„Wyjątkowe życie Ibelina”: chwytający za serce dokument o przyjaźni i żałobie po dziecku w epoce gier wideo

Kiedy po śmierci 25-letniego syna rodzice włączyli jego komputer, znaleźli klucz do świata, o którym nie mieli żadnego pojęcia. I nie chodzi jedynie o uniwersum gier wideo. Odkryli, kim naprawdę był Mats, spędzający większość życia przed monitorem.
w cyklu CO OBEJRZEĆ W WEEKEND
Czyta się kilka minut
Trude, Robert i Mia Steen w filmie „Wyjątkowe życie Ibelina”, reż. Benjamin Ree, 2024 r. // Materiały prasowe Netflix
Trude, Robert i Mia Steen w filmie „Wyjątkowe życie Ibelina”, reż. Benjamin Ree, 2024 r. // Materiały prasowe Netflix

Benjamin Ree, twórca dokumentu „Malarka i złodziej” (2020), nakręcił film o podwójnym (i pośmiertnym) życiu nałogowego gracza. Efektem była nagroda za reżyserię na tegorocznym festiwalu Sundance i równocześnie nagroda tamtejszej publiczności. Nic dziwnego – to wciągająca historia, wprowadzająca w tajniki gier i niosąca ze sobą pocieszenie, że nawet tam można znaleźć coś na kształt nieśmiertelności.

Mats Steen w filmie „Wyjątkowe życie Ibelina”, reż. Benjamin Ree, 2024 r. // Materiały prasowe Netflix

Bohaterem „Wyjątkowego życia Ibelina” jest chłopak z nieuleczalną dystrofią mięśniową, przykuty do wózka inwalidzkiego i społecznie wyizolowany, szukający w sieci ucieczki i towarzystwa. Tytułową ksywką nazwał przed laty swojego awatara, czyli wymarzoną wersję siebie, pełnosprawną i charyzmatyczną. Jako Ibelin stworzył sobie namiastkę normalnego dzieciństwa, dorastania i krąg przyjaciół w wielu krajach. A jeśli komuś słowo „przyjaźń” wyda się w tym przypadku nadużyciem, będzie po seansie tego dokumentu zaskoczony.

WYJĄTKOWE ŻYCIE IBELINA – reż. Benjamin Ree. Prod. Norwegia 2024. Netflix

Stworzony przez Matsa osobisty blog niósł pocieszenie skupionym wokół graczom, dawał zupełnie obcym ludziom poczucie wzajemnego zrozumienia i bliskości. Niekoniecznie tej iluzorycznej. Więcej – po drugiej stronie komputerowego ekranu Ibelin odgrywał jeszcze inne role. Dopiero po jego śmierci okazało się, że był dla wielu osób kimś bardzo ważnym. Jednakże historia jego życia w sieci była dużo bardziej skomplikowana.

Ree opowiada ją hybrydowym językiem, łącząc współczesne wypowiedzi rodziców czy przyjaciół z archiwalnymi zapisami coraz mniej beztroskiego dzieciństwa i z obszernymi fragmentami animowanymi. Te ostatnie, wykorzystujące grafiki z popularnej gry „World of Warcraft”, tworzą kolorowy świat na sterydach, pełen nieograniczonych możliwości i bezkresnych fantazji. Odtwarzają zarazem intymny mikrokosmos Ibelina, archiwizowany komputerowo przez dziesięć lat. Ci, którzy kiedyś się w nim poznali, stając się częścią zżytej ze sobą anonimowej społeczności, opłakują teraz w filmie swojego przewodnika.

Powstaje z tego opowieść o żałobie w czasach RPG – gier fabularnych, gdzie gracz wciela się w wybraną postać. Kiedy aktor o zbliżonym do bohatera głosie zaczyna czytać za kadrem jego blog, można sobie wyobrazić, co czuli rodzice, poznając tę inną twarz Matsa – boleśnie szczerą, emocjonalną, a zarazem jakże ironiczną. W przypadku tych, którzy go nigdy nie spotkali w realu, zdumiewa z pewnością jedno: autentyzm wyrażanego tutaj poczucia straty. 

Kadr z filmu „Wyjątkowe życie Ibelina”, reż. Benjamin Ree, 2024 r. // Materiały prasowe Netflix

Nieoswojonym z estetyką wspomnianej wyżej gry ta zasadnicza, poniekąd wirtualna część filmu wydawać się może nadmiernie eksponowana. Ale może to w tamtej przestrzeni toczyło się prawdziwsze życie Matsa? Choćby dlatego warto na chwilę się w niej zanurzyć. Żeby zobaczyć, że nie taki diabeł straszny, a nawet – jak twierdzi występująca w filmie matka pewnego chłopaka ze spektrum autyzmu – poprzez grę można nawiązać kontakt ze swoim dzieckiem. Nie tylko z tym „wewnętrznym”. Lecz dokument o Ibelinie nie jest bezkrytyczną pochwałą gier. Wiadomo – mogą być też groźnym uzależnieniem i pułapką, z której czasem dużo trudniej uciec niż od rzeczywistości. I wcześniej czy później ujawniają one swoje realne ograniczenia.

Trzeba przyznać, że reżyser trochę za bardzo to wszystko melodramatyzuje, celebruje i w nieskończoność przeciąga, jakby za wszelką cenę chciał osiągnąć efekt sentymentalnej fabuły. Choć i tak udaje mu się powiedzieć coś niebanalnego o często banalizowanym czy infantylizowanym zjawisku. Ciągle nieprzestarzałym, jakkolwiek technologia funduje już zupełnie nowe ucieczki i przebrania.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”