Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

muzyka w książkach

muzyka w książkach

21.01.2013
Czyta się kilka minut
„Lutownica umarł” – tak kolega interesujący się wyłącznie muzyką współczesną powitał mnie w zimowy poranek 1994 r. „Ale przynajmniej twórczość zamknięta – dodał. – Można się wziąć za badanie”.
Fot. Jakub Puchalski
W

Witold Lutosławski, nasz współczesny, którego dzisiaj piszący badacze i komentatorzy zazwyczaj znali osobiście, okazał się tematem wdzięcznym: należało (i można było) nie tylko badać twórczość i archiwa, ale też zbierać i udostępniać jego zapiski, rozmowy, świadectwa osób trzecich. Każda z tych dziedzin przyniosła owoce.
Monografie
Fundamentem są monografie: pojawienie się trzech w ciągu kilkunastu lat, każdej o własnym charakterze i wartości, to sukces, jakim nie może pochwalić się w polskiej bibliografii żaden inny kompozytor.
Najnowsza jest najobszerniejsza – „Witold Lutosławski”, dwa tomy autorstwa muzykologicznego małżeństwa Danuty Gwizdalanki i kompozytora Krzysztofa Meyera, wydane przez PWM w 2005 r., z pewnością długo pozostawać będą podstawowym punktem odniesienia. To swego rodzaju summa wiedzy i o kompozytorze, jako człowieku oraz artyście, i o jego dziele, połączona z indywidualnym spojrzeniem dwójki znakomitych komentatorów, znających od podszewki twórczość Lutosławskiego i jej konteksty. Atutem książki jest nie tylko zawartość, ale i łatwo przyswajalny sposób podania (choć przydałaby się staranniejsza redakcja): oboje autorzy dali się zresztą poznać jako świetni „opowiadacze” zawiłych problemów także w swych innych publikacjach. Nawet podtytuły poszczególnych tomów, mogące brzmieć cokolwiek pretensjonalnie („Droga do dojrzałości”, „Droga do mistrzostwa”), akurat w przypadku Lutosławskiego wyjątkowo dobrze pasują do periodyzacji jego twórczości, podkreślając jej dwa etapy, rozwijające się jak nie przymierzając stworzona przez kompozytora forma dwuczęściowa: najpierw poszukiwanie, przygotowywanie gruntu, następnie pełne napięcia spełnienie. Eksplozja twórcza Lutosławskiego w ostatnich latach życia, związana z ugruntowaniem własnego języka, zadziwiała i zadziwia wciąż, pogłębiając żal wiążący się z tamtym porankiem, w którym podano informację o jego śmierci.
W książce oczywiście wiele jest przykładów nutowych, których tak boją się wydawnictwa niemające słowa „muzyka” w nazwie, a których szczęśliwie nie boją się nieznający nut czytelnicy – bo przy odpowiedniej konstrukcji narracji nie stanowią one problemu w lekturze (zwłaszcza gdy można się wspomóc nagraniami), choć oczywiste, że pełną korzyść z analiz wyciągnie się dopiero wraz z przyswojeniem ­egzemplifikacji.
Przyjrzyjmy się pozostałym pozycjom. Najpierw książka specyficzna, z której mogą jednak z pożytkiem skorzystać wszyscy, których rzeczywiście szczerze przerażają muzykologiczne analizy utworów. W serii „Historia muzyki polskiej” wydawanej przez Stefana Sutkowskiego, na Lutosławskiego poświęcony został oddzielny tom, napisany w krótkim czasie po śmierci kompozytora przez zaprzyjaźnionego z nim Tadeusza Kaczyńskiego. Niewielka książka ewidentnie nosi wpływ tej chwili, wyczuwalny jest bardzo osobisty ton, będzie jednak przydatna czytelnikom, którzy czują, że przerastają ich takie terminy, jak akord-agregat czy aleatoryzm kontrolowany. Szczególnie ciekawą jej częścią jest też dodatek zawierający fragmenty dziennika autora, w którym notuje rozwijającą się znajomość z Lutosławskimi.
