ze szczególnym uwzględnieniem bicia po pupie") czy obsesje związane z lekturowymi przyzwyczajeniami (wielokrotne podkreślenia, zaginanie rogów, palpitacje po ujrzeniu literówki, a może wypisywanie dedykacji różowym flamastrem?).

Dzięki temu, że Znak zdecydował się przy okazji pierwszego wydania "W ogóle i w szczególe" na wznowienie "Ex libris", możemy zobaczyć, że i ta doskonała książka o książkach należy do rzekomo wymierającego gatunku, jakim jest esej poufały. Warto czytać te tomy razem, by przyjrzeć się fascynującemu pojedynkowi, który ostatecznie okazuje się przykładem ścisłej symbiozy. Intelekt walczy tutaj o prymat nad emocjami, a kolejne wyznanie osobiste stara się oczarować swoją subtelnością i wdziękiem erudycję.

Zamiłowanie autorki do lodów czekoladowych sąsiaduje ze złośliwą historyjką o ateńskim dramatopisarzu Difolosie. Anegdotka o Henrym, ośmiomiesięcznym synu Anne, który zajadał się literaturą (szczególnie upodobał sobie rymowankę "Księżyc na dobranoc"), stanowi wstęp do szkicu nie o znanych bibliofagach, lecz o związkach kuchni i literatury, a więc książkach kucharskich, powieściach o głodzie, daniach wyobraźni (serwowanych przede wszystkim w czasie wypraw polarnych) czy wpływowi lektur na nasze nawyki żywieniowe. Esej poświęcony poczcie jest nie tylko przedstawieniem historii systemu pocztowego i pierwszego znaczka, ale też pretekstem do opowieści o biurku ojca, jego codziennych "orgiach pocztowych" (otwieranie i przeglądanie poczty, odpisywanie na listy, naklejanie znaczków, wyrzucanie do wielkiego kosza na makulaturę wszystkich pustych kopert ochronnych itd.) oraz o tym, jak sama Anne w końcu zdecydowała się na założenie e-maila.

W "Ex libris" Fadiman określa siebie z przesadną skromnością jako zwykłego czytelnika, który - jak pisała Virginia Woolf, także autorka świetnych esejów poufałych, m.in. dopiero co u nas wydanego "O chorowaniu" - "różni się od krytyka i uczonego. (...) Czyta raczej dla własnej przyjemności niż po to, by przekazywać wiedzę czy korygować czyjeś opinie. Przede wszystkim kieruje nim instynkt stwarzania sobie jakiejś całości ze wszelkich drobiazgów, na jakie natrafi". W przypisach do "W ogóle i w szczególe" Fadiman przyznaje z kolei, że nie jest naukowcem, lecz pełną entuzjazmu amatorką: "Moja biblioteczka i przegródki sekretarzyka przypominają gniazdo sroki zbierającej wszystko, co błyszczy. Pierścionki z brylantami sąsiadują u mnie z kawałkami folii aluminiowej i papierkami po cukierkach".

Poznawcza pasja, entuzjazm i zachwyt wszystkim, co piękne, ale też dziwaczne, ciekawe i niezwykłe, udziela się czytelnikowi tych esejów. Jak trafnie zauważyła w "Gazecie Wyborczej" Joanna Szczęsna, jesteśmy wobec nich bezradni, gdyż tak naprawdę chcielibyśmy je bez końca cytować. "Nieopanowane wybuchy entuzjazmu" towarzyszyły Magdzie Heydel, która z wielką przyjemnością, choć nie bez trudności, przełożyła na polski "W ogóle i w szczególe". Na nie mniejsze wyrazy uznania zasłużył sobie Jan Gondowicz, który nie tylko zredagował "Ex libris", ale jeszcze opatrzył go wyczerpującymi notami będącymi w istocie rozwinięciem tekstów Fadiman. Od kogo innego dowiedzielibyśmy się, że Barbara Cartland "spłodziła w swym pracowitym żywocie 723 bestsellery", że blurb w polskim edytorstwie zwany jest wdzięcznie "dupką", a Ana?s Nin była "lawendowo pornograficzną pisarką"?

Anne Fadiman, Ex libris. Wyznania czytelnika przeł. Hanna Pustuła, Paweł Piasecki, opracowanie i noty: Jan Gondowicz, Kraków 2010, Znak;

Anne Fadiman, W ogóle i w szczególe. Eseje poufałe przeł. Magda Heydel, Kraków 2010, Znak.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]