W mediach rozbrzmiewa muzyka Witolda Lutosławskiego, bo w dziesięciolecie śmierci właśnie zaczyna się jego Rok. Ja mam swoje dobre wspomnienie kompozytora, choć nie związane z muzyką. Jeszcze w końcu lat osiemdziesiątych zainicjowałam w “Tygodniku" małą akcje ratowania dziecka z ciężkim uszkodzeniem okołoporodowym. Napisałam o tym, czytelnicy odpowiedzieli ofiarnością, a któregoś dnia odebrałam prosty telefon: “Tu mówi Witold Lutosławski. Proszę o kontakt z rodzicami. Wezmę na siebie koszty kuracji". I tak się stało. Matka dziecka dzięki tej pomocy odbyła dwukrotny staż zagraniczny uczący ją potrzebnej rehabilitacji dziecka. Będę to - tak jak i rodzice - pamiętać zawsze z głęboką wdzięcznością.
Na biurku wylądował właśnie wznowiony kwartalnik “Tatry", wydawany pięknie i ciekawie. Wiele tematów wartych lektury (m.in. spór o “wydajniejszą" kolejkę linową na Kasprowy), ale jeden materiał szczególnie przejmujący. Jego autorką jest Anna Antkiewicz z Sądeckiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego. Opisuje historię odkrywania Jaskini Małej i swoje dalsze zamierzenia. Kiedy redakcja dawała materiał do druku, Anna jeszcze żyła. Czytelnik czyta i wie, że już nie ma ani jej, ani trojga przyjaciół z tegoż klubu, pogrzebanych pod lawiną w Miętusiej. To jakby cofnięcie czasu - na moment. I żal tym większy.
A za trzy dni od chwili, gdy to notuję, będzie Światowy Dzień Chorego, uroczyście obchodzony w Kościele. Mam nadzieję, że w tym dniu - choć to nie pierwszy piątek - wszyscy chorzy w domach otrzymają Eucharystię, przyniesioną przez kapłanów parafialnych albo nadzwyczajnych szafarzy. Trudno wyobrazić sobie, żeby tak się nie stało, to przecież ich dzień. Bardzo chciałabym dowiedzieć się, że się nie pomyliłam w tym oczekiwaniu.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















