„Wystawa niestała” w MSN. W środku jest doskonale

Muzeum Sztuki Nowoczesnej to dziś jedyne miejsce w Warszawie, w którym można zobaczyć twórczość powstałą od lat 60. ubiegłego stulecia, i jedyne w kraju, które prezentuje dzieła polskich artystek i artystów w międzynarodowym kontekście.
Czyta się kilka minut
Tau Lewis, Angelus Mortem, 2021 r. // Fot. Alicja Szulc / Materiały prasowe MSN
Tau Lewis, Angelus Mortem, 2021 r. // Fot. Alicja Szulc / Materiały prasowe MSN

Nowy gmach Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie wywołał ogromną dyskusję, najgłośniejszy spór estetyczny w Polsce w ostatnich latach. Projekt Thomasa Phifera stał się tematem ogólnonarodowej debaty. Zanim muzeum zaczęło prowadzić regularną działalność ekspozycyjną, gmach odwiedziło ponad 300 tys. osób. Niebywałe jest to zainteresowanie budynkiem, któremu jednocześnie zarzuca się nieatrakcyjność, a nawet brzydotę.

Otwarta tu wreszcie „Wystawa niestała” jest największym wydarzeniem 2025 r. Pozwala po raz pierwszy zobaczyć obszerny wybór kolekcji stworzonej przez dwie dekady istnienia Muzeum, ponad 150 dzieł z różnych kontynentów, kręgów kulturowych i odwołujących się do rozmaitych tradycji. Od Marii Jaremy (rocznik 1908), po Kanadyjkę Tau Lewis (1993) i ukraińskiego malarza Wasyla Tkaczenkę (1995). Większość prac pochodzi z własnej, systematycznie tworzonej od lat i liczącej dziś ponad 2 tys. prac kolekcji. Dodatkowo wypożyczono dzieła pochodzące z polskich i zagranicznych zbiorów publicznych oraz prywatnych.

Sztuka bez zakłóceń

Znacząca część dzieł została zakupiona dzięki środkom MKiDN z powołanego w 2011 r. programu „Narodowe kolekcje sztuki współczesnej”. Po raz pierwszy w historii nasze państwo stworzyło możliwość systemowych zakupów nie tylko twórczości powstającej w Polsce. Nasze zbiory publiczne są bowiem, poza kolekcjami sztuki dawnej, bardzo polonocentryczne. Program, mimo rozmaitych perturbacji za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy, nadal działa – w 2025 r. przeznaczono na niego 14 mln zł.

Muzeum Sztuki Nowoczesnej to dziś jedyne miejsce w Warszawie, w którym można zobaczyć twórczość powstałą od lat 60. ubiegłego stulecia. Po zniszczeniu przez nominata Piotra Glińskiego stałej ekspozycji Muzeum Sztuki w Łodzi MSN jest jedyną w kraju placówką, która obszernie prezentuje dzieła polskich artystek i artystów w międzynarodowym kontekście. 

Otwarcie „Wystawy niestałej” wymusza pytanie o funkcje muzeów, zwłaszcza sztuki współczesnej. Jednym z podstawowych ich zadań jest gromadzenie oraz przechowywanie dzieł sztuki, ale także ich prezentacja. Poprzez swe wybory tworzą kanon i ustalają hierarchie artystyczne. Piszą historię sztuki.

Daniel Rycharski, Strachy, 2018-2019 r. // Fot. Marta Ejsmont / Materiały prasowe MSN

Dyrektorka MSN Joanna Mytkowska w tekście zamieszczonym w przewodniku po wystawie podkreśla, że muzeum myślało o kanonie w sposób odmienny, niż zwykło się przyjmować. „Wystawa niestała”, co podkreśla jej tytuł, jest ucieczką od prezentowania zbiorów jako ustalonego zestawu dzieł. Trwającego przez lata, niemalże niezmiennego, do czego przyzwyczaiły nas tradycyjne muzea. Nawet w tych poświęconych sztuce nowoczesnej, jak w paryskim Centre Pompidou czy Tate Modern w Londynie, pokazy kolekcji trwają przez kilka lat. 

Tymczasem w Warszawie szybko mają się one zmieniać – obecny trwa jedynie do jesieni tego roku. To bardzo istotne zastrzeżenie, bo „Wystawa niestała” nie ma ambicji objęcia całości, nawet polskiej sztuki powstającej od lat 50. ubiegłego stulecia. Zabrakło na niej chociażby prac Pawła Althamera, Katarzyny Kozyry czy Joanny Rajkowskej, by wspomnieć tylko tworzących po 1989 r.

Jednocześnie wystawa pozwala zobaczyć możliwości, jakie daje gmach muzeum. Przypomina, że muzealna architektura nie ma służyć wystawianiu siebie, tylko sztuki. MSN ma teraz doskonałe warunki do prezentacji zarówno wielkoskalowych obiektów, jak niesamowita „Fasada” (2013) Moniki Sosnowskiej, jak i bardzo drobnych, delikatnych dzieł, jak monotypie Marii Jaremy. Dziś żadne z polskich muzeów poświęconych sztuce współczesnej nie posiada wnętrz wystawienniczych dających takie możliwości.