Wyjątkowo cenne – praktycznie niespotykane w polskojęzycznym piśmiennictwie – jest wydanie książki zagranicznego autora o polskim twórcy. W przypadku pracy Charlesa Bodmana Rae’a – „Muzyka Lutosławskiego” (PWN 1996) – nie będziemy może koniecznie mieli do czynienia z odsłanianiem innego niż „nasz” sposobu widzenia kompozytora, dostajemy natomiast poważną pracę muzykologiczną, skupioną przede wszystkim na analizie twórczości, choć z rozmieszczeniem jej na tle historycznym. To z kolei książka dla fachowców; w tym przypadku rzeczywiście trzeba wczytywać się w przykłady nutowe i tabele systematyzujące płynące z nich wnioski.
Zapiski i rozmowy
Po trzech monografiach czas na inne materiały. Na pierwszy ogień niech pójdą źródła: są to publikacje albo zapisków, albo rozmów z kompozytorem. Lutosławski wiedział doskonale, jak ważną spuściznę po sobie zostawia, nie pozbywał się więc np. swoich notatników: z takiego zbioru Zbigniew Skowron mógł ułożyć np. „Zeszyt myśli”. To kolekcja luźnych i dość przypadkowych notatek, jeśli więc szuka się czegoś pozwalającego na głębsze wniknięcie w refleksję kompozytora, proponowałbym inną pozycję, „Witold Lutosławski. O muzyce” (słowo obraz / terytoria). Do tej samej kategorii należy wydane przez „Zeszyty Literackie” w latach 90. „Postscriptum” – zbiór tekstów i wypowiedzi Lutosławskiego, a także interesujące „Zapiski” (także w redakcji prof. Skowrona), przynoszące zestaw notatek z przełomu lat 40. i 50. – uwag o estetyce, o technice, o poszukiwaniach w sztuce, które wówczas wprowadzały kompozytora w decydującą fazę twórczości.
Możemy sięgać też po kilka tomów rozmów z kompozytorem: bardziej oficjalne (dla niego typowe), ale wnikliwe przeprowadziła Irina Nikolska (ich polskie wydanie należy do najcenniejszych pozycji serii „Ludzie świata muzyki”, PWM), bardziej intymne (rzadkość) – Zofia Owińska („Lutosławski o sobie”, słowo obraz / terytoria). Książek z rozmowami jest zresztą więcej (i w różnych językach) – nie można zapomnieć tu o pierwszej, przygotowanej przez Tadeusza Kaczyńskiego. Z kolei Grzegorz Michalski zebrał interesujące świadectwa bliskich i współpracowników o Lutosławskim („Lutosławski w pamięci”, słowo obraz / terytoria).
Sięgnijmy też po kilka – bardzo różnych – omówień twórczości. Leżący na półkach księgarskich tom studiów wybitnych muzykologów, „Estetyka i styl twórczości Witolda Lutosławskiego”, specjaliści już znają, a choć oczywiście cenny, dla miłośników muzyki raczej nie będzie artykułem pierwszej potrzeby, przejdźmy więc do dziwniejszej pozycji: jest nią „Witold Lutosławski. Przewodnik po arcydziełach”. Podpisany przez znakomitego autora, Tadeusza A. Zielińskiego wraz z żoną Barbarą Smoleńską-Zielińską, niepozbawiony subiektywnych i śmiałych ocen (innymi słowy: dyskusyjnych – warto o tym pamiętać przy lekturze!), pozostaje pozycją odrębną, a pozwalającą może zbliżyć się do specyfiki muzyki szerszemu gronu słuchaczy.
***
Oczywiście Rok Lutosławskiego przyniesie kolejne publikacje książkowe – o niektórych z nich, jak zebrane szkice Andrzeja Chłopeckiego, wspomina się w tym dodatku. Ja jednak na koniec zostawiłem książkę, która – jak zwykle w tym przypadku – tyleż mówi o autorze, co o swoim przedmiocie. Bohdan Pociej opublikował w swoim czasie tytuł „Lutosławski a wartość muzyki” – będący próbą czytania dzieła Lutosławskiego przez pryzmat zmian w aksjologii poszczególnych elementów składowych muzyki. Filozoficzne spotkanie twórcy z komentatorem sprzed 40 lat – dziś jest już głosem historycznym. Świat Witolda Lutosławskiego, naszego współczesnego, należy do przeszłości. Choć jego muzyka zachowuje świeżość nieskalaną. 

JAKUB PUCHALSKI (ur. 1973) jest krytykiem muzycznym i historykiem kultury, wykładowcą UJ.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Ur. 1973. Jest krytykiem i publicystą muzycznym, historykiem kultury, współpracownikiem „Tygodnika Powszechnego” oraz Polskiego Radia Chopin, członkiem jury International Classical Music...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]