Wstrząs w Watykanie

Członkini Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich podała się do dymisji. Okazuje się, że w Kurii Rzymskiej istnieje opór przed rozwiązywaniem problemów nadużyć wobec dzieci.

13.03.2017

Czyta się kilka minut

Marie Collins i kard. Sean Patrick O’Malley, Watykan, maj 2014 r. / Fot. Alessandro Bianchi / REUTERS / FORUM
Marie Collins i kard. Sean Patrick O’Malley, Watykan, maj 2014 r. / Fot. Alessandro Bianchi / REUTERS / FORUM

Najpierw notę o decyzji Marie Collins opublikowało biuro prasowe Stolicy Apostolskiej, chwilę potem Irlandka na Twitterze napisała o „frustracji z powodu braku współpracy z pewnymi dykasteriami Kurii Rzymskiej”. W jej dublińskim mieszkaniu rozdzwoniły się telefony. „Wieść o tej dymisji w tak bardzo leżącej na sercu papieża komisji jest w pierwszym dniu Wielkiego Postu jak grom z jasnego nieba” – skomentował na łamach watykańskiego portalu Vatican Insider Andrea Tornielli. Udało mu się namówić Collins na dłuższą rozmowę. I już na pierwsze pytanie watykanisty o „opór wobec wprowadzania nowych norm przeciw dramatycznemu zjawisku molestowania nieletnich” Irlandka odpowiada, że „nie tyle o normy tu chodzi”, ile o to, że „komisja jest traktowana przez niektórych jako ciało ingerujące”, „istnieje ogólna niechęć do współpracy z nami”, a to może być „częścią opozycji wobec Franciszka”.

Choć Collins nie podała nazwisk i nazw dykasterii, to na reakcję kard. Gerharda Müllera, szefa Kongregacji Nauki Wiary nie trzeba było długo czekać. „Skończmy z tymi niepotrzebnymi cliché przeciwstawiania »dobrego papieża« »złej Kurii«” – powiedział.
Niemalże równolegle sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, kard. Pietro Parolin, właściwie potwierdził wersję Collins: „Niektóre wydarzenia zmusiły ją do takiego kroku”, a „był to jedyny sposób, by wstrząsnąć drzewem”. Oraz: „pomimo wstydliwych wewnętrznych oporów ze strony części Kurii”, które zdemaskowała Irlandka, „wiele osób jest zaangażowanych w tę trudną pracę”.

Irracjonalne komplikacje

Papież Franciszek, idąc za sugestią Rady Kardynałów (Grupa K9), w 2014 r. powołał Komisję ds. Ochrony Nieletnich. W jej skład weszło 17 osób, m.in. specjaliści teologii moralnej (argentyński jezuita Humberto Miguel Yáñez), kanoniści, prawnicy (prof. Claudio Papale z Włoch), psychiatrzy dziecięcy (dr Catherine Bonnet z Francji) oraz dwie ofiary molestowania, Marie Collins oraz Peter Saunders. Brytyjczyk także opuścił już szeregi Komisji. W wywiadzie dla „Il Quotidiano” powiedział, że został zmuszony do odejścia, bo „oczekiwał większego zdecydowania w nakładaniu kar za czyny duchownych” przez Kongregację Nauki Wiary. Dykasteria ta jest instancją, która rozpatruje przypadki nadużyć seksualnych. Franciszek zdecydował, że Komisja będzie działać z nią na zasadzie naczyń połączonych.

Papież mianował szefem Komisji kard. Seána Patricka O’Malleya, który podzielał jego determinację w walce z pedofilią. Amerykański kapucyn należał do grona duchownych, którzy za oceanem nie tylko pomagali ofiarom, ale i stanowczo reagowali na sygnalizowane nadużycia. Pozostali raczej bronili Kościoła, zamiast przyznać się do błędów i naprawić je (głośny był kazus kard. Bernarda Francisa Lawa, który pozwalał oskarżonym już o pedofilię księżom zostawać w parafii). Ameryka zapamiętała słowa O’Malleya, który w czasie swojego ingresu w Bostonie, 30 lipca 2003 r., kilka miesięcy po annus horribilis 2002, kiedy dzięki publikacjom „The Boston Globe” na jaw wyszły afery seksualne w USA, mówił nie tylko o „bólu i krzywdzie dzieci”, ale też o wstydzie dla Kościoła „z powodu bierności i niechęci do przeciwstawiania się zbrodni seksualnego wykorzystywania nieletnich”.