Nic tu z dziełami zgromadzonymi w muzeum nie konkuruje: ani wymyślna artykulacja ścian, ani fantazyjne okna. Nic nie sprawia, że widz jest zagubiony w budynku, co jest udręką rzymskiego MAXXI autorstwa Zahy Hadid czy też zaprojektowanych przez Franka Gehry’ego Fondation Louis Vuitton w Paryżu i ikonicznego już Guggenheim Museum w Bilbao. Mowa o budynkach, które bywają wymieniane jako pozytywne przykłady dla „nieudanego” gmachu MSN-u. Na szczęście dla sztuki nie poszliśmy tą ścieżką.

Sandra Mujinga, Znikania, 2019 r. // Maja Wirkus / materiały prasowe MSN

Światy lepsze, światy gorsze

Tłem prac artystów odwołujących się do kultury masowej stały się wielkie szyldy reklamowe na fasadzie domów towarowych po drugiej stronie ul. Marszałkowskiej. Lustrzanym odbiciem Pałacu Kultury jest zaś obraz Wojciecha Fangora namalowany dwa lata przed oddaniem budynku do użytkowania. Żółta sylweta Pałacu niczym pocisk spadający z nieba wbija się w chodnik, jakby malarz, twórca jednych z najważniejszych dzieł polskiego socrealizmu, chciał pokazać, jak dar ZSRS radykalnie zmienia krajobraz miasta.

Z PKiN związane jest również inne dzieło pokazane na wystawie: „Przyjaźń” Aliny Szapocznikow z 1954 r. Do 1992 r. stała w jego holu. Potem zdecydowano się ją usunąć. Przez lata była zaginiona, by wreszcie trafić jako depozyt do MSN-u. Jednak rzeźba została nieodwracalnie uszkodzona. Robotnika i żołnierza, uosabiających „braterskie” narody polski i sowiecki, pozbawiono rąk oraz sztandaru, który w nich dzierżyli. Teraz kaleka rzeźba przypomina los idei, które stały za jej powstaniem.

Alina Szapocznikow, Przyjaźń (Pomnik Przyjaźni Polsko-Radzieckiej), 1954 r. // Fot. Maja Wirkus / materiały prasowe MSN

Osoby przygotowujące „Wystawę niestałą” odwołały się do historycznych pojęć, jak socrealizm, pop-art czy abstrakcja i autonomia sztuki, pytając, co one dziś znaczą oraz czy dziś mogą być aktualne. Za pomocą dzieł historycznych i współcześnie powstałych stworzono cztery równoległe opowieści. Pierwsza dotyczy sztuki zaangażowanej politycznie i społecznie, wizji przyszłości i obietnicy zbudowania przy pomocy sztuki lepszego świata. Drugą poświęcono fascynacji kulturą popularną, reklamą i projektowaniem. Trzecia dotyczy wyobraźni, odwoływania się do sztuki rdzennej, naiwnej, ludowej.

Ostatnia opowieść dotyczy granic i ograniczeń sztuki, jej autonomii i niezależności, ale w szczególnych okolicznościach: wojny, Zagłady, rozpadu i destrukcji świata. W MSN-ie znalazł się projekt pomnika poświęconego ofiarom Auschwitz-Birkenau, przygotowany przez zespół pod kierownictwem Oskara Hansena na konkurs rozpisany w 1957 r. Zaproponował on upamiętnienie wyłamujące się z obowiązujących do tego czasu konwencji. 

Pomnik nie będący bryłą, lecz elementem krajobrazu: jego zasadniczym elementem miała być droga asfaltowa, ukośnie przecinająca terytorium obozu. To, co znalazło się w jej obrębie, wszelkie pozostałości budynków, miało zostać utrwalone. Reszta zaś zostawałaby wydana na destrukcyjne działanie czasu. Projekt nie został zrealizowany, jednak stał się istotnym punktem odniesienia dla kolejnych upamiętnień Holokaustu.

Marzenia o nowych, lepszych światach, polityczne zaangażowanie artystek i artystów, twórczość powstająca w reakcji na traumę to tylko kilka z wątków poruszonych na wystawie. Są tu też prace odnoszące się do relacji człowieka z naturą czy do wierzeń, religii. Łączy je jedno: prowokują do postawienia pytania o rolę sztuki, ale też muzeów jej poświęconych.

Krzysztof Pomian w publikacji towarzyszącej ekspozycji MSN-u pisze o szczególnej roli dzieł sztuki, zwłaszcza wybitnych, nowatorskich. Ujawniają różnice wrażliwości, perspektyw i poglądów, nie tylko ożywiają więzi społeczne, ale też przeciwdziałają „znudzeniu prozaicznością, by nie powiedzieć miałkością demokratycznego życia politycznego i przyczyniają się przeto do uczestnictwa w nim, a tym samym – do regenerowania demokracji”. I to muzea są przestrzenią, która umożliwia ich publiczną obecność. Dlatego dziś ich rola staje się szczególnie istotna.

Wystawa niestała. 4 × kolekcja, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Warszawa, wystawa czynna do 5 października br., kuratorzy: Sebastian Cichocki, Tomasz Fudala, Magda Lipska, Szymon Maliborski, Łukasz Ronduda i Natalia Sielewicz

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 11/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Zmienny kanon