„Wszakże”

Czasami rzeczywiście niemal wszystko zależy od "okruchów" Słowa. To one - okruchy (niewielkie, drobne szczegóły, w jakiś sposób uronione) Słowa - decydują nieraz o smaku większej całości. Zapyta ktoś: ale czy (i jak) to możliwe, żeby uronić choćby najmniejszy okruch Słowa? Zgubić czy zbagatelizować choćby najmniejszy fragment Pisma?
Czyta się kilka minut

Możliwe. I dzieje się to wcale nie tak rzadko. Najczęściej (tak mi się wydaje) i najłatwiej o uronienie Słowa jest przy jego tłumaczeniu. Czy nie dlatego właśnie "mała" Tereska z Lisieux chciała się uczyć języków biblijnych, by móc czytać Pismo Święte w oryginale? Weźmy przykład: 15. rozdział Ewangelii według św. Łukasza (niektórzy nazywają go "Ewangelią w Ewangelii" - to w nim znajdujemy Jezusowe przypowieści o zgubionej owcy, o zgubionej drachmie i o synu marnotrawnym).

We wszystkich polskich przekładach zaczyna się on następująco: "Zbliżali się do Niego [tzn. do Jezusa] wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać". Tymczasem w tekście greckim czytamy wyraźnie: "Wszakże wszyscy celnicy i grzesznicy zbliżali się do Niego, aby Go słuchać". "Wszakże" ("natomiast", "przeciwnie", "ale") - po grecku: de, w łacinie: autem (i tak - uważnie! - przetłumaczył św. Hieronim: "erant autem publicani et peccatores..."). Daremnie szukać tego słowa w naszych, i nie tylko naszych tłumaczeniach. Powie ktoś: też mi problem! "Wszakże". Jest się o co czepiać! A jednak.

Przecież owo "wszakże" sprawia, że ów 15. rozdział łączy się z poprzednim - nie stanowi odrębnej całości, tylko rodzi się z określonego kontekstu - z sytuacji, do której nasze "wszakże" odsyła. A co jest wcześniej? Wcześniej (Łk 14, 23-35) Jezus roztacza przed swoimi uczniami dość radykalną perspektywę: każe im nienawidzić swoich najbliższych i siebie samych, mówi, że nie mogą iść za Nim, jeśli nie wezmą swojego krzyża; że muszą się wyrzec wszystkiego, co posiadają. Bez tego będą jak zwietrzała sól; będą jak ktoś, kto zaczął budowę, ale brakło mu na wykończenie; albo jak król, który wybrał się na wojnę, nie obliczywszy wpierw siły swojej armii.

"Wszakże"! Tak ostre Słowo, tak radykalnie zarysowany ideał nie zraża, nie odrzuca; przeciwnie, pociąga! Pierwszymi natomiast ludźmi, dla których jest on atrakcyjny - są celnicy i grzesznicy; a więc ci, których powszechna opinia skazuje już tylko na grzech i potępienie. Najwyraźniej Jezus w taki sposób głosi nawet najwyższe wymagania, że nikt nie czuje się wykluczony z grona zaproszonych do ich realizacji; nikt nie czuje się uznany za niezdolnego, by je spełniać. Nikt na wstępie nie jest odrzucony - niezależnie od tego, jakie było jego wczoraj, a nawet dzisiaj.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2011