Wytrącony element strachu

Podziw dla odwagi, potępienie, ale i pogróżki - to najczęstsze reakcje rodaków na przyznanie się studiującego w Polsce Białorusina do współpracy z KGB. Jego wyznanie, szczere czy nie, wywołało dyskusję.
Czyta się kilka minut

- Władysław Michajłow zapewne nie był cennym współpracownikiem, ale jego ujawnienie się musiało reżim zaboleć - uważa Mariusz Maszkiewicz, doradca premiera ds. Wschodu i były ambasador RP w Mińsku. - Jego krok dowodzi, że na Białorusi wyrasta nowa siła. KGB musi zacząć się bać, że wyskoczą im inne, już większe króliki z kapelusza.

A tak się może zdarzyć, bo Warszawa na historię Michajłowa zareagowała ze spokojem: - Gdybyśmy deportowali czy piętnowali tego studenta, wysłalibyśmy sygnał, że nie warto przechodzić na dobrą stronę. Lepiej pozyskiwać ludzi niż ich tracić - ocenia nasz rozmówca.

Zdaniem Maszkiewicza, który za obecność na powyborczych protestach w Mińsku w marcu ub.r. wylądował w białoruskim więzieniu, ujawnienie własnej współpracy ze służbami dowodzi kolejnego przełomu psychologicznego w umysłach Białorusinów (pierwszym była właśnie decyzja zbudowania namiotowego miasteczka w centrum Mińska - tamten protest pokazał, że system oparty na strachu kruszeje).

- Jednym z instrumentów zastraszenia młodych opozycjonistów była groźba wyrzucenia ze studiów - mówi Aleksej Dzikawicki, dziennikarz białoruskiej sekcji Radia Swoboda, które przekazało do kraju informację o publikacji "TP". - Teraz, dzięki polskiemu rządowi, który ufundował program stypendialny im. Kalinowskiego, element strachu został wytrącony.

Zdaniem naszych rozmówców na Białorusi wciąż brakuje dyskusji o roli służb specjalnych w podtrzymywaniu reżimu.

- Na Białorusi KGB nie jest tak negatywnie odbierane. Po upadku ZSRR służby cieszyły się sporym zaufaniem społecznym - mówi Maszkiewicz. - Wynikało to także z braku ruchów dysydenckich.

Zdaniem Dzikawickiego, dopiero niedawna brutalność sił porządkowych wywołuje oburzenie i dyskusje o metodach ich pracy. Także takich, jak łamanie studentów i infiltracja opozycji.

Maszkiewicz: - Opozycja jest w ogromnym stopniu spenetrowana przez KGB. Staram się tłumaczyć moim białoruskim przyjaciołom, że muszą trzymać się razem, że rozchodzenie się dróg środowisk opozycyjnych jest zwycięstwem KGB i ich wtyczek. Nie zawsze mnie rozumieją.

Paweł Szeremiet, białoruski dziennikarz, niegdyś więziony, a teraz pracujący w Rosji, nie kryje satysfakcji po publikacji "TP": - Do tej pory każdy Białorusin jechał na Zachód opowiadać, jak to walczy z reżimem. Pierwszy raz zobaczyliśmy prawdziwego człowieka, który przyznał się, że go złamano.

- Ujawnienie się Michajłowa musi wywołać dyskusję o kondycji białoruskiej opozycji - dodaje Dzikawicki. - Być może też zwróci uwagę na fakt, że służby pracują i to dobrze.

Szeremiet: - Współpraca to na Białorusi temat tabu. Sądzę, że na Michajłowa mogła wpłynąć atmosfera w Polsce. Chłopak zobaczył, o czym się u was mówi.

Niezależny tygodnik "Nasza Niwa" przetłumaczył materiały z "TP". Komentator pisma, Aleś Kudrycki podkreślił, że niezależna część białoruskiego społeczeństwa nie wypracowała mechanizmu pomocy nagabywanym przez KGB.

Oficjalny Mińsk milczy.

- Musiało ich to wkurzyć. To klęska służb, a Białorusią przecież rządzą służby - ocenia Dzikawicki - Brak komentarzy jest zrozumiały. Niezależne media docierają do maleńkiej części społeczeństwa, więc po co sprawę nagłaśniać?

Jedynie dziennikarka prorządowej, choć udającej niezależną, "Bielgaziety" namawiając na wywiad Michajłowa uciekła się do pogróżek, że odmowa może go sporo kosztować.

Losy Michajłowa będziemy śledzić. O każdym przypadku napaści na chłopaka, czy jego rodzinę w Homlu będziemy pisać.

Tekst "Współpracowałem z KGB" jest dostępny na naszej stronie internetowej

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2007