Kierowana przez kapucyna komisja w Watykanie stała się więc światełkiem nadziei dla tysięcy poranionych osób. Komisja miała stworzyć w Kościele przyjazną i obronną atmosferę dla dzieci i młodzieży oraz zrobić wszystko, by nie powtórzyły się zbrodnie pedofilii. W tej ostatniej misji nieoceniona okazała się właśnie Marie Collins, sama molestowana jako 14-latka przez kapelana szpitalnego. Prowadziła z zaangażowaniem w wielu krajach kursy dla biskupów, jak reagować i zachowywać się wobec ofiar molestowania, jak rozpoznawać plagę pedofilii wśród księży. Na prośbę kard. O’Malleya Collins, mimo dymisji, będzie kontynuowała tę działalność.
Jednym z postulatów papieskiej Komisji był pomysł, by odpowiadać na listy ofiar. Zdecydowana odmowa ze strony dykasterii kard. Müllera w tym zakresie przelała czarę goryczy i zmusiła Collins do odejścia. „Jeśli jesteś ofiarą i piszesz, by opowiedzieć swoją historię, prosisz o pomoc i sprawiedliwość i widzisz, że nikt ci nie odpowiada, po raz kolejny czujesz się zraniony. Ciężko to zrozumieć” – tłumaczy Irlandka w rozmowie z Torniellim. I dodaje: „Prosiliśmy, by odpowiadać na każdy list osobno i bezpośrednio do konkretnej ofiary. Franciszek zatwierdził naszą propozycję, wskazał wyraźnie, że ma być realizowana. Pewna osoba zdecydowanie odmówiła”.
Kard. Müller odpowiedział na ten zarzut tak: „Zadaniem Kongregacji Nauki Wiary jest przeprowadzenie procesu kanonicznego. Osobisty kontakt z ofiarami powinni nawiązywać duszpasterze miejsca. Kiedy dociera do nas jakiś list, prosimy biskupa, by objął duszpasterską opieką ofiarę i wyjaśnił jej, że Kongregacja zrobi wszystko, co w jej mocy, by sprawiedliwości stało się zadość” („Corriere della Sera”). Kard. Müller mówi też o braku „zasobów ludzkich” i czasu na „wnikanie w listy”. Oraz że „nieporozumieniem jest, by [jego] dykasteria miała się zajmować wszystkimi diecezjami i religijnymi zgromadzeniami. Nie szanowalibyśmy w ten sposób zasady autonomii diecezji i jej subsydiarności”.

Słusznie, niech biskupi nawiązują kontakt z ofiarami i odpisują na ich listy (Episkopat Francji np. wydał takie dyrektywy po głośnej aferze z ukrywaniem przypadków pedofilii przez kard. Phillipe’a Barbarina, metropolitę Lyonu). Ale czy dzieci, do głębi zranione przez instytucję, do której zaprowadzali je ich rodzice jako do miejsca bezpieczeństwa i miłości, wzrostu wiary, dziś jako osoby dorosłe nie mają prawa właśnie od samego Rzymu otrzymać kilku ciepłych słów? Tym bardziej że o to proszą. Tym bardziej że domaga się tego sam papież.

