Fakultatywna partenogeneza – o której mówimy, gdy samice pewnego gatunku mogą rozmnażać się płciowo (z zapłodnionych przez samców jaj rozwijają się samce) lub bezpłciowo (z niezapłodnionych jaj powstaną samice-klony matki) – to zaskakująco rzadka strategia rozrodcza w świecie zwierząt. Jest bardziej elastyczna od obligatoryjnego rozmnażania płciowego i wydaje się, że dobór naturalny powinien ją faworyzować. Dlaczego nie faworyzuje – nie jest jasne.
Nathan W. Burke i Russell Bonduriansky opisali w „Animal Behaviour” wyniki eksperymentu z udziałem rozmnażającego się w ten sposób gatunku owadów – straszyków australijskich. Młode samice, które miały pozaseksualne kontakty z młodymi samcami, wykazywały później więcej zachowań obronnych, zapobiegających kopulacji, niż samice dorastające bez samców, ale w wieku dorosłym znacznie rzadziej reprodukowały się partenogenetycznie. Badacze twierdzą, że uzyskane wyniki rzucają nieco światła na zagadkę rzadkości fakultatywnego dzieworództwa: obecność samców może wymuszać zmiany w rozwoju płciowym samic, prowadzące do „spopularyzowania” rozmnażania płciowego – starego wynalazku ewolucji, który dziedziczony jest także przez gatunki fakultatywnie dzieworódcze. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















