Kierując pierwsze słowa do wcześniej prześladowcy Kościoła, Ananiasz nazywa go bratem. Zaraz po nich odwołuje się do Jezusa, który posyła, i do Ducha Świętego, którego moc towarzyszy działaniom Apostołów. Czy dziś znaleźlibyśmy wielu Ananiaszów, potrafiących łączyć podobną mądrość serca z tym samym spojrzeniem głębokiej wiary? Znacznie łatwiej byłoby przecież zacząć od przepytywania Szawła na okoliczność jego wcześniejszej zdrady. Można by wówczas zgromadzić wszystkich świadków jego fanatycznej aktywności, przesłuchać dostępnych współtowarzyszy zła, którzy podobnie jako on prześladowali wierzących w Chrystusa, sporządzić dokładne szacunki wyrządzonych szkód. Nie wiadomo tylko, czy przy takim podejściu starczyłoby czasu i zapału na podróże apostolskie św. Pawła. Może zamiast informacji o nich w Dziejach Apostolskich znaleźlibyśmy tylko dokładne raporty z przesłuchania?
W Kościele każdej epoki doświadczamy tajemnicy grzechu i łaski. Boże światło przemienia Szawłów w Pawłów i przywraca utraconą nadzieję. Potrzebna jest jednak do tego współpraca nowych Ananiaszów, którzy ufając łasce pójdą pod wskazany adres, by zagubionego brata przywrócić do wspólnoty Kościoła. Wędrówka szlakiem Ananiasza na ulicę Prostą (Dz 9, 10) wymaga wiary w działanie Ducha Świętego. Do opowiadania o niegodziwościach Szawła wystarczy zwykłe ukochanie sensacji.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