Kwestia listów (chodzi tu o tysiące – jak przyznał kard. Müller) nie jest jedynym aktem niesubordynacji Kurii wobec Franciszka. „National Catholic Reporter” ujawnił po dymisji Collins: „Zalecenie Komisji, by powołać trybunał do osądzania biskupów, którzy wykazuj pobłażliwość wobec księży molestujących dzieci, zostało zatwierdzone przez Franciszka w czerwcu 2015 r. Do tej pory Kongregacja Nauki Wiary, która ciągle wynajduje nieokreślone »prawne« problemy, nie ustanowiła trybunału”. „To sytuacja niedopuszczalna, której przyglądałam się z przerażeniem – mówi Collins. – Kuria watykańska stawia opór we wszystkim i za każdym razem, kiedy papież zatwierdza jakieś nasze wskazówki, zaczynają się mnożyć irracjonalne komplikacje w ich realizacji”.

Za kulisami

W czerwcu 2016 r. Franciszek listem apostolskim motu proprio „Come una madre amorevole” („Jak kochająca matka”) rozszerzył w prawie kanonicznym listę „poważnych przyczyn”, dla których można usunąć z urzędu biskupa. Jest na niej „pobłażliwość względem wykrytych przypadków pedofilii”.

Papież Bergoglio powołał też Kolegium Prawników, które mu doradza.

„Franciszek od samego początku był szczery. Podejmował jasne decyzje w kwestii braku tolerancji wobec nadużyć. Ale wokół niego sprawy nie postępują, jak powinny, a to nie jest właściwe – mówi Collins. – Zrobiliśmy ogromne kroki do przodu, myślę np. o formacji w seminariach i pracy w tej mierze, z inspiracji papieża, w Kongregacji ds. Duchownych”.

Reguły postępowania w procesie kanonicznym ogłoszone przez Benedykta XVI (za jego pontyfikatu wyszło na jaw najwięcej afer nadużyć w różnych krajach) i przez Franciszka już są. Jak ujawniła dymisja Collins, brak jednak woli do ich wprowadzania, czy jak to komentuje Tornielli: „brak kultury dania świadectwa bliskości i zrozumienia wobec ofiar”. Nie sprzyja temu wyraźny opór Kurii wobec argentyńskiego papieża i zmian, które wprowadza w Kościele.

Jest jeszcze mało znany szczegół, który może rzucić światło na postawę kard. Müllera. Kiedy Benedykt XVI mianował go prefektem Kongregacji Nauki Wiary, stowarzyszenie ofiar molestowania Snap w USA zgłosiło w Watykanie obawy, że trybunał ds. nadużyć przy dykasterii nie będzie dobrze działał. Przypomniano, jak w 2004 r. Müller, wtedy ordynariusz Ratyzbony, pobłażliwie potraktował ks. Petera Kramera karanego za molestowanie (trzy lata więzienia). Abp Müller mianował pedofila proboszczem parafii w Riekhofen, lekceważąc wskazania Episkopatu Niemiec, by takich kapłanów odsunąć od pracy duszpasterskiej. Kolejne dzieci padły ofiarą Kramera. Kard. Müller na konferencji prasowej w 2007 r. ubolewał nad ofiarami, a jednocześnie tłumaczył, że nie popełnił błędu (Reuters). Powołał się na opinię terapeuty, który miał stwierdzić wyleczenie Kramera. „Jezus nauczał, by wybaczać, czemu nie dać drugiej szansy księdzu?” – mówił Müller. Kramer pracował potem jako nauczyciel religii w szkole. Kuria nie poinformowała dyrekcji o jego skłonnościach i przeszłości. Dwa dni przed dymisją Collins kard. Müller mówił o zasadzie „zero tolerancji” wobec nadużyć i chwalił się osiągnięciami jego dykasterii w tej mierze.

„Kiedy przed trzema laty obejmowałam stanowisko w komisji, powiedziałam, że jeśli będę świadkiem rozziewu między tym, co się będzie działo za kulisami, a publicznymi deklaracjami, odejdę. Tak się też stało” – mówi Torniellemu Collins. Watykanista podsumowuje: „Nie można lekceważyć krzyku, jaki kryje się w decyzji Marie Collins”. I dodaje, że dziś w Kościele „potrzeba bliskości i zrozumienia, które z pewnością nie przechodzą przez paragrafy kodeksu kanonicznego”. ©

Autorka współpracuje z portalem watykanistów Vatican Insider.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2017