Uderza kontekst międzynarodowy tej akcji. Choć w świecie arabskim protestuje tzw. ulica, politycznie Hamas jest w izolacji; jego związki z Teheranem powodują, że dystansują się od niego główne kraje prozachodnie: Egipt i Arabia Saudyjska. Z kolei USA są w fazie interregnum; Bush zapewne nie sprzeciwi się atakom na ugrupowanie postrzegane w Waszyngtonie jako terrorystyczne, a ekipa Obamy nadejdzie dopiero 20 stycznia.
Izraelczycy popierają atak na Gazę, z której na ich miasteczka co chwila spadały "katiusze". Ale dla palestyńskiej ludności tego skrawka ziemi to tragedia: obok hamasowców giną cywile, a niszczenie infrastruktury prowadzi do jeszcze większej nędzy. Jeśli jednak na wydarzeniach ostatnich dni skorzysta prezydent Abbas, może będziemy bliżej nowego porozumienia izraelsko-palestyńskiego.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















