Z miłości do małych księgarń nie składałem w internecie zamówienia na „Rozdroże kruków”

W internecie kupuję ubrania – nie kupuję książek, których szukam w małych księgarniach. Co do „Tygodnika”, na szczęście można go znaleźć i tu, i tu.
Czyta się kilka minut
Michał Okoński // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch // Tygodnik Powszechny
Michał Okoński // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch // Tygodnik Powszechny

Nie będę ukrywał: należę do tej jednej trzeciej polskich konsumentów, o której pisze w Temacie Tygodnika Marek Rabij, a która w ciągu ostatniego roku kupowała ubrania w stacjonarnych lub sieciowych second handach. W internecie wyszukałem (płacąc śmieszne sumy) zarówno garnitury, w których przyszło mi wystąpić na rozmaitych galach, jak historyczne koszulki drużyny, której kibicuję.

Bardzo lubię to poczucie, że spowalniam opisany przez Marka proces zniszczeń, jakich przemysł odzieżowy dokonuje w środowisku naturalnym, zawłaszczając blisko 9 proc. światowego areału pod uprawy bawełny, z których często powstają ubrania de facto jednorazowego użytku. Lubię kontakt ze sprzedawcami, lubię znajdować w przesyłce karteczkę z życzeniem, by dobrze się nosiło. Lubię wymykać się „prawu zachłanności”, o którym pisze w felietonie poświęconym zjawisku „czarnego piątku” (posłużyło za pretekst przy wymyślaniu Tematu Tygodnika) Tomasz Stawiszyński.

Nie będę również ukrywał: z miłości do małych księgarń nie składałem w internecie zamówienia na „Rozdroże kruków” Andrzeja Sapkowskiego i lektura jeszcze przede mną. Szczęśliwie Marcin Napiórkowski, bardziej niż o nowej części, pisze o fenomenie całej sagi. Jak to zwykle ostatnio u tego autora, tekst jest pokoleniowy – w odczytaniu Marcina wiedźmin dorastał i kształtował swoją tożsamość wraz z przebiegiem polskiej transformacji. Jest więc milenialsem – w odróżnieniu od boomera Sapkowskiego, który musi mierzyć się z faktem, że jego „dziecko” wyfrunęło z gniazda (czytaj: jest kojarzone raczej z grą i serialem). Czy pisząc „Rozdroże kruków”, autor sagi próbuje odzyskać utraconą władzę rodzicielską? Czytajcie Napiórkowskiego.

À propos „czytajcie” – najważniejszy, moim zdaniem, tekst numeru opublikowaliśmy w sieci już w piątek. „Zalogujcie się na TygodnikPowszechny.pl i przeczytajcie, co ma do powiedzenia ks. Grzegorz Strzelczyk. Zwłaszcza jeśli jesteście biskupami należącymi do Konferencji Episkopatu Polski lub ich bliskimi doradcami” – napisał w mediach społecznościowych redaktor naczelny „Więzi” Zbigniew Nosowski po lekturze, a jeśli idzie o obronę skrzywdzonych w Kościele, jego rekomendacji naprawdę można wierzyć.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Z pierwszej ręki