Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wystawa stała i co dalej?

Wystawa stała i co dalej?

26.10.2014
Czyta się kilka minut
Z otwarciem stałej ekspozycji Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN zakończy się tworzenie podstawowego zrębu instytucji, której powstaniu towarzyszą wielkie oczekiwania, ale też kontrowersje.
Fot. Archiwum Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN
P

Powstanie tego Muzeum, podobnie jak kilku innych powoływanych do życia po 2000 r., wiąże się z istotnymi debatami na temat polskiej pamięci i jej kształcie, polityki historycznej prowadzonej przez państwo, relacji między historią a współczesnością. Jednak to właśnie Muzeum jest szczególne, bo uwikłane w burzliwe polsko-żydowskie, ale może przede wszystkim w polsko-polskie spory o przeszłość, a także w międzynarodowe debaty o historii, zwłaszcza XX w. Nie sposób też pominąć politycznego aspektu jego funkcjonowania, nawet jeżeli jego twórcy w swym zamyśle byli odlegli od spraw polityki.
Przede wszystkim stawiano pytanie o to, w jaki sposób ma zostać opowiedziana tysiącletnia obecność Żydów w Polsce. Co z tej historii ma zostać uwzględnione, a co pominięte. Jakie miejsce w tej pamięci zajmuje Holokaust, a jakie poprzedzające Zagładę dzieje oraz wydarzenia po 1945 r.
Udostępnienie stałej wystawy nie przetnie tych debat. Przeciwnie, można się spodziewać, że otworzy je na nowo. Dobrze, bo tylko w ten sposób uda się nie tylko dokonać w niej niezbędnych korekt, nieuniknionych zapewne, biorąc pod uwagę ogrom poruszanej w Muzeum problematyki, ale też wynikających z trudności z „przepisaniem” narracji historycznej na opowieść muzealną, w której tekst musi współistnieć z obrazem, a nawet zejść na plan dalszy. Spory są także nieuniknione, ponieważ Muzeum nie zdecydowało się na poddawanie osądowi publiczności jej przyszłych fragmentów, po to by znaleźć najlepszą formę opowieści. Zapewne z różnych powodów było to trudne, jednak w ten sposób tworzono m.in. stałą ekspozycję Niemieckiego Muzeum Historycznego w Berlinie. Podobny cel mają tworzący ekspozycję – wciąż powstającego – Muzeum Historii Polski.
Można powiedzieć, że Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN jest skazane na sukces, chociaż nigdy nie można tego zagwarantować. Jest unikalne w swej formule i wypełnia istotną lukę. Potwierdzeniem jest liczba osób, które już odwiedziły Muzeum: 400 tys. od czasu oddania budynku do użytkowania w kwietniu 2013 r. Wielu przyszło zobaczyć sam gmach. Innych przyciągnęły wystawy czasowe. Jednak to stała ekspozycja będzie przyciągała gros publiczności: poczynając od turystów, polskich i zagranicznych, po wycieczki szkolne. To może nieść za sobą niebezpieczną pokusę. Ekspozycja stała siłą rzeczy musi wpisywać się w mainstream myślenia o przeszłości. Jej ostateczny kształt będzie wynikiem pewnego konsensusu – oczywiście zawsze pozostaną osoby kontestujące ją w całości lub tylko jej poszczególne fragmenty.
Ten dopływ stałej publiczności może dawać Muzeum poczucie bezpieczeństwa. Jednak liczba osób, która ponownie odwiedzi ekspozycję główną, siłą rzeczy nie będzie zbyt liczna. Zwiedzający oczekują zmian, poznawania czegoś nowego. To wszystko powoduje, że nawet bardzo popularne muzea, jak paryskie Centre Pompidou (3,7 miliona zwiedzających w 2013 r.), co kilka lat przygotowują nowe, czasami radykalnie różne wersje stałej wystawy. Oczywiście, muzea historyczne mają swoją specyfikę, warto jednak pamiętać o zmieniających się przyzwyczajeniach publiczności.
Dzisiaj przyciągają jednak zwiedzających przede wszystkim ekspozycje czasowe. Potwierdza to także doświadczenie Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN: tegoroczną wystawę „Warszawa, Warsze” o żydowskiej historii stolicy odwiedziło 34 tys. osób. Frekwencja nie jest jednak najważniejszym powodem, by właśnie do tych wystaw czasowych przywiązywać tak wielką wagę. Ważniejsza jest stwarzana przez nie możliwość poruszania zagadnień, które siłą rzeczy zostały pominięte na wystawie stałej, lub ich pełniejszego pokazania. Wystawy czasowe są też rodzajem dyskusji publicznej, tylko prowadzonej innymi środkami. To za ich pomocą, podobnie jak programów edukacyjnych, tworzy się więź z publicznością. Wystawy mogą poszerzać pole dyskusji, być miejscem eksperymentu, stawiania pytań, kwestionowania pewników. Ze świadomością, że przedstawione na nich interpretacje mogą okazać się kontrowersyjne. Czego nie należy się bać, bo – jak pokazują nasze doświadczenia – bilans takich dyskusji, także w sprawach polsko-żydowskich, jest dodatni.
Dlatego też bardzo ważna jest w muzeum obecność sztuki współczesnej. To artyści bowiem – często bardziej otwarcie od innych – poruszali tematy pomijane czy zapominane. Również dotykające kwestii polsko-żydowskich, Zagłady. Wystarczy wymienić Mirosława Bałkę, Elżbietę Janicką, Rafała Jakubowicza, Zbigniewa Liberę czy Artura Żmijewskiego. A to zaledwie kilka nazwisk. Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN zaczęło już zapraszać artystów do współpracy, proponując im pobyty rezydencjalne w Muzeum. Dobrze, gdyby zaczęły – stale – pojawiać się ich dzieła.
Wystawy czasowe, obecność artystów, seminaria, wykłady, pokazy filmowe – wszystko to powinno służyć jednemu: Muzeum powinno prowadzić stały dialog nie tylko z „przekonanymi”, ale też z obojętnymi. Z krytykującymi z różnych powodów jego działalność, a przede wszystkim z inaczej patrzącymi na tysiącletnie losy Żydów w Polsce.

PIOTR KOSIEWSKI jest historykiem i krytykiem sztuki, kieruje programem debat Fundacji im. Stefana Batorego. Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Krytyk sztuki, dziennikarz, redaktor, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Laureat Nagrody Krytyki Artystycznej im. Jerzego Stajudy za 2013 rok.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]